Cud nieRealny?


„Legia jest na tym samym poziomie co Real, gramy w jednych rozgrywkach i szansę oceniam 50 na 50” – wypalił na przedmeczowej konferencji prasowej Zinedine Zidane, samemu nie wierząc w to co mówi. Real to zdecydowany faworyt dzisiejszej potyczki z Legią, a wielu polskich kibiców przewiduje zwyczajny trening strzelecki „Królewskich”. Czy Cristiano Ronaldo szykuje kolejny bramkowy popis?

Real Madryt 1.04, remis 21.00, Legia Warszawa 61.00 – godz. 20.45
Tak naprawdę trudno wskazać jakiekolwiek przesłanki, które mogłyby być promykiem nadziei dla Legii i jej fanów. Można oczywiście ograniczyć się do wyświechtanych powiedzeń w stylu „dopóki piłka w grze…” albo bardziej wyszukanych jak np. „w piłce nie ma już słabych drużyn”. Wszystko to jednak niewiele warte mrzonki. Real to obrońca trofeum Ligi Mistrzów, 11-krotny triumfator Pucharu Europy i klub, który zna cały świat. W ostatniej kolejce La Liga podopieczni Zidane’a rozgromili Betis 6:1, co nie jest dla nich wielkim wydarzeniem. Kilka jeśli nie kilkanaście razy w sezonie Real (podobnie jak Barcelona) funduje ligowym rywalom podobne bagaże bramek, a Cristiano Ronaldo, Gareth Bale czy Karim Benzema tylko podkręcają swoje liczniki goli i asyst. Nie ma się więc co oszukiwać – dziś Portugalczyk, Walijczyk i Francuz znów będą chcieli zapolować na efektowną zdobycz. Zwłaszcza ten pierwszy jest znany z wielkiego łaknienia bramek. Dublet Ronaldo wyceniamy na 2.10, a hat-trick na 4.50.

Specjalna promocja – do wygrania nawet 100 PLN!

W zeszłej edycji Champions League „Królewscy” rozbili u siebie szwedzkie Malmoe aż 8:0. Wcześniej odesłali Szachtar Donieck z bagażem 4 goli. To dobitnie pokazuje, że gdy Real dopadnie słabszego rywala, nie ma dla niego litości. Bieżący sezon nie jest na razie popisem madrytczyków, którzy niemal cudem wygrali ze Sportingiem Lizbona 2:1, a także zremisowali 2:2 z Borussią Dortmund. Wygląda na to, że zgodnie z przewidywaniami wicemistrzowie Hiszpanii stoczą bój o 1. miejsce w grupie z ekipą Thomasa Tuchela. Sporting powinien spokojnie ukończyć rywalizację na 3. miejscu, a Legia stanowi na razie blade tło grupy z wynikami 0:6 i 0:2. Osiem straconych goli w dwóch meczach nie napawa optymizmem. Czy dziś Legia utrzyma swoją średnią 4 bramek traconych na mecz? Over 3,5 bramki gospodarzy po kursie 1.40.

Ostatnia bramka Legii w Lidze Mistrzów to trafienie Jerzego Podbrożnego z meczu z Blackburn Rovers. Ten gol padł dokładnie 21 lat temu – 18 października 2016 roku. Siedem kolejnych spotkań warszawskiego klubu w tych rozgrywkach kończyło się zerem po stronie zysków. Dziś Legia może wyrównać wstydliwy rekord Deportivo La Coruna, które nie strzelało goli w ośmiu kolejnych spotkaniach tych rozgrywek. Zero po stronie zysków ekipy Jacka Magiery? 1.54.

„Magic” rozpoczął pracę w roli szkoleniowca Legii od porażki 0:2 ze Sportingiem Lizbona. Gdy jednak kilka dni później, jeszcze przed przerwą reprezentacyjną, Legia rozbiła Lechię Gdańsk 3:0, można było sądzić, że Magiera powoli sprząta bałagan po Hasim i mistrzowie Polski wracają na właściwe tory. Były to jednak opinie przedwczesne, a piątkowa porażka 2:3 z Pogonią Szczecin pokazała jak daleko Legii do optymalnej dyspozycji. Z 13 punktami na koncie zespół z Warszawy zajmuje 13. miejsce w tabeli, wyprzedzając trójkę „maruderów” o raptem 2 punkty! Gdy ktoś ze sztabu „Królewskich” zerka w tabelę Ekstraklasy, musi zanosić się gromkim śmiechem. Oto na Santiago Bernabeu, na mecz z wiceliderem La Liga, przybywa 13. zespół polskiej ligi. Kurtuazyjna gadka-szmatka z konferencji prasowej niewiele tu zmienia.

Dwa słowa o personaliach. W Realu zabraknie na pewno Sergio Ramosa, który ze zgrupowania kadry Hiszpanii wrócił kontuzjowany. Hiszpański stoper będzie pauzował przez kilka tygodni, więc w środku defensywy wystąpi zapewne duet Raphael Varane – Pepe. W Legii pod znakiem zapytania stoi występ Michała Pazdana. W ostatnim ligowym meczu trener Magiera do gry posłał środek obrony zestawiony z Jakuba Czerwińskiego i Jakuba Rzeźniczaka. Ten drugi po raz kolejny spisał się jednak koszmarnie, prezentując Pogoni dwa gole. Wydaje się, że jeśli zdrowie Pazdana pozwala na jego grę, dziś zamiast dwóch Jakubów, dostępu do bramki Arkadiusza Malarza bronić będzie raczej dwóch łysych. Pazdan z Ronaldo rywalizował już kilka miesięcy temu, podczas ćwierćfinału Mistrzostw Europy. Ronaldo gola nie strzelił, ale w pierwszej połowie sędzia meczu śmiało mógł podyktować rzut karny za faul „Pazdka” na CR7. Po serii rzutów karnych więcej powodów do radości miał Ronaldo, co pamiętamy doskonale. Dziś trudno uwierzyć, by to Pazdan miał świętować sukces w Madrycie. Kurs na zwycięstwo Legii jest gigantyczny – 61.00. Z „podpórką” zaś 15.00!