Formalność, a potem Astana


Po zwycięstwie 3:0 na wyjeździe nikt nie wyobraża sobie innego rozstrzygnięcia niż pewny i spokojny awans Legii Warszawa do III rundy eliminacji Champions League. Rewanż z IFK Mariehamn dziś przy Łazienkowskiej, ale Jacek Magiera zapewne myślami wybiega już nieco dalej w przyszłość. Za tydzień rozpoczyna rywal będzie już bowiem znacznie bardziej wymagający, a na dodatek Legia musi zrehabilitować się za inauguracyjną porażkę w lidze.

Legia Warszawa 1.10, remis 8.50, IFK Mariehamn 26.00 – godz. 20:45
Ten sezon jak na razie układa się dla Legii dość zaskakująco. Transferowa saga z Vadisem i zaskakujące sprowadzenie Krzysztofa Mączyńskiego to było tylko preludium. W próbie generalnej przed startem rozgrywek Legia zremisowała 1:1 z Arką Gdynia i przegrała trofeum Superpucharu Polski po rzutach karnych. Kilka dni później było pewne zwycięstwo 3:0 z mistrzem Finlandii, ale już w ostatnią sobotę zespół ze stolicy Polski udał się na wyjazd do Zabrza. Pierwszy mecz nowego sezonu 17/18 w Ekstraklasie zakończył się porażką Legii 1:3. Ten wynik nie napawa sympatyków klubu z Łazienkowskiej zbytnim optymizmem, bo wypada przypomnieć, że Górnik Zabrze to beniaminek, a Legia wcale nie zagrała rezerwowym składem. Dziś jednak problemów być nie powinno, bo mistrzowie Finlandii to znacznie mniejszy rozmiar kapelusza. Wygrana Legii różnicą co najmniej trzech goli po kursie 1.86.

Być może trener Magiera pośle dziś do boju nieco odmieniony skład, dając szansę występu zawodnikom walczącym o pierwszy skład. Sposobność wydaje się dobra, bo losy dwumeczu wydają się być przesądzone, a już w sobotę kolejny ligowy mecz – tym razem u siebie z Koroną Kielce, a strata punktów z jednym z kandydatów do spadku oznaczałaby już kompromitujący start w nowy sezon Ekstraklasy.

Wprawdzie rozgrywki europejskie i krajowe już rozpoczęte, to jednak Legia wciąż dokonuje transferów i trudno przewidzieć ile jeszcze roszad personalnych przed nami. Wciąż nie wiadomo czy w klubie pozostanie Michał Pazdan, lider formacji defensywnej. Wzmocnienia wymagała linia ataku i stąd transfer Armando Sadiku, reprezentanta Albanii. W Zabrzu strzelił on już nawet swojego pierwszego gola dla Legii. Wczoraj w Warszawie pojawił się kolejny nowy nabytek Legii, zawodnik… Juventusu Turyn! Faktycznie jednak Cristian Pasquato był piłkarzem Juve tylko z nazwy, bowiem był wypożyczany do innych klubów, a w „Starej Damie” rozegrał raptem kilka minut. Ostatnim klubem Włocha była rosyjska Krylja Sowietow Samara. Pasquato ma być następcą Vadisa Odjidjy-Ofoe na pozycji rozgrywającego. Dziś w meczu z IFK Mariehamn jednak na 100% jeszcze go nie zobaczymy.

Problemy zdrowotne mieli ostatnio Michał Pazdan i Arkadiusz Malarz. Ten pierwszy opuścił zarówno mecz z Mariehamn, jak i sobotnie starcie w Zabrzu. Z kolei bramkarz Legii po zderzeniu z Igorem Angulo doznał urazu głowy i wylądował w szpitalu na obserwacji. Obaj trenowali już jednak normalnie z resztą zespołu i są do dyspozycji Jacka Magiery na dzisiejszy mecz. Pytanie tylko czy jest jakikolwiek sens ryzykowania zdrowia ważnych postaci w meczu z tak słabym rywalem, gdzie karty są już raczej rozdane. Prowadzenie Legii do przerwy po kursie 1.37.

Na zwycięzcę dwumeczu Legii z Mariehamn czeka już rywal w III rundzie eliminacyjnej - będzie to kazachska Astana, która potrafiła już zagrać w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Reprezentacyjny klub z ojczyzny Borata będzie z całą pewnością rywalem bardziej wymagającym niż Finowie.