Czwartkowy respirator nadziei


Szanse Legii Warszawa i Lecha Poznań na awans do 1/16 finału Ligi Europy są znikome, a w przypadku klubu z Warszawy – wręcz iluzoryczne. Dziś polscy przedstawiciele w europejskim pucharze spróbują wygrać swoje mecze i przedłużyć nadzieję.

Belenenses 2.65, remis 3.20, Lech Poznań 2.77 – godz. 19.00
Poznaniacy jadą do Belenenses, na mecz z portugalskim „kopciuszkiem” grupy. W pierwszym meczu obu tych ekip przy Bułgarskiej, pogrążony w kryzysie Lech zremisował 0:0, a z przebiegu gry bliżej zwycięstwa byli goście! Belenenses niewątpliwie jest drużyną w zasięgu mistrzów Polski, ale w sezonie 2015/16 zdążyliśmy się już napatrzeć na tyle kiepskich występów „Kolejorza”, że żaden kolejny nie będzie specjalnym zaskoczeniem.

Jeśli Lechici wygrają w Portugalii, a w drugim meczu tej grupy, pomiędzy Basel a Fiorentiną nie dojdzie do remisu, wówczas kwestia awansu będzie w rękach mistrzów Polki i powalczą oni o ten sukces w ostatnim meczu grupowym, za dwa tygodnie, przed własną publicznością. To jednak dość odległa przyszłość. Jak na razie na koncie Lecha są tylko 4 punkty, z czego 3 za zwycięstwo nad grającą rezerwowym składem Fiorentiną. Promykiem optymizmu są raczej ligowe mecze „Kolejorza” – dwa zwycięstwa z rzędu (z Górnikiem Łęczna i Pogonią Szczecin) pozwoliły zespołowi Jana Urbana podwoić swoją liczbę wygranych spotkań w Ekstraklasie i wydobyć się z krępującej strefy spadkowej.

Czy kryzys jest już zażegnany? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że tak. Wyjście z kryzysu to jedno, a konieczność odrobienia gigantycznych strat to drugie – Lech pod wodzą Urbana potrzebuje nie tylko stabilnej, dobrej formy. Dyspozycja mistrzów Polski musi być optymalna i gwarantować seryjne punktowanie – wówczas powróci nadzieja na grupę mistrzowską, a być może nawet coś więcej. Wydaje się jednak, że wciąż najkrótszą drogą do Europy dla Lecha będzie w tym sezonie Puchar Polski.

Legia Warszawa 2.10, remis 3.40, FC Midtyjlland 3.60 – godz. 21.05
Sytuacja Legii w lidze polskiej jest dużo lepsza i owocuje pozycją wicelidera. W Europie jednak misja awansu z grupy najprawdopodobniej zakończy się fiaskiem. Co musiałoby się stać, by „Legioniści” zagrali jednak na wiosnę w Lidze Europy? Dziś musieliby pokonać swojego duńskiego rywala (najlepiej dwoma bramkami) i liczyć, że Napoli wygra na wyjeździe z Club Brugge. Realne? Raczej tak. Za dwa tygodnie jednak to Legia musiała by wygrać na wyjeździe w Neapolu, licząc dodatkowo na to, że Brugge zremisuje z Midtyjlland! To już wyższy stopień zawiłości, ale i bez wnikliwej analizy rachunku prawdopodobieństwa można śmiało stwierdzić, że Legii potrzebny jest cud. Sama wygrana różnicą co najmniej dwóch goli dziś wyceniana jest na 3.95.

Sprawdź nasze promocje

Cuda oczywiście się zdarzają, więc nie można się poddawać. Kibice Legii nie wybaczyli swoim ulubieńcom, gdyby ci nie podjęli walki, zwłaszcza dziś – u siebie, z przynajmniej teoretycznie najłatwiejszym rywalem w grupie. Trenera Czerczesowa mogą jednak martwić kontuzje – te wykluczają z gry Vrdoljaka, Furmana, a być może także Pazdana, Kuciaka i Rzeźniczaka. W Danii górą byli gospodarze, pokonując Legię 1:0. Kolejna wygrana Midtyjlland w tym stosunku wyceniana jest 11.50.

Czy dziś rzeczywiście polskie kluby utrzymają się przy życiu, czy jednak na monitorze pojawi się przeciągła kreska, świadcząca o tym, że nadzieja umarła, a za dwa tygodnie czekają nas mecze ciut więcej niż towarzyskie?