Będzie wielki wybuch?


Mimo, że trener PSG Laurent Blanc starał się za wszelką cenę zdjąć presję z Angela Di Marii przed meczem z Realem Madryt, to i tak Argentyńczyk jest najważniejszą postacią przed hitowym starciem w Lidze Mistrzów. Di Maria spędził na Santiago Bernabeu cztery lata. To on był bohaterem szalonego finału Ligi Mistrzów, w którym „Królewscy” sięgnęli po historyczną decimę, ale klub opuścił w niełasce.

Taki już jest. Wszędzie, gdzie się pojawia, robi zamieszanie. Najpierw na boisku, później w gabinetach prezesów. Jest nie do okiełznania, ma wielkie ego i skutecznych doradców. Po czterech latach w Madrycie zażądał sześcioletniego kontraktu i zarobków w wysokości 6 mln euro netto. - Strzeliłem 36 goli i zanotowałem 72 asysty. Jestem wart tych pieniędzy - mówił w wywiadach. Florentino Perez był jednak nieugięty i zrobił interes życia. Sprzedał go za 75 milionów euro do Manchesteru United, czyniąc najdroższym piłkarzem w Premier League. Pozbył się piłkarza niewiarygodnie zdolnego, ale chimerycznego i niedostosowanego do życia w grupie. Hiszpan dobijając targu wiedział wszystko, o czym w Manchesterze mieli się dopiero przekonać. Zarobił na transferze Argentyńczyka gigantyczne pieniądze.

Cztery lata wcześniej Perez wyciągnął go z Benfiki Lizbona za 25 mln euro. Kilka lat wcześniej Rosario Central wykupiło młodziutkiego Angela z El Torito za... 25 piłek. Dlaczego Di Maria odszedł z Realu? Czuł się niedoceniony finansowo i sportowo. Po pierwsze, chciał zarabiać nie mniej niż ofensywne gwiazdy Królewskich - Isco, James czy Kross. Po drugie był zmęczony ciągłym udowadnianiem, że nie jest gorszy od żadnego piłkarza przednich formacji. Doskonale znał swoją wartość. Wiedział, że gdyby nie on, Real nie zdobyłby decimy.

Na Old Trafford miał piorunujące wejście (strzelił fenomenalnego gola w meczu z Leicester City), ale później było już tylko gorzej. Kompletnie zawiódł wiosną, trener Louis van Gaal coraz częściej go krytykował, zwłaszcza za niesportowe zachowanie. Di Marii oberwało się choćby po ćwierćfinałowym meczu Pucharu Anglii z Arsenalem, kiedy zobaczył czerwoną kartkę. - Ja wiem i Angel również wie, że nie można dotykać sędziego, szarpać go za koszulkę. To było idiotyczne zachowanie z jego strony - mówił.

Z dnia na dzień relacje między piłkarzem i trenerem były coraz gorsze. W międzyczasie złodzieje włamali się do domu Argentyńczyka, żona Di Marii przeżyła wielką traumę i nie chciała wracać do Manchesteru. Transfer do PSG był już tylko kwestią czasu.

W Paryżu kibice przywitali nowego piłkarza po królewsku. Na Parc des Princes odebrali jego przyjście jako ostateczne uzupełnienie fantastycznego składu budowanego przez katarskich inwestorów od czterech lat. Di Maria został najdroższym piłkarzem w historii PSG. Kupiono go za 63 mln euro, sumę zawrotną i historyczną dla realiów Ligue1. Ale międzynarodowe ambicje właścicieli mistrza Francji nie mają ceny. Do pełni szczęścia brakuje im sięgnięcia po Champions League. W kraju rządzą niepodzielnie od 2013 roku, ich dominacja jest bezdyskusyjna. W Europie są jednak w drugim koszyku. Po transferze Angela atak PSG wygląda fantastycznie. Cavani, Ibrahimović, Di Maria. To trio na miarę sukcesu w Lidze Mistrzów.

- Na razie ma średni początek - powiedział o grze swojego piłkarza Laurent Blanc. - Ale to normalne, przyszedł do nas z kontuzją, potrzebuje też czas na adaptację. Liczę na jego wielki występ przeciwko Realowi. To doskonały wieczór, by wybuchnąć i pokazać się całemu światu. W środę rozegramy mecz, który obejrzą wszyscy.