Liga Europy: Musi być lepiej


Legia rozpoczyna rozgrywki fazy grupowej Ligi Europy od domowego meczu z belgijskim Lokeren. Polscy kibice podchodzą do europejskiej rywalizacji „Wojskowych” ze sporym optymizmem. Występy Legii po prostu muszą być lepsze niż te rok temu.

Legia Warszawa 1.63, remis 3.75, Lokeren 5.50 – godz. 21.05
To Mistrzowie Polski są faworytem tego meczu. Postawa Legii w dwumeczu z Celtikiem, później spokojne ogranie kazachskiego Afobe, a ponadto wciąż niezmiennie duża siła pokazywana w T-Mobile Ekstraklasie – to wszystko powoduje, że do meczów zespołu trenera Henninga Berga można podchodzić z nadziejami. Cel dla „eLki” musi być jasny – wyjście z grupy i gra w pucharach wiosną. Wygrana Legii w dzisiejszym meczu jest wyceniana na 1.63.

W minioną sobotę Legia urządziła sobie na własnym boisku swoisty pokaz radosnego futbolu w meczu ze Śląskiem. Skończyło się wygraną 4:3 (dwie bramki Dossy Juniora i dwie Miroslava Radovicia). Zasadne wydaje się jednak pytanie czy to obrona Legii bez Inaki Astiza jest tak dziurawa, czy też może podświadomie Legioniści lekceważą rywali na krajowym podwórku, będąc świadomym swojej ogromnej siły. Tak czy owak – takie błędy jak w meczu z ekipą trenera Tadeusza Pawłowskiego, w meczu LE mogą mieć opłakane skutku. Jeśli Lokeren strzeli gola, trafimy kurs 1.66.

Kibice wciąż w pamięci mają ubiegłoroczną kampanię Legii w Europie, którą można by nazwać raczej pasmem klęsk. Dopiero w ostatniej kolejce fazy grupowej LE drużyna Jana Urbana strzeliła pierwszego gola! Wówczas przeciwnikami zespołu z Pepsi Areny były Lazio Rzym, Trabzonspor (rywal także w tym roku) i Apollon Limassol. Teraz poza Turkami i Belgami Legia zagra z drużyną Metalista Charków, z którą dzielnie rywalizował w eliminacjach chorzowski Ruch. „Niebiescy” odpadli dopiero po dogrywce, oba mecze remisując 0:0.

Poleć przyjaciela i zyskajcie razem!

Trener Berg przyzwyczaił już kibiców do tego, że w meczach ligowych stara się żonglować zestawieniem swojej drużyny, a w pucharach wystawia teoretycznie najmocniejszą ekipę. Taka dość ryzykowna strategia póki co wydaje się przynosić zamierzone efekty, ale prawdziwa weryfikacja dopiero przyjdzie. W meczu ze Śląskiem norweski trener jednak nie eksperymentował – zespół po przerwie na reprezentacje potrzebował zgrania i wspólnego meczu, przed niezwykle istotną potyczką z Lokeren. Niewątpliwie poza strzelcami bramek – Dossą i Radoviciem, jednym z bohaterów Legii był Tomasz Brzyski. Lewy obrońca dwukrotnie asystował przy bramkach swojego kolegi z linii defensywy. Popularny „Brzydal” od początku sezonu prezentuje znakomitą formę, zwłaszcza w elemencie dośrodkowań, które przynoszą gros asyst. Brzyski świetnie potrafi także uderzyć ze stojącej piłki. Bramka wychowanka Lublinianki w dzisiejszym meczu wyceniana jest na 4.70.

Lokeren w lidze belgijskiej zajmuje 5. miejsce, tracąc cztery punkty do Anderlechtu. Dzisiejszy rywal Legii wydaje się być teoretycznie łatwym kąskiem, ale trener Berg przestrzega przed takim myśleniem. Z kolei Peter Maes, szkoleniowiec gości podkreśla siłę Mistrzów Polski, wymieniając Radovicia jako najgroźniejszego zawodnika. Trener Lokeren docenia też fanatycznych, znakomitych kibiców klubu z Ł3. Wszyscy mamy nadzieję, że Legia nie tylko od pierwszego meczu strzelać będzie gole, ale po prostu wygra dzisiejsze spotkanie i obejmie prowadzenie w grupie L.