Arsenal bez Szczęsnego, Borussia bez Reusa


Arsenal i Borussia w rozgrywkach ligowych radzą sobie kiepsko. „Kanonierzy” w Premier League zajmują raptem 8. miejsce, ale co powiedzieć ma Jurgen Klopp, kiedy jego BVB jest 16. zespołem Bundesligi (strefa spadkowa)!? Liga Mistrzów to jednak inna para kaloszy i powinniśmy się dziś o tym przekonać.

Arsenal Londyn 2.60, remis 3.40, Borussia Dortmund 2.75 – godz. 20.45
Miniony weekend był trudny dla obu zespołów. Arsenal w lidze mierzył się z Manchesterem United. Mimo przygniatającej momentami przewagi optycznej, „Kanonierzy” przegrali to spotkanie 1:2, tracąc w 56.minucie kuriozalnego gola i… polskiego bramkarza, Wojciecha Szczęsnego. Niepotrzebne wyjście golkiper Arsenalu przypłacił zderzeniem z Kieranem Gibbsem. Leżący na boisku Gibbs próbował zablokować niecelne uderzenie Valencii (sic) i niefortunnie wpakował sobie piłkę do bramki. Szczęsny musiał zaś opuścić plac gry, zmieniony przez Damiana Martineza. Dziś Polaka między słupkami bramki londyńczyków nie zobaczymy. Czy Martinez zdoła zachować czyste konto? W Brukseli mu się to nie udało. Kurs na 0 z tyłu „Kanonierów” wynosi aż 4.10.

To nie jedyne problemy Arsenalu. Po kontuzji wraca dopiero Laurent Kościelny i nie wiadomo czy Arsene Wenger wypuści go do boju od początku. W meczu z Manchesterem United poważnego urazu nabawił się także Jack Wilshere – w jego wypadku mówi się o kilku tygodniach pauzy. Nadal kontuzjowany jest Mesut Oezil. Z lekkimi urazami borykają się także Theo Walcott i Dannny Welbeck, a jakby tego było mało, do rozgrywek Ligi Mistrzów nie został zgłoszony… Olivier Giroud. Włodarze „The Gunners” sądzili, że w jesiennej części rozgrywek Francuz na pewno nie zagra, bowiem wstępne rokowania dotyczące jego zdrowia, mówiły o pauzie do końca roku kalendarzowego. Medycyna zdziałała cuda, Giroud jest zdrowy i strzelił nawet gola „Czerwonym Diabłom”. Dziś jednak nie strzeli. Faworytem do pokonania Romana Weidenfellera jest oczywiście Alexis Sanchez – kurs 2.48.

Trener Jurgen Klopp także ma spory ból głowy. Jego zespół w lidze wyciera podłogę, a w Champions League gra jak z nut. Nikt nie wie o co chodzi, a sytuacji nie poprawi raczej kontuzja Marco Reusa. Niemiec dopiero niedawno wrócił do gry po długiej przerwie, a już zapowiada się na kolejny niekrótki rozbrat z futbolem. Wartość jaką Reus daje ofensywie BVB jest oczywista i na pewno kibice z Signal Iduna Park mogą pod nosem przeklinać na los. Jeśli Borussia nagle nie zacznie wygrywać meczu za meczem w Bundeslidze, to w przyszłym sezonie możemy jej nie zobaczyć na międzynarodowej arenie. No chyba, że piłkarze trenera Kloppa wygrają… Ligę Mistrzów. Komplet punktów po czterech meczach robi wrażenie. Wczoraj w identycznej sytuacji był Bayern Monachium, ale przegrał… w Anglii. Przegrało także Schalke i to… 0:5. Z angielską Chelsea – a jakże. Kurs na przekorną wygraną Borussii to 2.75.

W pierwszym meczu na Signal Iduna Park górą byli gospodarze (2:0), którzy całkowicie zdominowali Arsenal, grając najlepszy futbol w tym sezonie. Oba zespoły grały także w grupie Ligi Mistrzów w ubiegłym sezonie. Wtedy na stadionie w Dortmundzie triumfował Arsenal (1:0 po golu Ramseya), ale wcześniej w Londynie wygrali goście (2:1, m.in. po bramce Lewandowskiego). Rywalizacja dortmundczyków z londyńczykami stała się powszechnym elementem Champions League. Podobnie jak w sezonie 13/14, tak i w tym, wszystko wskazuje na to, że obie drużyny wyjdą z grupy, ale Borussia z pierwszego miejsca. Arsenalowi do awansu wystarcza punkt. Podwójna szansa na gospodarzy dzisiejszego meczu oznaczona jest kursem 1.47.

Mecz zapowiadaliśmy także na głównej stronie Unibetu