El. LM: Nie taki Celtic straszny?


Polscy kibice marzą o Lidze Mistrzów od blisko dwóch dekad. By marzenia urzeczywistnić, Mistrzowie Polski muszą w 3. rundzie eliminacji uporać się z Celtikiem Glashow. Pierwszy mecz tej pary już dziś przy Łazienkowskiej w Warszawie.

Legia Warszawa 2.80, remis 3.05, Celtic Glasgow 2.50 – godz. 20.45
Podopieczni Henninga Berga w sezon weszli katastrofalnie – przegrali Superpuchar Polski z Zawiszą, zremisowali z St. Patrick’s i wreszcie przegrali na inaugurację sezonu ligowego z Bełchatowem. Wszystkie te mecze odbywały się na Pepsi Arenie. Dopiero na wyjazdach Legia przebudziła się i najpierw zaaplikowała pięć bramek irlandzkim pół-amatorom, a następnie pokonała 3:1 Cracovię. „eLka” wraca jednak do Warszawy i kibice nie mogą być pewni czy własne boisko będzie atutem. Podwójna szansa na gości oznaczona jest kursem 1.37.

Co ciekawe – w rewanżu Celtic na pewno nie będzie mógł mówić o atucie własnego boiska. Z powodu odbywających się w Glasgow Igrzysk Wspólnoty Narodów, stadion Celticu będzie wyłączony z możliwości rozgrywania na nim meczu eliminacji Champions League. Legia z Celtikiem zagra więc w Edynburgu. Jest to na pewno korzystna wiadomość dla sympatyków warszawskiej drużyny, bowiem Celtic nie raz w europejskich rozgrywkach udowadniał swoją szczególną wartość przed własną publicznością. Wystarczy przypomnieć tu zwycięstwo z FC Barceloną, kiedy to „Katalończycy” w całym meczu osiągnęli niemal 90% poziom posiadania piłki, który nie przełożył się na końcowy rezultat!

Wracając jednak do dzisiejszego meczu – faworytem mimo wszystko pozostają mstrzowie Szkocji. Trzeba jednak przyznać, że skład Celtiku obecnie nie może imponować. Próżno w nim szukać znanych nazwisk. Czasy świetności „Celtów” minęły, a nie bez wpływu na to był fakt degradacji do niższej ligi odwiecznego rywala – Rangersów. Rywalizacja tej dwójki napędzała oba kluby do wzmocnień. Obecnie Celtic nie ma godnego siebie rywala w lidze i wydaje się, że nie działa to korzystnie na zespół. Obecnie najbardziej znanym zawodnikiem mistrza Szkocji jest Fraiser Foster – bramkarz, który przymierzany był ostatnio do gry w Southampton. Póki co zamiast rywalizacji z Arturem Borucem, Foster rywalizować będzie z innym Polakiem, drugim bramkarzem „Celtów”, Łukaszem Załuską, de facto byłym graczem Legii.

To nie jedyny smaczek dzisiejszego meczu. Trenerem Celtiku od niedawna jest Ronny Deila, Norweg. Na ławkach trenerskich szykuje nam się więc pojedynek „Wikingów”. Celem nowego szkoleniowca „The Bhoys” jest oczywiście kolejne mistrzostwo na krajowym podwórku, a także awans do Ligi Mistrzów. Zespół nie tak dawno opuścił jednak czołowy strzelec – Giorgios Samaras, reprezentant Grecji i nawet w przypadku ogrania Legii, awans Szkotów do fazy grupowej nie jest tak oczywistą sprawą. Wydaje się, że warszawianie nie stoją na straconej pozycji i jeśli „gryźć” Celtic to właśnie teraz i właśnie dziś – tak by w Edynburgu, gdzie rywale nie będą czuli się wcale jak u siebie w domu, dopełnić dzieła awansu do ostatniej fazy eliminacji i nadać marzeniom realnym kształt