Formalność "Blaugrany"


Przed rewanżowym meczem o finał Ligi Mistrzów kibice Barcelony śpią spokojnie. Trzybramkowa zaliczka z Camp Nou powinna w zupełności wystarczyć. Bayern Monachium musi liczyć na cud i swój kosmiczny występ – tylko wtedy marzenia mogą się ziścić.

Bayern Monachium 2.62, remis 3.70, FC Barcelona 2.58 – godz. 20.45
Gospodarze są w trudnej sytuacji nie tylko z powodu wyniku pierwszego spotkania, ale także kadrowych kłopotów. Wciąż z gry wyłączeni są Frank Ribery, Arjen Robben, David Alaba czy Holger Badstuber. Pep Guardiola nie ma zbyt wielkiego pola manewru. Być może w stosunku do meczu na Camp Nou zdecyduje się jedynie na ofensywniejszy wariant, z Mario Goetze w składzie. Gdyby autor jedynego gola w ubiegłorocznym finale Mistrzostw Świata, wpisał się na listę strzelców dzisiejszego wieczora jako pierwszy, wówczas trafimy kurs 9.00.

Bayern po zdobyciu tytułu mistrzowskiego w lidze zalicza katastrofalną jak na ten klub serię. Dwie kolejne ligowe porażki, przeplecione porażką w półfinale krajowego pucharu (po karnych z Borussią Dortmund) i porażką w półfinale Champions League. Biorąc na wzgląd wspaniałą formę rywali, dziś Bawarczycy mogą zaliczyć kolejne twarde lądowanie. Wygrana gości z handicapem (-1) to w naszej ofercie kurs 4.90.

Bayern w tym sezonie Ligi Mistrzów wychodził już z dużych opresji, urządzając sobie na własnym stadionie swoiste kanonady. Wystarczy przywołać tu 7:0 z Szachtarem Donieck czy ostatnie 6:1 z FC Porto. Zestawianie Barcelony z Ukraińcami czy Portugalczykami nie ma jednak większego sensu. Ekipa Luisa Enrique jest „w sztosie” i doprawdy trudno uwierzyć, by mogła wyjechać z Allianz Areny z bagażem kilku goli, zwłaszcza że największą zasługą Enrique jest diametralna poprawa gry defensywnej drużyny. Gdy przed dwoma laty Bayern eliminował Barcelonę z rozgrywek Ligi Mistrzów na etapie półfinału, wygrał z „Dumą Katalonii” u siebie aż 4:0. Dziś taki wynik dałby monachijczykom awans do berlińskiego finału. To jednak wobec wszystkich wymienionych czynników coś w rodzaju literatury „science fiction”. Bayern w historii swoich europejskich dwumeczów nigdy nie odrobił trzybramkowej straty po pierwszym meczu. Jeśli ktoś jednak lubuje się w szalonych typach, które mogą zupełnie zaskoczyć wszystkich, polecamy dokładny wynik 4:0 po kursie 56.00!

Klęska w pierwszym meczu na Camp Nou uruchomiła lawinę spekulacji odnośnie przyszłości Pepa Guardioli w Monachium. Mówiło się o jego przejściu do Manchesteru City, gdzie dni Manuela Pellegriniego wydają się policzone. Na przedmeczowej konferencji prasowej były szkoleniowiec Barcelony rozwiał jednak wątpliwości i stwierdził, że zostanie w Bayernie na kolejny sezon. Kibice w Bawarii są podzieleni – część wspiera Pepa, a część z rozrzewnieniem wspomina tryplet Juppa Heynckesa. Guardiola bez trudu wygrywa ligę, ale w tym sezonie może to być jedyny skalp Bayernu. W dodatku w półfinale Ligi Mistrzów znów zanosi się na wyraźną porażkę z rywalem z Hiszpanii (rok temu z Realem). No chyba, że dziś…

Tym co najbardziej uwiarygodnia gładki awans Barcelony do finału jest po prostu jej gra. Zespół trenera Enrique mierzy w potrójną koronę. W lidze do zapewnienia sobie mistrzostwa potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa w ostatnich dwóch kolejkach. W Pucharze Hiszpanii czeka na finałowy mecz Athletikiem Bilbao, a w Champions League jest o krok od finałowego meczu. W wybornej formie jest każda z trzech strzelb zespołu, a to co zrobił Leo Messi w pierwszym półfinale, na długo zostanie w historii Ligi Mistrzów. Gol Argentyńczyka na Allianz Arenie wyceniamy na 2.28.

Barcelona przeważała w pierwszej połowie meczu, ale nie potrafiła znaleźć sposobu na Manuela Neuera. Po zmianie stron to Bawarczycy przejęli kontrolę nad spotkaniem, znacznie dłużej utrzymując się przy piłce i neutralizując zagrożenie ze strony miejscowych. Wtedy do akcji wkroczył geniusz Messiego. Gol po strzale zza pola karnego, gol po fenomenalnym ograniu Jerome’a Boatenga, a na koniec asysta do Neymara na 3:0. Pozamiatane, chciałoby się rzec. Gdyby nie Messi ton dzisiejszych zapowiedzi rewanżu byłby zupełnie inny, a dominowałoby przekonanie, że wszystko jest jeszcze możliwe. Tymczasem jeden gol zdobyty przez Katalończyków niemal całkowicie zabije dalszą rywalizacją, bowiem wówczas gospodarze będą do awansu potrzebować aż pięciu trafień! Over 0,5 gola zdobytego przez Barcelonę to kurs zaledwie 1.20.

Pierwszy mecz mógł potoczyć się inaczej, gdyby znakomitą okazję w pierwszej połowie wykorzystał Robert Lewandowski. Polak nie zdążył jednak do zagranej przez Thomasa Muellera piłki i skończyło się na strachu dla gospodarzy. Miejsce „Lewego” w wyjściowym składzie Bayernu jest niepodważalne i dziś były napastnik Borussi będzie miał kolejną okazję wziąć na rozkład bramkarza Barcelony. Bramka Lewandowskiego wiąże się z kursem 2.75.

Tylko raz w historii Ligi Mistrzów zespół, który przegrał pierwszy mecz różnicą trzech goli, awansował do kolejnej rundy. Miało to miejsce 11 lat temu, w rywalizacji Deportivo La Coruna z Milanem. Niewiele znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, by dziś miał nastąpić kolejny taki cud. Kurs na awans Bayernu 14.00 mówi sam za siebie.