Chelsea podwójnie u-Conte-ntowana?


Niecały tydzień po zakończeniu ligowych zmagań, piłkarze Chelsea mogą zapewnić sobie podwójną koronę. Dziś na Wembley rozegrają finał Pucharu Anglii, gdzie ich rywalem będzie inny londyński zespół – Arsenal. Mistrzowie Anglii są wyraźnym faworytem tej rywalizacji. Dla Arsenalu to szansa na otarcie łez po katastrofalnym sezonie. Być może to także pożegnanie Arsene’a Wengera z „Kanonierami”, ale to wciąż nie jest pewne. Transmisja finału Pucharu Anglii dostępna jest w Unibet TV.

Arsenal 4.90, remis 3.95, Chelsea 1.70 – godz. 18:30
Arsenal notuje sezon, który kibice z Emirates będą chcieli zapomnieć jak najszybciej. Nie dość, że niemal tradycyjnie ich zespół wylądował poza burtą Ligi Mistrzów na etapie 1/8 finału, to zrobił to w fatalnym stylu, dwukrotnie przegrywając 1:5 z Bayernem Monachium. Mniej więcej w tym samym czasie jasne stało się, że londyńczycy nie mają żadnych szans na mistrzostwo kraju i do końca rozgrywek Premier League pozostawała im walka o zajęcie miejsca w czołowej czwórce. I ta walka została przegrana, co powoduje, że w sezonie 2017/18 Arsenal nie zagra w Lidze Mistrzów! W tej sytuacji Puchar Anglii jawi się jako szansa, by o tym sezonie nie mówić jako o beznadziejnym, a jedynie bardzo złym. Ogranie Chelsea to jednak nie taka prosta sprawa. Kurs na sukces „The Gunners” wynosi 3.15.

Sprawy Arsene’owi Wengerowi nie uławia sytuacja kadrowa, zwłaszcza w linii obrony. Z powodu czerwonej kartki otrzymanej w ostatnim ligowym meczu z Evertonem wykluczony jest lider formacji defensywnej Laurent Koscielny. Kontuzjowany jest Gabriel, a do zdrowia wraca dopiero Shkordan Mustafi i prawdopodobnie także dziś nie zagra. To teoretycznie trzech najlepszych stoperów w talii francuskiego menadżera. Ostatnio Wenger przeszedł niespodziewanie na system z trójką środkowych obrońców i dwoma wahadłowymi – tak gra m.in. Chelsea Antonio Conte. W tej sytuacji „sklecenie” obrony na dziś jest jeszcze trudniejsze. Najprawdopodobniej w środku trójkę stanowić będą Per Mertesacker, Rob Holding i Nacho Monreal, a na skrzydłach zagrają Hector Bellerin i Kieran Gibbs. Arsenal spina sezon klamrą, bowiem „Kanonierzy” rozpoczynali rozgrywki meczem przeciwko Liverpoolowi, w którym Wenger miał gigantyczne kłopoty z zestawieniem obrony. Pod uwagę brany był nawet Krystian Bielik! W tamtym meczu Arsenal stracił cztery gole i przegrał 3:4. Ponad 2,5 gola Chelsea w sobotnim finale Pucharu Anglii po kursie 3.05.

Kibice w północnym Londynie spodziewają się, że po dzisiejszym finale poznają decyzję Arsene’a Wengera odnośnie jego przyszłości w Arsenalu. Francuski szkoleniowiec przekłada ujawnienie swoich planów od wielu tygodni. Wydaje się, że decyzja jest już podjęta, ale Wenger nie chce zakłócać przygotowania mentalnego swojej drużyny do najważniejszych meczów w sezonie, stąd zwłoka z podaniem jej do wiadomości publicznej. Czy epoka Wengera w Arsenalu dobiega dziś końca czy może raczej oglądać będziemy jej kolejny, ale nie ostatni etap? Póki co piąty zespół Premier League może zdobyć 13. w historii klubu Puchar Anglii, stając się w ten sposób najlepszym w całej historii najstarszych rozgrywek piłkarskich na świecie. Póki co Arsenal, tak jak Manchester United, dzierży 12 trofeów FA Cup.

 

Jeśli to Chelsea sięgnie po Puchar Anglii, będzie to dla „The Blues” ósme takie trofeum – tyle samo ma Tottenham, a więcej tylko Manchester Utd. i Arsenal. To ważny moment także dla Johna Terry’ego, który na pożegnanie może wznieść jeszcze jeden puchar nad swoją głowę i odejść ze Stamford Bridge całkowicie spełniony, w glorii zwycięzcy podwójnej korony w sezonie 2016/17. Wprawdzie Terry nie był w tych rozgrywkach podstawowym zawodnikiem „The Blues”, ale był istotną postacią w szatni i zawsze gotowym do gry zmiennikiem.

Conte nie ma takich problemów kadrowych jak Wenger. Ma do dyspozycji wszystkich swoich najważniejszych piłkarzy. Można więc spodziewać się, że dziś na Wembley nie zabraknie tych, którzy poprowadzi Chelsea do tytułu – Edena Hazarda, Diego Costy, N’Golo Kante czy choćby Marcosa Alonso. Costa jest zresztą faworytem do otwarcia wyniku tego meczu – kurs 4.50.

Chelsea pokonała ostatnio Arsenal 3:1 w meczu ligowym na Stamford Bridge w lutym tego roku. „Kanonierzy” przeżywali wówczas ciężki okres, a „The Blues” szli jak po swoje, praktycznie nie tracąc punktów. Warto jednak cofnąć się do pierwszego meczu obu zespołów w tym sezonie – we wrześniu na Emirates Stadium górą był Arsenal, który rozbił rywali 3:0. To był punkt rozgrywek 2016/17. Po tamtej, nie bójmy się użyć tego słowa, klęsce, Chelsea wygrała kolejnych 14 ligowych spotkań, meldując się na czele tabeli, z całkiem sporą przewagą. Pozostałe drużyny co jakiś czas traciły punkty, a Conte ze swoją niebieską gromadą wygrywał. Wygląda na to, że wstrząs jakim była wysoka porażka z Arsenalem, podziałał na Chelsea niesamowicie mobilizująco. Sytuacja od tamtego czasu zmieniła się diametralnie i dziś to podopieczni włoskiego menadżera są wyraźnym faworytem finału. Ich prowadzenie już do przerwy wyceniamy na 2.25.

Prawdopodobnie w bramce Arsenalu zagra dziś David Ospina, na którego Wenger stawia w meczach pucharowych. Oznacza to, że kolejnej okazji by zagrać przeciwko swojemu byłemu klubowi nie będzie miał Petr Cech. W Chelsea zagrać za to powinien Cesc Fabregas, który w ostatnich tygodniach sezonu prezentował bardzo wysoką formę i pokazywał Conte, że warto na niego stawiać. Czy Hiszpan pogrąży Wengera i swój były zespół? Kurs na jego trafienie to 5.40.