Być albo nie być Liverpoolu


Podopieczni Brendana Rodgersa rozegrają dziś jeden z ważniejszych meczów w sezonie. W ostatniej kolejce fazy grupowej Champions League zmierzą się bowiem z FC Basel. Tylko zwycięstwo dla „The Reds” awans do fazy pucharowej.

Liverpool 1.76, remis 3.80, Basel 4.75 – godz. 20.45
Wicemistrzowie Anglii w pięciu pierwszych kolejkach grupy B zgromadzili raptem 4 punkty. Ten zestaw drużyn zdominował oczywiście Real Madryt. Obrońcy tytułu w Lidze Mistrzów wygrali wszystkie mecze. Cztery „oczka” „The Reds” to efekt wygranej i remisu z Ludogorcem. W pierwszym meczu w Szwajcarii górą był Basel. Szwajcarzy mają na koncie 6 punktów i są w minimalnie uprzywilejowanej sytuacji. W Anglii wystarczy im dziś remis. Podwójna szansa na zespół Bazylei to kurs 2.10.

Podopieczni Murata Yakina w ostatnich latach upodobali sobie robienie niespodzianek w europejskich pucharach. Na ich rozkładzie jest m.in. Manchester United i Tottenham, zatem w Szwajcarii ewidentnie mają chrapkę na kolejnego angielskiego przeciwnika. Gdyby nie zaskakująca porażka 0:1 w Bułgarii to dzisiejszy mecz nie miałby już nawet znaczenia, a ekipa z Bazylei byłaby pewna swego. W pierwszym meczu z Liverpoolem decydującego o zwycięstwie gola zdobył Marco Streller. Kurs na trafienie doświadczonego zawodnika także w dzisiejszym spotkaniu wynosi 3.50.

Fani Liverpoolu na pewno są zaniepokojeni wynikami swojej drużyny, a już szczególnie grą. Liverpool zawodzi w każdym kolejnym meczu i nawet jeśli wygrywa to w fatalnym stylu. Najefektowniej grająca drużyna sezonu 2013/14 nagle stała się przewidywalna, schematyczna i nudna. W ataku brakuje Luisa Suareza sprzedanego do Barcelony, a także kontuzjowanego Daniela Sturridge’a. Osamotniony Raheem Sterling także stracił formę. Gorzej niż w zeszłych rozgrywkach radzą sobie także Steven Gerrard i Jordan Henderson. Klopsa za klopsem w bramce zalicza zaś Simon Mignolet. Sobotni remis 0:0 ze słabym Sunderlandem idealnie pokazuje miejsce, w którym nagle znalazł się team z Anfield Road. Kolejne 0:0 „The Reds” na własnym boisku w dzisiejszym spotkaniu oznaczone jest kursem 12.00.

Mimo wszystko ekipa Rodgersa jawi się jako faworyt meczu. Na papierze skład liverpoolczyków jest lepszy niż kadra mistrza Szwajcarii. Basel to zresztą specjalista od rozgrywek Ligi Europy, a ewentualna porażka najprawdopodobniej zepchnie zespół na 3. miejsce w grupie, które skutkuje przeniesieniem do Ligi Europy właśnie. Stawka meczu, jaką jest dalsze granie w Champions League, a co za tym idzie miliony euro, na pewno będzie dziś odczuwalna, ale pod większym pręgierzem znajdują się gospodarze. Odpadnięcie dla wicemistrzów Anglii byłoby klęską, zwłaszcza że w tym sezonie osiągnięcie miejsca 1-4 w lidze będzie niezwykle ciężkie, a sezonu pełnego upokorzeń na wszystkich frontach Rodgersowi mogliby nie wybaczyć ani kibice, ani działacze. To jednak tylko dywagacje, a dziś na boisku poznamy prawdę. Under 2,5 gola wyceniamy na 2.00.

Kalendarz adwentowy Unibetu – superpromocje dla Ciebie!