Londyńczycy na wylocie?


Wczoraj z Ligą Mistrzów pożegnał się już jeden przedstawiciel Premier League. Czy klęska najpopularniejszej krajowej ligi na świecie dopełni się dziś? Nad przepaścią stoją Arsenal i Chelsea, a w dół zepchnąć mogą ich Olympiakos Pireus i Porto.

Olympiakos Pireus 3.65, remis 3.85, Arsenal 2.04 – godz. 20.45
„Kanonierzy” sami skomplikowali sobie sytuację w Lidze Mistrzów, rozpoczynając ją od dwóch porażek – na wyjeździe z Dinamem Zagrzeb i u siebie z Olympiakosem. Przy życiu zespół Arsene’a Wengera utrzymało domowe zwycięstwo z Bayernem. Kwestia awansu do 1/8 finału rozstrzygnie się więc dziś w Pireusie. Arsenal potrzebuje zwycięstwa, przy czym nie może być to zwycięstwo 1:0 lub 2:1! Czy londyńczycy zdołają wygrać różnicą co najmniej dwóch goli? Kurs 3.55.

Odpadnięcie Manchesteru United powinno budzić spory niepokój fanów Arsenalu – drużyny jadą na tym samym wózku jeśli chodzi o wysyp kontuzji czołowych zawodników. W Arsenalu najbardziej ucierpiała linia pomocy. Z gry wykluczeni są Francis Coquelin, Mikel Arteta, Jack Wilshere, Santi Cazorla, Tomas Rosicky czy wreszcie, a może przede wszystkim, Alexis Sanchez. Niedawno po kontuzjach wrócili Alex Oxlade-Chamberlain oraz Theo Walcott, a nieco wcześniej Aaron Ramsey. Na drugą linię Arsenalu spadła więc istna hekatomba. Czy wobec takich problemów, Wenger zdoła po raz 16. z rzędu awansować do dalszych gier?

Goście powinni spodziewać się skomasowanej obrony Greków, którzy są świadomi, że dobra organizacja gry w tyłach zapewni im sukces. Mogą pozwolić sobie nawet na stratę jednego gola, a jeśli uda im się strzelić – nawet na stratę dwóch! To ogromny komfort. Wenger musi liczyć na kreatywność swoich zawodników, takich jak Mesut Oezil, który właśnie zgarnął nagrodę dla najlepszego zawodnika listopada w Premier League. To efekt niesamowitej dyspozycji jeśli chodzi o asysty. W ostatnim meczu z Sunderlandem Niemiec wpisał się także na listę strzelców. Dziś jego gol wyceniany jest na 4.10.

 

Chelsea 1.99, remis 3.65, FC Porto 4.05 – godz. 20.45
Sytuacja w grupie G jest bardziej złożona. Dynamo Kijów, które ma 2 punkty mniej niż Porto i Chelsea, gra u siebie z Maccabi Tel Awiw. Jeśli wygra, a jest to wielce prawdopodobne, wyrzuci z Ligi Mistrzów jednego z faworytów – Chelsea lub Porto. W takich okolicznościach w przypadku remisu na Stamford Bridge, trzy drużyny ukończą fazę grupową z dorobkiem 11 punktów i o awansie zdecyduje tzw. „mała tabelka” – wyeliminowane zostanie Porto. Przyjezdni z Portugalii muszą więc wygrać w Londynie i wtedy najprawdopodobniej to „The Blues” pożegnają się z Champions League. Wygrana Porto to mnożnik 4.05.

Z jednej strony podopieczni Jose Mourinho muszą jedynie nie przegrać u siebie, co wydaje się zadaniem jak najbardziej w zasięgu. Z drugiej jednak strony, w miniony weekend w lidze Chelsea przegrała u siebie z Bournemouth, zaliczając 8 porażkę w tym sezonie Premier League i osuwając się na 14. miejsce w tabeli! W tym sezonie pokonanie Chelsea to zadanie nader proste i świadome tego są na pewno „Smoki” z Dragao, które 29 września na własnym stadionie pokonały ekipę Mourinho 2:1. Kolejne zwycięstwo 2:1 Porto to kurs 16.00.

Rywalizacja Mourinho ze swoim byłym klubem to jeden z głównych smaczków dzisiejszego wieczoru z Ligą Mistrzów. Drugim jest oczywiście osoba Ikera Casillasa. Hiszpańska legenda Realu Madryt była skonfliktowana z Mourinho podczas okresu jego pracy dla „Królewskich”. Po odejściu „Mou” Casillas odżył i wrócił na stałe do bramki Realu, ale jego słabsza dyspozycja była widoczna, w efekcie czego w końcu trafił do Porto. Dziś Casillas może zemścić się na Mourinho w najlepszy możliwy sposób – świetną grą wyeliminować jego Chelsea z Ligi Mistrzów, co prawdopodobnie oznaczałoby dla Portugalczyka zwolnienie z pracy. Trudno sądzić, że Roman Abramowicz wykaże się anielską cierpliwością i przymknie oko na odpadnięcie z Champions League, Pucharu Ligi i 14. miejsce w ligowej tabeli.