Kto kogo skopie w Skopje?


Nie ma mocniejszego przypomnienia o tym, że startuje na dobre sezon 2017/18 niż mecz o Superpuchar Europy. Spotkanie zwycięzcy Ligi Mistrzów z triumfatorem Ligi Europy to zawsze duże wydarzenie, a dziś w stolicy Macedonii dojdzie do pojedynku dwóch gigantów europejskiego futbolu – firm, które rozpoznaje praktycznie każdy kibic w każdym zakątku świata. Przed nami mecz Realu Madryt z Manchesterem United.

Real Madryt 2.02, remis 3.55, Manchester United 3.80 – godz. 20:45
Real w zeszłym roku po raz pierwszy w historii obronił trofeum Ligi Mistrzów, a teraz będzie chciał powtórnie wygrać Superpuchar Europy, co ostatni raz udało się Juventusowi Turyn w 1985 roku. „Królewscy” Superpuchar zdobywali po dwóch poprzednich wiktoriach w Champions League – zarówno w 2016 jak i 2014 roku – w obu wypadkach po meczach z Sevillą. Czy Real wygra trzeci Superpuchar Europy w ciągu czterech ostatnich edycji? Przy okazji byłoby to utrzymanie hiszpańskiej hegemonii, bo w 2015 roku to trofeum zgarnęła Barcelona, notabene po finale z Sevillą. Kurs na końcowy sukces Realu wynosi 1.45.

Manchester United do gry o Superpuchar Europy wraca po 9-letniej przerwie. W 2008 roku od ówczesnego triumfatora Ligi Mistrzów lepszy okazał się jednak Zenit St. Petersburg. W sumie „Czerwone Diabły” grały o Superpuchar trzy razy, ale tylko raz, w 1991 roku, z dobrym skutkiem. Wtedy klub z Old Trafford powiększył klubową gablotę o nową zdobycz po meczu z Crveną Zvezdą Belgrad. Real ma z kolei na koncie trzy skuteczne próby zdobycia tego skalpu i dwie zakończone porażkami. Najlepsze w tym względzie kluby (po 5 wiktorii) to Barcelona i Milan.

Warto zauważyć, że trzy z czterech ostatnich meczów o Superpuchar Europy kończyły się dogrywką lub nawet dogrywką i rzutami karnymi. Czyżby i dziś w Skopje miało się nie skończyć na regulaminowych 90 minutach? Kurs 3.55 na remis.

Możemy spodziewać się wyrównanego spotkania, ale większość stawia jednak na Real Madryt. Hiszpańska piłka w ostatnich latach dominuje nad resztą Europy bardzo wyraźnie, głównie dzięki Realowi i Barcelonie, a w mniejszym stopniu także Atletico i Sevilli. Anglicy w tym względzie nie mają się czym pochwalić, a miłą odmianą losu i czymś w rodzaju pocieszenia był triumf „Czerwonych Diabłów” w Lidze Europy. Podopieczni Jose Mourinho zdawali sobie sprawę, że wobec sporych strat w Premier League, będzie to dla nich najłatwiejsza droga do fazy grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2017/18. Portugalczyk swój cel zrealizował – United wracają do europejskiej elity, a dzisiejszym meczem zechcą udowodnić, że są do tego znakomicie przygotowani. Trofeum dla United – 2.75.

Działacze klubu z Manchesteru latem nie zasypiali gruszek w popiele. Wprawdzie stracili Zlatana Ibrahimovicia, któremu skończył się kontrakt, ale pozyskali Romelu Lukaku, Nemanję Maticia, a także Victora Lindelöfa. Ponoć to nie koniec zbrojeń United, bo ostatnio spekuluje się o podchodach „Czerwonych Diabłów” pod zakup Sergiego Roberto z Barcelony. Wciąż nie milkną też plotki o tym, że klub zaproponuje nową umowę Ibrahimoviciowi, który do tej pory nie znalazł sobie nowego pracodawcy. Dziś jednak w roli łowcy goli zastąpić go spróbuje ten, który doskonale spisywał się w Evertonie – Lukaku. Jego gola wyceniamy na 2.85.

W Realu lato można oceniać względnie pozytywnie. „Królewscy” w sezonie 2016/17 pokazali przede wszystkim, że nie potrzebują zbyt wielu wzmocnień. Mocnym krokiem do pierwszego zespołu wdarła się młodzież – m.in. Lucas Vazquez i Marco Asensio. Szeregi mistrzów Hiszpanii opuścili mniej istotni zawodnicy – Danilo, Pepe czy Alvaro Morata. Na wypożyczenie do Bayernu poszedł James Rodriguez, który nie był ulubieńcem Zinedine’a Zidane’a. Pozyskano za to Daniego Ceballosa i Theo Hernandeza, a wciąż najgorętszym niezrealizowanym transferem jest Kylian Mbappe z Monaco. Ostre negocjacje trwają.

Dziś fanów Realu rozpala jednak przede wszystkim to czy przeciwko swojemu byłemu klubowi zagra Cristiano Ronaldo. To mało prawdopodobne, bo Portugalczyk praktycznie dopiero co wrócił z wakacji – dłuższy odpoczynek należał mu się z racji występu w Pucharze Konfederacji. Trudno więc spodziewać się, by CR7 bez treningów miał znaleźć się w wyjściowym składzie Realu. Do Skopje poleciał, ale mówi się, że bardziej prawdopodobne jest to, że zagra dopiero w dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii z Barceloną.

Dzisiejszy mecz ma szczególny wymiar nie tylko dla Ronaldo, ale też dla Mourinho, który prowadził przecież Real Madryt. Portugalczyk staje się dziś zresztą pierwszym szkoleniowcem w historii, który dowodzi w meczu o Superpuchar Europy już trzeciej ekipie (wcześniej Porto i Chelsea). Jednakowoż poprzednie próby zdobycia tego trofeum kończyły się dla Mou niepowodzeniami.