Arsene Wenger jako Alex Browning


Walentynkowy wtorek z Ligą Mistrzów przyniósł dwie niespodzianki. Czy środa również utrzyma się w tym klimacie? W Monachium Bayern zagra z Arsenalem. Arsene Wenger na pewno czuje się jak Alex Browning, główny bohater filmu „Oszukać przeznaczenie”. Jego „Kanonierzy” rokrocznie odpadają z Champions League właśnie na etapie 1/8 finału. Gdy wreszcie wygrali grupę i wydawało się, że zapewnią sobie rywalizację z teoretycznie łatwiejszym rywalem – los okazał się przekorny, niczym w piosence Zenka Martyniuka. Arsenal trafił na Bayern – jedyny pozytyw dla fanów drużyny z północnego Londynu to rewanż na własnym terenie. Czy jednak Bayern nie załatwi sprawy już dziś?

Bayern 1.50, remis 4.65, Arsenal 7.00 - godz. 20.45
Mecze Bayernu z Arsenalem to w Lidze Mistrzów w ostatnich sezonach żadna nowość, podobnie jak rywalizacje Paris SG z Barceloną. W sumie obie ekipy mierzyły się w Champions League już 10 razy. Pięć razy wygrywał Bayern, trzy razy Arsenal, dwukrotnie był remis. Trzykrotnie były to dwumecze 1/8 finały – w sezonach 2004/05, 2012/13 i 2013/14. Za każdym razem do ćwierćfinału awans uzyskiwali monachijczycy i co ciekawe za każdym razem nie potrafili wygrać rewanżowego meczu, a kwestię awansu de facto rozstrzygali w pierwszym spotkaniu! Wynik pierwszych spotkań: 3:1 dla Bayernu, 3:1 dla Bayernu i 2:0 dla Bayernu. Czy dziś znów Bawarczycy wygrają różnicą przynajmniej dwóch goli? Kurs 2.18.

Oba kluby zmierzyły się także w zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów – tym razem w fazie grupowej. Tym razem pierwszy mecz należał do Arsenalu, który przed własną publicznością wygrał 2:0. W rewanżu na Allianz Arenie poległ jednak aż 1:5. Ostatecznie oba kluby uzyskały awans do dalszych gier, ale Arsenal tradycyjnie rozbił się już na pierwszej wiosennej przeszkodzie (Barcelonie), a Bayern doszlusował do półfinału. Jakby tego było mało – Arsenal przegrał pięć z sześciu dwumeczów w fazie pucharowej europejskich rozgrywek przeciwko niemieckim rywalom. W sezonie 1999/2000 w Pucharze UEFA „The Gunners” wyeliminowali Werder Brema i jest to jedyny ich sukces w starciach z Niemcami. Historyczne statystyki zdecydowanie nie przemawiają na korzyść dzisiejszych gości. Prowadzenie Bayernu już do przerwy wyceniamy na 1.96.

Bayern ma też przewagę komfortu psychicznego – na krajowym podwórku nie musi się martwić o swoją sytuację. Siedmiopunktowa przewaga to spora zaliczka, zwłaszcza że w pogoń nie rzuca się Borussia Dortmund, a za plecami jest beniaminek z Lipska, który na dodatek przegrał dwa ostatnie mecze. Bayern w przedostatniej kolejce tylko zremisował z Schalke, a ostatnio był bardzo blisko kolejnej straty punktów, w meczu z Ingolstadt. Do 90. minuty utrzymywał się remis 0:0, ale w doliczonym czasie gry podopieczni Carlo Ancelottiego zadali dwa ciosy i wygrali 2:0. Chyba nawet najwięksi ekscentrycy nie wierzą w detronizację Bayernu w sezonie 2016/17 Bundesligi. Bawarczycy mogą traktować w tej sytuacji priorytetowo Ligę Mistrzów, gdzie za kadencji Pepa Guardioli finał okazywał się być szklanym sufitem – trzykrotnie Bayern zatrzymywał się na półfinale. W bieżącym sezonie na własnym stadionie Bayern wygrał wszystkie trzy grupowe mecze – 1:0 z Atletico, 4:1 z PSV i 5:0 z Rostowem. Zakład bez remisu na gospodarzy po kursie 1.17.

Arsenal przez fazę grupową przebrnął z bilansem 4-2-0. Te dwa remisy to starcia z Paris SG, a cztery pozostałe zwycięstwa to dwumecze z Ludogorcem i FC Basel. „Kanonierzy” wygrali te nie najsilniejszą grupę, ale jako się rzekło – los nie był dla nich łaskawy i znów w 1/8 finału przychodzi im się mierzyć z rywalem z najwyższej europejskiej półki. Wróbelki coraz głośniej ćwierkają, że dla Arsene’a Wengera będzie to ostatni sezon pracy w klubie, a ostatnie słabsze wyniki w lidze i praktycznie pogrzebane szanse na mistrzostwo Anglii, tylko dodają temu scenariuszowi realnego wymiaru. Ten sezon jeszcze się dla Wengera nie skończył – w lidze wciąż pozostaje walka o miejsce w TOP 4, czyli wypełnienie tradycyjnego minimum przyzwoitości. Londyńczycy są też w grze o Puchar Anglii. Nade wszystko Wenger pragnie jednak przełamać passę porażek w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Dziś musi zrobić pierwszy krok w tym kierunku.

Na kogo Wenger liczy najbardziej? W olśniewającej formie przez cały sezon jest Alexis Sanchez, ale w Lidze Mistrzów najlepszym strzelcem Arsenalu jest Mesut Özil. Przeciwko Bayernowi strzelił on w karierze 4 bramki. Na pewno mecz z rodakami wywoła u rozgrywającego Arsenalu dodatkowe pokłady ambicji. Gol Özila oznaczony jest kursem 8.00.