Krezusi w przedsionku historii


Paris SG ostatni raz w półfinale Ligi Mistrzów grało 21 lat temu – notabene był to jedyny występ paryskiego klubu na tym etapie rozgrywek. Manchester City nie był nigdy dotąd nawet w ćwierćfinale. Dziś obie drużyny staną naprzeciwko siebie w walce o półfinał Champions League 2015/16. Jedni i drudzy stoją już w przedsionku historycznych dla siebie wręcz bram raju. Kto wyważy te drzwi, a kto grzecznie pozostanie po ich drugiej stronie, czekając na kolejną okazję co najmniej rok?

Paris SG 1.70, remis 4.05, Manchester City 5.25 – godz. 20.45
Pewne jest jedno – potencjał finansowy obu klubów jest gigantyczny. Za Paris SG stoją katarscy inwestorzy, za ekipą z Manchesteru Sheikh Mansour i jego zasoby ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wydaje się, że potencjał piłkarski także jest podobny, ale wyniki z tego sezonu każą widzieć faworyta w drużynie dzisiejszych gospodarzy. Kurs na awans Paris SG wynosi 1.45.

Paryżanie jak burza przeszli przez fazę grupową, gdzie wprawdzie okazali się gorsi od Realu Madryt, ale nie zmieniło to ogólnej pozytywnej oceny ekipy Laurenta Blanca. W 1/8 finału na mistrzów Francji czekała Chelsea i choć to niewdzięczny rywal, to w obu spotkaniach 2:1 wygrali paryżanie. Gdy do tego doda się imponującą postawę zespołu w rozrywkach ligowych (zapewnienie sobie mistrzostwa już w marcu z rekordową przewagą), to widzimy niemal nieskazitelny wizerunek zespołu, który z całych sił prze po sukces. Czy będzie nim triumf w Lidze Mistrzów?

Jeśli odpowiedź będzie twierdząca – poznamy ją dopiero za półtora miesiąca. Już dziś możemy się jednak przekonać o tym, że Paris SG jeszcze daleko do wygrania Champions League. Manchester City to wystarczająco silny zespół, by stanowić swoisty papierek lakmusowy dla poczynań gospodarzy na Parc des Princes. Jeśli zespół Blanca nie będzie w stanie zdominować tego spotkania, to raczej trudno liczyć na ogrywanie takich tuzów jak Barcelona, Bayern czy Real.

Angielski jedynak ma już wprawdzie w tym sezonie na swoim koncie jedno trofeum – Puchar Ligi Angielskiej, ale nie ma się co oszukiwać – jest to trofeum najmniejszej rangi i pewnie większość fanów „Obywateli” zamieniłaby je choćby na półfinał Ligi Mistrzów. Tak naprawdę europejskie rozgrywki dla „Citizens” to szansa na rehabilitację po nieudanym sezonie na krajowym podwórku. Można tak napisać, pomimo że przecież sezon jeszcze trwa, a na koncie podopiecznych Pellegriniego jest wspomniany skalp z Capital One Cup. Nadrzędnym celem dla Manchesteru było jednak mistrzostwo i początek Premier League wskazywał na to, że to scenariusz bardzo prawdopodobny. Zadyszka w połowie rozgrywek przerodziła się w istną zapaść i obecnie zespół z Etihad Stadium traci już do Leicester 15 punktów. Nawet biorąc pod uwagę jeden rozegrany mecz mniej jest to przepaść. Podopieczni chilijskiego menadżera muszą raczej oglądać się za siebie, bowiem na plecach czują oddech lokalnego rywala z Old Trafford. Brak kwalifikacji do Ligi Mistrzów w sezonie 2016/17 byłby już totalną katastrofą.

Pellegrini to nie tylko wysokiej klasy fachowiec, ale także stuprocentowy profesjonalista, więc można być pewnym, że do końca swojej przygody z Manchesterem City będzie starał się ze wszystkim sił prowadzić klub do sukcesów. Wiemy że od przyszłego sezonu szkoleniowcem „Obywateli”, ale jaką rzeczywistość zastanie? Takie mecze, jak ten dzisiejszy w „Parku Książąt” dadzą katalońskiemu trenerowi garść odpowiedzi. Czy City stać na niespodziankę? Zwycięstwo lub remis gości w dzisiejszym meczu to kurs 2.28.

„Naftowe” derby powinny przede wszystkim być świetnym piłkarskim widowiskiem. Po obu stronach barykady nie brakuje doskonałych zawodników, piłkarskich artystów, geniuszy i znakomitych snajperów. Paryżanie postraszą m.in. Zlatanem Ibrahmoviciem czy Edinsonem Cavanim. Manchester City ma swojego Sergio Aguero, a po kontuzji wrócił dynamiczny i nieszablonowy Kevin De Bruyne. Czy to przypadek, że jego powrót zbiegł się z przełamaniem niemocy strzeleckiej „Citizens” i efektownym zwycięstwem 4:0 nad Bournemouth? Jeśli dziś Belg zaskoczy defensywę Paris SG, zgarniamy kurs 5.80.

Francuzi i Anglicy nie mają już innych przedstawicieli w Lidze Mistrzów, więc ten ćwierćfinał to także sprawa narodowa w tych krajach. Kto pozostanie bez reprezentacji w półfinale najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek? Pierwsza połowa tego frapującego dwumeczu już dziś. Pasy zapięte?