Czekając na gola...


Początek rywalizacji Legii Warszawa i Lecha Poznań w fazie grupowej Ligi Europy zbiegł się z fatalną formą obu drużyn, która szczególnie uwidaczniała się w meczach ligowych. Niestety, odbiła się także na ogólnej atmosferze wokół klubów i rezultatach w Europie. Po czterech meczach możemy „pochwalić się” punktem Lecha w meczu z Belenenses, ale wciąż nie obejrzeliśmy polskiego gola w rozgrywkach, nie licząc „samobója” Michała Kucharczyka. Czy dzisiejszy czwartek zmieni ten dramatyczny obraz?

Fiorentina 1.33, remis 5.00, Lech Poznań 10.50 – godz. 19.00
Już rzut oka w przedmeczowe kursy pokazuje najdobitniej kto jest faworytem meczu Fiorentiny z Lechem. Murowanym faworytem są tu oczywiście gospodarze. Zespół z Florencji przeżywa świetny okres i mimo porażki 1:2 z Napoli w ostatniej ligowej kolejce, nadal przewodzi tabeli Serie A. Spotkanie to było zresztą bardzo ciekawe z punktu widzenia polskich zespołów. Fiorentina rywalizuje z Lechem, a w grupie z Napoli jest przecież Legia. Zwycięstwo ekipy z Neapolu to znaczący moment tego sezonu we Włoszech.

O świetnej grze Napoli piszemy w osobnym artykule

Lechici do Florencji ruszyli z problemami. Awarii uległ samolot i jego start odwlekał się o wiele godzin. Lech wyleciał dopiero wieczorem (a planowano około 13.00) i na miejscu zameldował się przed północą. Odwołany musiał zostać oficjalny trening zespołu oraz przedmeczowa konferencja prasowa. Niewątpliwie zburzyło to plany trenera Jana Urbana, dla którego będzie to drugi mecz w roli szkoleniowca Lecha, a pierwszy w europejskich pucharach. W minioną sobotę Lech zremisował u siebie z chorzowskim Ruchem 2:2. O przełamaniu tragicznej passy bez zwycięstwa nie było więc mowy. Gdyby takowe przełamanie nastąpiło dziś, trafiamy kurs 10.50!

O zmianach trenerów w polskich klubach eksportowych pisaliśmy już na blogu

Zadanie urwania punktów Fiorentinie jest tym bardziej trudne, że trener Urban nie będzie mógł dziś skorzystać z kilku podstawowych zawodników. Za kartki zawieszony jest Karol Linetty, a urazy najprawdopodobniej wykluczą występ Szymona Pawłowskiego, Paulusa Arajuuriego i Marcina Robaka. To bardzo poważny uszczerbek dla kadry mistrzów Polski. Szansą dla „Kolejorza” może być jednak fakt, że przed Fiorentiną arcytrudny ligowy mecz z Romą i trener Paulo Sousa może dać odpocząć podstawowym zawodnikom. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje więc póki co kwestia ewentualnego występu Jakuba Błaszczykowskiego. Wieloletni kapitan reprezentacji Polski trafił do Florencji na zasadzie wypożyczenia i z miejsca stał się istotnym zawodnikiem „fiołkowej” układanki. Ewentualny gol Kuby przeciwko Lechowi wyceniany jest w Unibet.com na 4.25.

Legia Warszawa 2.03, remis 3.50, Club Brugge 3.65 – godz. 21.05
Z kolei Legia zagra u siebie, przed własną publicznością. Rywalem wicemistrzów Polski będzie belgijskie Club Brugge. W kontraście do meczu Lecha, gospodarze spotkania przy Łazienkowskiej są faworytem i jest to bardzo budujące. Mocne notowania Legii wynikają z kilku czynników. Po pierwsze – atut własnego boiska. Po drugie – fatalna postawa Brugge w Lidze Europy 2015/16. Wreszcie po trzecie – ostatnie ligowe zwycięstwo z Cracovią, już pod wodzą nowego szkoleniowca – Stanisława Czerczesowa. Jeśli dziś Legia wygra z Brugge różnicą dwóch goli, trafiamy jeszcze okazalszy kurs – 3.70.

Belgowie zamykają stawkę w grupie D, mając na koncie, podobnie jak Legia, 0 punktów. Porażki 0:5 z Napoli i 1:3 z Midtyjlland nie najlepiej świadczą o formie zespołu. Belgowie w swojej Jupiler League aktualnie plasują się na 5. lokacie, co także jest wynikiem poniżej ich oczekiwań. Na podobnym wózku jedzie Legia. Zerowy dorobek w Europie i 3. miejsce w Ekstraklasie, z aż 8-punktową stratą do Piasta Gliwice. To i tak świetny rezultat, w porównaniu do Lecha, który zamyka tabelę polskiej ligi!

Wieczory z najlepszym europejskim futbolem

Wymieniając powody, dla których Legia może pokonać dziś Club Brugge i dać polskim kibicom choć odrobinę radości, celowo pominęliśmy jeszcze jeden, być może najważniejszy. Ten „powód” nazywa się Nemanja Nikolić i w polskiej Ekstraklasie zdobył już 15 goli w 12 kolejkach! Węgierska maszyna do strzelania goli nie zacina się nawet na chwilę, nękając kolejne defensywy ligowych rywali Legii. Pewnie gdyby w Legii i Lechu zamienić snajperów, to dziś klub ze stolicy wałęsałby się w okolicach strefy spadkowej, a poznaniacy lawirowaliby blisko czołówki. Taki snajper jak Nikolić w słabej polskiej lidze robi ogromną różnicę. Pora by „zapunktował” dla Legii także na arenie międzynarodowej w poważnym meczu. Kurs na dublet Nikolicia przeciwko Brugii wynosi 6.00.