Eksperci oceniają grupy Lecha i Legii: Awans trzeba wydrzeć


Wszystko jasne. Po raz drugi w historii Ligi Europy Polska ma w fazie grupowej dwóch przedstawicieli i dzisiaj w Monako wylosowano przeciwników zespołów znad Wisły. Mistrz kraju Lech Poznań zmierzy się w grupie I ze szwajcarskim FC Basel, włoską Fiorentiną i portugalskim Belenenses. Z kolei druga drużyna poprzedniego sezonu ekstraklasy Legia Warszawa w grupie D będzie rywalizowała z włoskim Napoli, belgijskim Club Brugge i duńskim FC Midtjylland.

Liga Europy - oto najświeższe kursy

– W tym momencie trudno ocenić, czy dopisało nam szczęście, czy nie. Można było wylosować lepiej, ale także gorzej. Kiedy pięć lat temu trafiliśmy z Lechem do grupy z Juventusem i Manchesterem City, niewielu fachowców dawało nam szansę na awans, a mimo to przeszliśmy dalej – ocenia były piłkarz Kolejorza Bartosz Bosacki.

Z kolei były trener Legii Stefan Białas twierdzi, że stołecznemu klubowi nie dopisało szczęście. –  Ekipa trenera Henninga Berga trafiła do trudniejszej grupy niż rok temu i powtórzenie sukcesu w postaci awansu do fazy pucharowej będzie dużym wyczynem. Pierwsze miejsce wydaje się nieosiągalne, ale drugie jest możliwe – wyjaśnia szkoleniowiec.

– Zarówno Legia, jak i Lech mają szansę na awans do kolejnej fazy i nie w porządku w stosunku do piłkarzy byłoby, gdybyśmy skreślili którykolwiek z tych zespołów przed początkiem rywalizacji grupowej. W Lidze Europy nie ma słabych drużyn. Fiorentina może okazać się silniejsza tylko teoretycznie niż np. mistrz Danii FC Midtjylland – kontruje Bosacki.

Piłkarze Kolejorza w fazie grupowej będą mieli szansę do zmazania plamy, którą pozostawili po sobie po dwumeczu w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów z Basel (1:3 i 0:1). – Trener Maciej Skorża chciał rewanżu ze Szwajcarami i będzie miał okazję do wyrównania rachunków – uważa Bosacki.

Natomiast legioniści w fazie grupowej prawdopodobnie zmierzą się z Karolem Linettym, który na dniach ma zamienić Lecha na Club Brugge. – Odejście Karola na pewno będzie osłabieniem, ale ponieważ o jego transferze mówi się od dawna, zakładam, że władze Kolejorza mają przygotowaną alternatywę. Czy dobrą? Czas pokaże – mówi Bosacki.

Według Białasa rywalizacja z Belgami wyjdzie wicemistrzom Polski na dobre.– Dla Legii priorytetem będzie odzyskanie prymatu w kraju na stulecie klubu i walka z takimi rywalami, jak Club Brugge, powinna im w tym pomóc. Dzięki rywalizacji z tak dobrymi drużynami ekipa Berga zrobi kolejny krok w przód – przekonuje trener.

Lech może stracić lidera środka pola Linettego, natomiast jeden z najlepszych piłkarzy Legii w ubiegłym sezonie Ondrej Duda ciągle nie potrafi odzyskać dobrej formy. – Słowak gra słabiej ponieważ spędza na boisku mniej minut niż w poprzednich miesiącach. To typ piłkarza, na którego zdecydowanie trzeba postawić, bo w przeciwnym wypadku – mimo że ma nietuzinkowe umiejętności – zwątpi w siebie, a efekty tego widzimy ostatnio – wyjaśnia Białas.

W ostatniej fazie eliminacji Ligi Europy lepiej spisywał się Lech, więc wydaje się, że to Kolejorz ma większe szanse na kwalifikację do kolejnego etapu. – Nie ma sensu brać pod uwagę postawy w eliminacjach. Przecież zanim ograliśmy City albo zremisowaliśmy z Juve, z kłopotami pokonaliśmy Inter Baku z Azerbejdżanu – zarzeka się Bosacki, ale Białas dostrzega regres w grze Legii. 

– Dwanaście miesięcy temu w kadrze warszawskiej drużyny było więcej wartościowych zawodników niż obecnie. Wówczas o miejsce w podstawowym składzie rywalizowało 18-19 graczy, a obecnie 13-14. Brakuje konkurencji i w związku z tym niektórzy piłkarze grają słabiej niż wcześniej – wspomina szkoleniowiec.