Czy „Cholo” przechytrzy „Lucho”?


Dwa mecze Barcelony z Atletico Madryt w tym sezonie La Liga kończyły się zwycięstwami 2:1 „Dumy Katalonii”. Czy w Lidze Mistrzów przyjdzie czas na srogi rewanż i zwycięstwo „Los Colchoneros”? Ćwierćfinały Champions League rozpoczynamy z naprawdę wysokiego „C”, na Camp Nou, gdzie gospodarze będą chcieli pokusić się o sporą zaliczkę przed rewanżem na Vicente Calderon.

FC Barcelona 1.51, remis 4.30, Atletico Madryt 7.65 – godz. 20.45
Faworytem zarówno dzisiejszego meczu, jak i całej Ligi Mistrzów, bezwzględnie pozostaje FC Barcelona. Rysa na szklanym wizerunku „Blaugrany” pojawiła się w sobotni wieczór. Na Camp Nou w El Clasico gospodarze ulegli Realowi Madryt 1:2. Porażka u siebie z największym wrogiem, mecz bez gola choćby jednego z tercetu MSN, a w dodatku przerwanie serii 39 spotkań bez porażki. Bolesne? Chyba jednak nie tak bardzo, biorąc pod uwagę sześciopunktową przewagę nad drugim Atletico i siedmio nad trzecim Realem. Tylko kataklizm i własna nieporadność mogłaby odebrać Barcelonie triumf w La Liga. Jeśli „Duma Katalonii” miała przegrać jeden z dwóch meczów ze stołecznymi rywalami, to kibice mimo wszystko bez wahania wybraliby porażkę w Gran Derbi, która choć prestiżowo istotna, to dla losów sezonu 2015/16 może nie mieć żadnego znaczenia.

Zagraj w #Unibetting na Twitterze

Prawdziwe emocje od pierwszych minut powinniśmy dostać dziś. Barcelona pragnie być pierwszy w historii Ligi Mistrzów zespołem, który obroni trofeum zdobyte rok temu. Na drodze stoi jednak rywal najtrudniejszy z możliwych. Atletico to specjaliści od neutralizowania atutów przeciwników. Diego Simeone to spec od defensywy. Jego Atletico stało się czołowym zespołem w Europie właśnie dzięki niebywałej waleczności, połączonej z konsekwencją w realizowaniu założeń taktycznych. Drużyny nie rozbijały odejścia czołowych zawodników, jak Thibaut Cortouis, Filipe Luis czy Joao Miranda. To najlepszy dowód na to, że tajemnicą sukcesu nie są konkretni piłkarze, a praca „Cholo”. Liczba czystych kont zachowywanych przez Jana Oblaka jest imponująca. Czy dziś bramkarz „Los Colchoneros” powtórzy taki osiągnięcie? Kurs 5.40.

Zagrać na zero przeciwko Barcelonie to jednak zadanie z najwyższej kategorii trudności. Katalończycy strzelali przynajmniej jednego gola w 21 ostatnich spotkaniach Champions League. Prawdopodobieństwo, że Messi, Suarez i Neymar zaliczą drugi kolejny mecz bez gola jest także bardzo niewielkie. Sam Messi, który zdobył już 83 gole w Lidze Mistrzów, z czego 36 w fazie pucharowej, poluje na swojego gola nr 500 w karierze. W El Clasico na przeszkodzie stanął Keylor Navas, który fantastycznie sparował mierzony strzał Argentyńczyka w okienko. W meczach z Atletico Messi strzelił już 25 bramek i obok Sevilli jest to „ulubiony” rywal pięciokrotnego zdobywcy Złotej Piłki. Dziś kurs na gola Messiego wynosi 1.64.

Nic dziwnego, że jednym z największych admiratorów talentu Messiego jest trener Atletico. Diego Simeone często nie szczędzi „Pchle” rozmaitych pochlebstw. Gdy w pierwszym spotkaniu Atletico z Barceloną w sezonie 2015/16, madrytczycy objęli prowadzenie, na twarzy Simeone nie było widać radości. Gdy dziennikarze zapytali o to szkoleniowca Atletico, odrzekł że nie miał powodów do radości, bo zobaczył właśnie, że na rozgrzewkę rusza Leo Messi. Jak się okazało – niepokój Simeone był uzasadniony. Jeszcze przed wejściem na boisko Messiego do remisu doprowadził Neymar, a mecz rozstrzygnął oczywiście argentyński geniusz. W rewanżu na Camp Nou znowu to Atletico prowadziło i znów przegrało 1:2. Gole zdobyli Messi i Suarez, a „Los Colchoneros” kończyli mecz w podwójnym osłabieniu po czerwonych kartkach Filipe Luisa i Diego Godina.

Promocja „Bezpieczne 90+”

Warto przypomnieć, że przed dwoma sezonami Barcelona odpadła z Ligi Mistrzów właśnie w ćwierćfinałowym dwumeczu przeciwko Atletico. Niesamowita seria sześciu kolejnych sezonów z awansem minimum do półfinału rozgrywek została przerwana. Na Camp Nou padł wówczas remis 1:1, a w rewanżu Atletico wygrało 1:0. Podopieczni „Cholo” w finale tamtej edycji Champions League zmierzyli się z sąsiadem zza miedzy, pechowo przegrywając po dogrywce, do której doprowadził gol Sergio Ramosa w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry.

Czy Atletico znów może odebrać Barcelonie nadzieję? Z jednej strony piłkarskie atuty i historia spotkań z tego sezonu przemawiają za Katalończykami. Z drugiej jednak, kto jeśli nie Simeone miałby przechytrzyć Luisa Enrique? Nie ma w europejskim futbolu zespołu, który równie dobrze opanowałby sztukę utrudniania życia przeciwnikowi. Podrażniona porażką z Realem Barca zapewne rzuci się przyjezdnym do gardła i jeśli tylko Atletico wytrzyma ten napór, z każdą minutą zyskiwać będzie psychologiczną przewagę. Do Barcelony szybko wrócą koszmary z sezonu 2013/14, kiedy to tiki-taka nie przynosiła już żadnych efektów i była typową sztuką dla sztuki.

Interesującą kwestią jest też osoba Ardy Turana. Turek wypromował się grając przez wiele sezonów w Atletico, a od kilku miesięcy reprezentuje barwy Barcelony. Czy „Lucho” wystawi Turana w wyjściowym składzie na mecz przeciwko byłym kolegom? Wydaje się, że jednak środek pola w Barcelonie zajmą Iniesta, Rakitić i Busquets, a Turan będzie musiał poczekać na swoją szansę z ławki rezerwowych, tak jak miało to miejsce chociażby w sobotnim Gran Derbi. Gol Turana wyceniany jest na 5.50.