Kolejny powrót Pepa


Już po losowaniu fazy grupowej Champions League jasne stało się, że bodaj największym hitem będzie rywalizacja FC Barcelony z Manchesterem City, a tym co przykuje uwagę kibiców na całym świecie będzie powrót Pepa Guardioli na Camp Nou. Przyjeżdżał tu już jako menadżer Bayernu Monachium. Teraz spróbuje zatrzymać „Dumę Katalonii” ze swoim nowym, angielskim pracodawcą. To oczywiście nie jedyny element dodający dzisiejszej rywalizacji pikanterii.

FC Barcelona 1.50, remis 5.00, Manchester City 6.40 – godz. 20.45
O erze Guardioli w Barcelonie powstały już książki, więc ciężko streścić ją w kilku zdaniach. Osiągnięcia tego menadżera w Katalonii są po prostu gigantyczne i już na zawsze pozostaną na ważnym miejscu w historii klubu. Każda epoka ma jednak swój koniec i także Guardiola musiał w końcu opuścić Barcelonę. Po rocznej przerwie objął stery w Bayernie Monachium, gdzie trzykrotnie wygrywał rozgrywki Bundesligi, ale i trzykrotnie zatrzymywał się na półfinale Ligi Mistrzów, za każdym razem przegrywając z jednym z hiszpańskim gigantów (Realem, Barceloną i Atletico). W sezonie 2015/16 gruchnęła wiadomość, że po jego zakończeniu Guardiola opuści Bawarię, a po kilku miesiącach spekulacji potwierdziły się doniesienia, że będzie on nowym opiekunem Manchesteru City, gdzie zastąpi Manuela Pellegriniego.

W klubie z Etihad Stadium Katalończyk pracę rozpoczął z wysokiego „C”. Bilans transferowy był bardzo udany, a w pierwszych 9 meczach pod wodzą Pepa „Obywatele” wygrali 9 razy! Potem jakby ktoś nasypał nieco piasku w ich tryby, bo tak należy określić serię trzech spotkań bez zwycięstwa, na którą składa się remis z Celtikiem, porażka z Tottenhamem i ostatnio remis z Evertonem. Na Etihad daleko jest od bicia na alarm, ale drużyna Manchesteru City pokazała wreszcie ludzką twarz, dając rywalom w Premier League realną nadzieję na wyrównaną rywalizację o tytuł mistrzowski. Punktowo do „The Citizens” doszlusował już przecież Arsenal. Dziś jednak dla Guardioli liczy się przede wszystkim mecz na Camp Nou, w którym jego „Citizens” na pewno nie są faworytami. Jako trener Bayernu Pep przegrał tu z „Dumą Katalonii” aż 0:3. Powtórka takiego rezultatu w dzisiejszym meczu wyceniana jest na 12.00.

Poza Guardiolą na Camp Nou powracają także Claudio Bravo, który w dwóch ostatnich sezonach bronił dostępu do bramki „Dumy Katalonii” i Nolito, który przez 3 lata występował w rezerwach klubu, a w pierwszym zespole zagrał raptem dwukrotnie. Bravo opuścił Barcelonę w ostatnim okienku transferowym, ponieważ zarówno on, jak i Marc-Andre ter Stegen, mieli dość rotacyjnego systemu bronienia (Bravo w lidze, ter Stegen w pucharach). Barcelona dała zielone światło na transfer temu starszemu, mniej perspektywicznemu, a Guardiola sięgnął po niego z radością, mając na uwadze słabą grę nogami Joe Harta. Nolito z kolei w kilku ostatnich okienkach transferowych łączony był z powrotem na Camp Nou w roli rezerwowego dla „tridente” Messi – Suarez – Neymar, ale ostatecznie zawodnik Celty wybrał ofertę Guardioli i City, gdzie ma szansę być zawodnikiem pierwszego wyboru. Czy dziś reprezentant Hiszpanii przypomni się kibicom na Camp Nou golem? Kurs na takie zdarzenie wynosi 4.60.

 

W Barcelonie jest z kolei Denis Suarez, który w wieku 17 lat trafił do Manchesteru City. W Anglii grał jednak głównie w zespole młodzieżowym „Obywateli”, a w pierwszej drużynie pojawiał epizodycznie w Pucharze Ligi Angielskiej. Dziś to nie na niego skierowane będą oczy kibiców piłkarskich z całego świata. Na pewno większą atencją obdarzony będzie Leo Messi, który w ostatnim ligowym meczu z Deportivo powrócił do gry po kilkutygodniowej kontuzji. Po trzech minutach obecności na boisku (Messi wszedł z ławki) Argentyńczyk wpisał się na listę strzelców, sygnalizując, że wszystko z nim w porządku. Dziś będzie miał okazję nie tylko stanąć naprzeciwko swojego ulubionego trenera, ale także na boisku zagrać przeciwko swojemu przyjacielowi z reprezentacji „Albicelestes” – mowa oczywiście o Sergio Aguero. O zażyłości między obydwoma gwiazdami futbolu niech najlepiej świadczy fakt, że Messi jest ojcem chrzestnym syna Aguero. Poprzednią wizytę Guardioli na Camp Nou Messi popsuł mu, strzelając dwie bramki Bayernowi. Czy dziś powtórzy to osiągnięcie? Kurs na dublet pięciokrotnego zdobywcy Złotej Piłki wynosi 4.50.

Messi był już zresztą także katem Manchesteru City, który dwukrotnie trafiał na Barcelonę w 1/8 finału Champions League w sezonach 13/14 i 14/15. W każdym z czterech spotkań wygrywała Barcelona. W sezonie 13/14 Katalończycy wygrali 2:0 na wyjeździe po golach Messiego i Daniego Alvesa, a u siebie 2:1 – bramki zdobyli ci sami zawodnicy. Sezon później rywalizacja rozpoczęła od wyjazdowej wygranej Barcelony 2:1 po dublecie Luisa Suareza, a w rewanżu padł wynik 1:0 dla gospodarzy po jedynej bramce Ivana Rakiticia. Czy w piątym spotkaniu Barcelony z „The Citizens” wreszcie nastąpi przełamanie angielskiej strony? Remis lub wygrana gości oznaczona jest kursem 2.75.

Powodów, dla których warto dziś zasiąść przed ekranem i obejrzeć mecz Barcelona – Manchester City jest więc bez liku. Ten główny to oczywiście powrót do „domu” najbardziej utytułowanego menadżera w historii Barcy. Jego filozofia opiera się na długim posiadaniu piłki, co przecież nadal jest w DNA obecnego zespołu Luisa Enrique. Czy dziś Guardiola ma odpowiednich wykonawców by przeważać w posiadaniu piłki i grać w ataku pozycyjnym? Z Bayernem to mu się udało, ale nie przyniosło żadnego efektu. Jaki mecz obejrzymy dziś? Jedni i drudzy hołdują ofensywnej grze, więc powinniśmy otrzymać grad goli i ciekawych akcji. Over 3,5 po kursie 2.05.