Arsenal na celowniku „Lewego”


W kilku transferowych okienkach w ostatnich latach dużo mówiło się o ewentualnych przenosinach Roberta Lewandowskiego na Wyspy. Wśród potencjalnych pracodawców polskiego napastnika najczęściej wymieniany był borykający się z notorycznymi problemami w obsadzie ataku Arsenal Londyn. Z transferu nigdy nic nie wyszło, a dziś wieczorem to Arsenal będzie na celowniku Lewandowskiego, a nie odwrotnie. Czy ta konfrontacja w Lidze Mistrzów okaże się gwoździem do trumny „The Gunners”?

Arsenal 3.85, remis 3.75, Bayern Monachium 1.96 – godz. 20.45
Zacząć należy od tego, że po losowaniu fazy grupowej Champions League, niemal wszyscy zakrzyknęli, że w grupie F nie ma co liczyć na niespodzianki – Bayern i Arsenal awansują dalej, a Olympiakos z Dinamem Zagrzeb co najwyżej powalczą o 3. miejsce w grupie. Bawarczycy faktycznie nie zawiedli i po dwóch meczach mają komplet sześciu punktów, a wyniki 3:0 i 5:0 mówią same za siebie. Bayern znów jest walcem, który rozjeżdża każdego kolejnego rywala. Seria dwunastu kolejnych zwycięstw mówi sama za siebie! Jeśli dziś Bayern wygra na stadionie Arsenalu (zakład bez remisu) to trafiamy kurs 1.46.

Arsenal w Lidze Mistrzów jest po przeciwnej stronie barykady. „Kanonierzy” zupełnie niespodziewanie przegrali na inaugurację 1:2 z Dinamem Zagrzeb, przez ponad pół meczu grając w osłabieniu po czerwonej kartce Oliviera Giroud. Wydawało się, że przed własną publicznością w spotkaniu z Olympiakosem Pireus nie mają już prawa zaliczyć wpadki. Nic bardziej mylnego – ten mecz także przegrali – 2:3! Przed dwumeczem z Bayernem w 3. i 4. kolejce fazy grupowej, Arsenal jest pod ścianą. Z Bawarczykami musi zapunktować i to na pewno solidniej niż raz remisując. W przeciwnym wypadku wyjście z grupy, które od kilkunastu lat jest udziałem londyńczyków, w tym sezonie może stać się nieosiągalne. Dlatego też mobilizacja w szeregach gospodarzy będzie dziś niezwykła. Prowadzenie gospodarzy do przerwy wyceniamy na 3.95.

 

Arsenal rywalizował z Bayernem Monachium w 1/8 finału Ligi Mistrzów w sezonach 2012/13 i 2013/14. Za każdym razem górą byli Bawarczycy, choć Arsenal zawsze odciskał swoje piętno na tamtym pamiętnych starciach. Szczególnie zaskakująca była ta pierwsza rywalizacja. Na Emirates Stadium Bayern wygrał 3:1, by niespodziewanie przegrać u siebie 0:2 i awansować tylko dzięki zasadzie wyjazdowych bramek. W kolejnym sezonie Arsenal znów przegrał u siebie, tym razem 0:2. „Kanonierzy” świetnie rozpoczęli mecz, ale nie wykorzystali kilku okazji, w tym m.in. rzutu karnego, który został zmarnowany przez Mesuta Oezila. W odpowiedzi rzut karny przestrzelił także David Alaba, ale przy okazji tego drugiego karnego z boiska wyleciał Wojciech Szczęsny. Grający w osłabieniu Arsenal był łakomym kąskiem dla Bawarczyków, którzy rozstrzygnęli mecz po przerwie. Rewanż zakończony remisem 1:1 był tak naprawdę formalnością. Czy Bayern znów zdobędzie stadion w północnym Londynie, wygrywając różnicą dwóch goli? Kurs na takie zdarzenie wynosi 3.40.

Przed meczem mówiło się o tym, że do składu zespołu Pepa Guardioli wrócić ma już kontuzjowany Arjen Robben. Wprawdzie wrócił on już do treningów z pierwszym zespołem, ale obciążenia meczowe to dla niego wciąż zbyt wiele i kataloński menadżer nie zabrał swojego holenderskiego asa do Anglii. Czy to dobra wiadomość dla Arsenalu? Raczej mało istotna, bowiem nawet bez duetu skrzydłowych Robben – Ribery ekipa z Monachium spisuje się fantastycznie, a zastępujący ich Douglas Costa i Kingsley Coman dają drużynie naprawdę ogromną wartość. Grają inaczej, bardziej w stylu dawnych skrzydłowych, dzięki czemu więcej piłek otrzymuje środkowy napastnik. Bramkowe osiągi Lewandowskiego nie są w tym sezonie dziełem wyłącznie jego formy, ale także znaczących zmian w stylu gry Bayernu. Lewandowski dziś musi być przygotowany na ciężkie fizyczne starcia z Perem Mertesacker i Laurentem Koscielnym. Nie jest w nich jednak bez szans. Gol Lewandowskiego wyceniany jest na 2.10.

Co w tej powodzi złych myśli może budzić nutkę optymizmu u fanów Arsenalu? Zapewne postawa ich ulubieńców w lidze. Arsenal szybko podniósł się po inauguracyjnym niepowodzeniu (porażka 0:2 z West Hamem) i prze do przodu. Ostatnio w pokonanym polu „Kanonierzy” zostawili m.in. Manchester United, gromiąc zespół Louisa van Gaala 3:0. Ten sam wynik powtórzyli w sobotę przeciwko Watfordowi. Obecnie „Armatki” są wiceliderem Premier League, a Petr Cech zaczął regularnie zachowywać czyste konta. Zero z tyłu przeciwko Bayernowi byłoby jednak dużą niespodzianką – 5.30!