Arsenal zgarnie kolejny Puchar Anglii?


Czy Arsenal obroni Puchar Anglii? W sobotę o 18.30 na Wembley „Kanonierzy” staną przed szansą na dwunasty triumf w najstarszych rozgrywkach piłkarskich na świecie. Rywalem „The Gunners” będzie Aston Villa, więc londyńczycy pochodzą do gry w roli murowanego faworyta.

Arsenal 1.53, remis 4.30, Aston Villa 6.50 – godz. 18.30
Dla Arsenalu to 19. w historii finał FA Cup. Żaden inny klub na Wyspach nie może się pochwalić takim osiągnięciem. Drugi Manchester United grał w finale 18-krotnie. „Czerwone Diabły” wraz z Arsenalem są też współliderem w ilości triumfów (po 11). Czy także w tej klasyfikacji „Kanonierzy” wysforują się na prowadzenie? Kurs na zdobycie przez nich trofeum wynosi 1.27.

Mecz można obejrzeć w Unibet TV

Zespół z północnego Londynu zakończył sezon ligowy na 3. miejscu, zapewniając sobie udział w Lidze Mistrzów 2015/16. Do pełni szczęścia zabrakło sukcesu w bieżącej edycji Champions League, gdzie cieniem na ocenie „Kanonierów” położyła się porażka w 1/8 finału z Monaco. Teraz dla Wengera i spółki najważniejszy jest oczywiście ostatni mecz sezonu i walka o trofeum. Po 9-letniej przerwie rok temu Arsenal zgarnął wreszcie laur w postaci Pucharu Anglii, a kilka miesięcy później dorzucił Tarczę Wspólnoty (angielski Superpuchar). Teraz przed zespołem stoi szansa na trzecie trofeum po latach upokorzeń. Prowadzenie londyńczyków już do przerwy wyceniane jest na 2.05.

Mecz zapowiadaliśmy także w naszych „Newsach”

W Premier League Arsenal dwukrotnie ograł Aston Villę, aplikując jej osiem bramek, a samemu nie tracąc ani jednej. Wyjazdowe zwycięstwo 3:0 i domowe 5:0 pokazały różnicę klas między tymi ekipami. To jednak przeszłość, a zmobilizowani „The Villans” będą chcieli sprawić niespodziankę. Rok temu w finale Pucharu Anglii Arsenal podejmował Hull, również będąc zdecydowanym faworytem. Tymczasem to „Tygrysy” prowadziły 2:0, będąc o krok od sprawienia sensacji. Arsenal odrobił straty, a w dogrywce zadał decydujący cios. Tamto spotkanie pokazało jednak, że kilka chwil gapiostwa można przypłacić porażką w najważniejszym meczu sezonu. Remis lub goście po 90 minutach to kurs 2.60.

Najpoważniejszą bronią przyjezdnych z Birmingham w finale powinien być najlepszy snajper drużyny – Christian Benteke. As atutowy w talii Tima Sherwooda ma za sobą udaną końcówkę sezonu. Początek w wykonaniu Belga był spisany na straty, bowiem ten leczył kontuzję. Gdy wyzdrowiał, był daleki od optymalnej dyspozycji, a drużyna pod wodzą Paula Lamberta grała fatalnie, praktycznie w ogóle nie strzelając bramek. Po zmianie szkoleniowca „The Villans” przebudzili się, a Benteke skończył sezon z 13 bramkami w dorobku. Jego gol w finale wiąże się z kursem 3.40.

Po jednej stronie Benteke, a po drugiej cała plejada znakomitych zawodników, których Wenger nie jest w stanie zmieścić w podstawowej jedenastce. W ostatnim meczu ligowym szansę gry w pierwszym składzie otrzymał ostatnio etatowy rezerwowy Theo Walcott i za zaufanie odpłacił się menadżerowi hat-trickiem. W głosowaniu kibiców najlepszym zawodnikiem całego sezonu w „Armatkach” był jednak Alexis Sanchez, który prezentował najrówniejszą formę i strzelał wiele goli. Dwa z nich zdobył w półfinałowym meczu Pucharu Anglii z Reading, który to Arsenal wygrał dopiero po dogrywce! Sanchez popisał się dubletem także w innym meczu na Wembley – w spotkaniu reprezentacji Chile z Anglią w 2013 roku. Kolejne „dubeltowy” popis Alexisa wiąże się u nas z kursem 10.00.

Arsene Wenger prowadził Arsenal już w sześciu finałach FA Cup, pięciokrotnie zwyciężając, a przegrywając tylko raz – w 2001 roku z Liverpoolem. Wenger jest w tej materii najlepszym obcokrajowcem w historii rozgrywek, a jeśli wygra w sobotę po raz szósty, zrówna się z najlepszym w historii menadżerem – Georgem Ramsayem, który w latach 1887-1920 (sic) prowadził do sukcesów… Aston Villę! Od tamtej epoki „The Villans” w finale zameldowali się trzykrotnie, ostatnio w 2000 roku (porażka z Chelsea). Ostatnia wygrana Aston Villi w Pucharze Anglii przypada jednak na rok 1957, kiedy to zespół z Birmingham pokonał Manchester United. Czy blisko 60 lat później kibice „Lwów” będą mieli kolejny powód do radości związany triumfem w najstarszych rozgrywkach piłkarskich globu? Kurs na takie rozstrzygnięcie wynosi 3.85.