Coś do udowodnienia


Bayern Monachium przystępuje do ostatniego grupowego meczu Ligi Mistrzów 2016/17 pewny swego. O dziwo nie jest to jednak pierwsze miejsce w grupie. Po raz pierwszy od sezonu 2009/10 Bawarczycy zameldują się w fazie pucharowej Champions League jako 2. drużyna w swojej grupie. Niezależnie od wyniku dzisiejszej rywalizacji, to Atletico Madryt wygra zmagania w grupie D. Bayern ma jednak coś do udowodnienia – tak rywalom, jak i własnym kibicom, których w ostatnich tygodniach nie rozpieszczał.

Bayern Monachium 1.65, remis 4.00, Atletico Madryt 5.90 – godz. 20.45
Początek pracy Carlo Ancelottiego w Bayernie zwiastował, że kibice w Monachium szybko zapomną o Pepie Guardioli. Mistrzowie Niemiec wygrali mecz za meczem, na każdym froncie i przeważnie bardzo efektownie. W ostatnich tygodniach przyszła jednak wyraźna zadyszka. Porażki w Champions League z Atletico i Rostowem zadecydowały o tym, że Bayern nie zajmie 1. miejsca w grupie. W Bundeslidze także przytrafiło się kilka wpadek i póki co są za plecami RB Lipsk, największej niespodzianki rozgrywek. Kluczowe rozstrzygnięcia sezonu nie zapadają w grudniu, ale już teraz widać, że Ancelottiemu nie będzie tak łatwo. Dlatego dzisiejsze spotkanie z Atletico jest tak ważne z punktu widzenia psychologicznego. Goście prawdopodobnie zagrają nieco zmienionym składem. Diego Simeone może pozwolić sobie na sporą rotację, bo ma 1. miejsce w garści. W takich okolicznościach brak zwycięstwa byłby dla Bayernu wstydliwy, nawet jeśli sam Ancelotti także wystawi rezerwowych. Wygrana Bawarczyków w opcji zakładu bez remisu to kurs 1.23.

Pierwsze spotkanie na Vicente Calderon zakończyło się wygraną gospodarzy 1:0. Jedynego gola strzelił Yannick Carrasco. Rzutu karnego nie wykorzystał za to Antoine Griezmann. Była to druga dotkliwa, bo bardzo bolesna w skutkach, porażka Bayernu z Atletico w tym sezonie. W maju mistrzowie Niemiec mierzyli się z „Los Colchoneros” w półfinale Ligi Mistrzów. W Madrycie Atletico niemal tradycyjnie wygrało 1:0, a w Monachium przegrało 1:2, ale dzięki zasadzie bramek wyjazdowych awansowało do finału. To na pewno tylko wzmaga w piłkarzach Bayernu chęć rewanżu. Czy historia z maja powtórzy się i dziś w Monachium padnie wynik 2:1 dla miejscowych? Kurs 8.50.

Atletico prowadzi w grupie D z kompletem zwycięstw i w przypadku sukcesu na Allianz Arenie zostanie szóstym zespołem w historii Champions League, który fazę grupową ukończył z dorobkiem 18 punktów. Można jednak przewidywać, że dla Diego Simeone nie jest to najbardziej wartościowa zdobycz. „Cholo” chce trofeów, zwłaszcza że już dwukrotnie przegrywał finały Ligi Mistrzów z lokalnym rywalem. Na krajowym podwórku „Los Colchoneros” przydarzyło się nadspodziewanie dużo wpadek i strata punktowa do „Królewskich” wynosi już 9 punktów. W warunkach La Liga jest to dystans arcytrudny do odrobienia. Bardzo możliwe, że celem nr 1 dla Atletico po raz kolejny stanie się Liga Mistrzów. „Tajemnicą” sukcesu Atletico wciąż pozostaje defensywa. Zespół ze stolicy Hiszpanii stracił w bieżącym sezonie Champions League zaledwie jednego gola. Zapewne podstawowy cel na wyjazd do Monachium jest więc taki jak zwykle – nie stracić bramki. Kurs na zero z tyłu gości wynosi aż 5.25!

O strzelanie goli po obu stronach powinni zadbać najlepsi snajperzy – Robert Lewandowski i Antoine Griezmann, oczywiście pod warunkiem, że trenerzy zdecydują się posłać do boju swoje największe gwiazdy. Dla widowiska kolejna konfrontacja czołowych piłkarzy globu byłaby bardzo pożądana, ale w sytuacji, gdy wszystko w grupie jest już jasne, można spodziewać się, że siądą oni na ławce lub trybunach, by w pełni sił przystąpić do ligowych bojów w weekend. Bayern i Atletico muszą gonić liderów, więc mecze na krajowym podwórku stają się priorytetem. Lewandowski w ostatni piątek przełamał swoją strzelecką niemoc, która trwała od kilku meczów. Trafił dwukrotnie, walnie przyczyniając się do ogrania Mainz. Jedną z bramek zdobył bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego. Jeśli dziś Lewandowski pojawi się na boisku i zdobędzie gola, zgarniamy kurs 2.04.