Katalońsko-baskijska dominacja w Pucharze Króla


Sobota krajowymi pucharami stoi. O takie trofeum zagrają w Anglii, Niemczech, Francji i wreszcie na deser Hiszpanii. W finale Pucharu Króla spotkają się dwie najbardziej utytułowane drużyny w historii tych rozgrywek – FC Barcelona i Athletic Bilbao. Kto sięgnie po trofeum króla Hiszpanii? Mający niepodległościowe aspiracje Katalończycy czy mający niepodległościowe aspiracje Baskowie?

Athletic Bilbao 13.00, remis 7.00, FC Barcelona 1.22 – godz. 21.30
Już po samych kursach na to spotkanie widać wyraźnie kto jest faworytem. Każde inne rozstrzygnięcie niż zwycięstwo Barcelony, uznane zostanie za sensację. Na początek ciekawostka i kuriozum tego spotkania. Odbędzie się ono na Camp Nou, ale w roli gospodarza, przynajmniej formalnie, wystąpi… Athletic Bilbao! Zgodnie z tradycją, gospodarzem finału jest bowiem starszy klub. W tej sytuacji jest to Athletic Bilbao, które powstało w 1898, czyli o rok wcześniej niż „Duma Katalonii”. Jeśli to „papierowi” gospodarze wzniosą nad głowę trofeum Pucharu Króla, pomnożymy swój wkład o 6.00.

Barcelona grała w finale Copa del Rey również w zeszłym sezonie, ulegając 1:2 Realowi Madryt. Udział Barcy w finale nie jest zresztą żadną niespodzianką, a na przestrzeni całej historii Pucharu Hiszpanii dzieje się to już po raz 38. Częściej w finale grał tylko Real – 39 razy, ale „Królewscy” wygrali raptem 19 finałów przy 26 Barcelony i 23 Athleticu Bilbao. „Baskowie” ostatni raz w finale tego prestiżowego pucharu zagrali w 2012 roku, uznając jednak wyższość Barcelony, która wygrała wówczas 3:0. Jeśli ten wynik powtórzy się w sobotni wieczór na Camp Nou, trafimy kurs 7.50.

Baskowie mimo wspaniałej historii związanej z Copa del Rey nie mogą pochwalić się triumfem w tych rozgrywkach od 31 lat. W 1984 roku ekipa z Bilbao pokonała 1:0 w finale… Barcelonę. Gdyby historia dokładnego wyniku zatoczyła 31-letnie koło, trafiamy kurs 34.00!

„Blaugrana” w drodze do finału eliminowała kolejno: Huescę (4:0 i 8:1), Elche (5:0 i 4:0), Atletico Madryt (1:0 i 3:2) i wreszcie Villareal (3:1 i 3:1). Łącznie 8 spotkań, 8 zwycięstw, 31 bramek strzelonych i raptem 5 straconych. Bilans fenomenalny i średnia blisko czterech strzelonych goli na mecz. Over 3,5 w wykonaniu Barcy w finale oznaczony jest zachęcającym kursem 2.95.

Z kolei Baskowie pokonywali kolejno: Alcoyano (1:1 i 1:0), Celtę Vigo (4:2 i 0:2), Malagę (0:0 i 0:1) i w półfinale Espanyol (1:1 i 2:0). Jak zatem widać droga Athleticu do ostatniego meczu w rozgrywkach była znacznie bardziej kręta. W żadnej z rund podopiecznym Ernesto Valverde nie udało się wygrać dwukrotnie. Mało kto wierzy więc w sukces „gospodarzy”. Jeśli Barcelona wygra różnicą co najmniej dwóch goli, trafiamy kurs 1.50.

Ofensywny tercet wirtuozów z Ameryki Południowej jest już gotowy do sponiewierania kolejnej defensywy. Mowa oczywiście o Messim, Neymarze i Suarezie. Występ tego ostatniego stał pod znakiem zapytania. Urugwajczyk miał przerwę w treningach spowodowaną urazem ścięgna podkolanowego. Wygląda jednak na to, że nic nie stanie na przeszkodzie by były napastnik Liverpoolu wyszedł w podstawowym składzie na sobotni finał. Dla Barcelony to będzie krok nr w 2 w kierunku „trypletu”, czyli wygrania ligi, Pucharu Hiszpanii i Ligi Mistrzów. Finał Champions League w przyszłą sobotę, a póki co wszystkich na Camp Nou interesuje wygranie Copa del Rey. Jeśli pomoże w tym bramka Suareza, to możemy zgarnąć kurs 1.91.