Madrycki klasyk Ligi Mistrzów


W czwartek derby Manchesteru, w niedzielę derby północnego Londynu, a dziś kolejne derby – tym razem derby Madrytu i to w dodatku w ramach półfinału Ligi Mistrzów. Czego chcieć więcej? Na pewno dobrego widowiska, obfitującego w gole, choć gdy na tapecie jest Atletico, to trudno wierzyć w kanonadę. Czy Diego Simeone, specjalista od zatrzymywania Realu w La Liga, przełamie kompleks tego samego Realu w Champions League? Dziś odcinek pierwszy, za osiem dni rewanż.

Real Madryt 1.83, remis 3.65, Atletico Madryt 4.35 – godz. 20:45
Jeszcze przed losowaniem półfinałów Ligi Mistrzów nie brakowało opinii, że znów w finale może dojść do derbów Madrytu, tak jak w sezonach 2013/14 i 2015/16. W obu wypadkach górą był Real – za pierwszym razem po dogrywce, do której w ostatniej akcji meczu doprowadził Sergio Ramos, za drugim razem po rzutach karnych. W sezonie 2014/15, kiedy Champions League wygrała Barcelona, także doszło do derbów Madrytu, ale w ćwierćfinale. Na Vicente Calderon padł bezbramkowy remis. W rewanżu na Santiago Bernabeu długo utrzymywał się dokładnie taki sam rezultat, ale w końcówce zwycięskiego gola dla „Królewskich” strzelił wieczny rezerwowy – Javier Hernandez „Chicharito”. W tym samym czasie Real nijak nie potrafił pokonać Atletico na krajowym podwórku, przegrywając w lidze czy pucharze. Czy znów górą w Europie będą „Los Blancos”? Kurs na ich wygraną (bez remisu) to 1.36.

Warto zauważyć, że w tym sezonie nastąpiło przełamanie „Królewskich”, którzy w listopadowym meczu na Vicente Calderon zafundowali Atletico spore upokorzenie. Po hat-tricku Cristiano Ronaldo goście wygrali 3:0. W rewanżu na Santiago Bernabeu, nie tak dawno, bo 8 kwietnia, doszło do podziału punktów (1:1). Skoro Realowi udało się wreszcie pokonać „Los Colchoneros” w La Liga, to być może Simeone i spółka w czwartej próbie, w czwartym kolejnym sezonie Ligi Mistrzów, wreszcie ograją sąsiada zza miedzy. Biorąc pod uwagę, że za każdym razem (dogrywka, jeden gol w końcówce, rzuty karne) brakowało im bardzo niewiele, jest to możliwe. Simeone nie raz udowadniał, że potrafi przygotować swój zespół do najważniejszych spotkań. Szczególnie jeśli chodzi o przygotowanie mentalne do walki i realizowania założeń taktycznych w obronie. Czy Jan Oblak zagra na zero z tyłu w świątyni Realu? Kurs 4.40.

Real do półfinału wszedł ogrywając Bayern w obydwu meczach, ale paradoksalnie potrzebna była do tego dogrywka. Przed własną publicznością po 90 minutach „Królewscy” przegrywali 1:2 i straty Bayernu z Monachium były odrobione. Seria błędnych decyzji węgierskiego sędziego Viktora Kassaia wpłynęła jednak na to, że koniec końców Bawarczycy wylądowali za burtą, a Real wygrał mecz po dogrywce 4:2. Hat-tricka ustrzelił niesamowity Cristiano Ronaldo, który pokazał, że nawet w gorszej formie, wciąż pozostaje fenomenalnym snajperem. I to właśnie Portugalczyka Atletico musi obawiać się najbardziej. Zawodnik o tak wielkiej ambicji rośnie w tak wielkich, arcyważnych meczach. Gol Ronaldo wyceniamy na 2.12.

Droga Atletico do półfinału była łatwiejsza, przynajmniej na etapie ćwierćfinału, kiedy to zespół Simeone mierzył się z Leicester. Mistrzowie Anglii w tym sezonie cieniują. Wprawdzie w ostatnim okresie prezentowali wysoką formę, ale nikt nie miał wątpliwości, że to nie jest ta sama półka co Bayern, Barcelona czy Juventus. Dwumecz nie był żadnym popisem Atletico, które po prostu zrobiło swoje i bez fajerwerków zapewniło sobie awans na przedostatni szczebel Ligi Mistrzów. Czy sen Diego Simeone o zwycięstwie w Champions League wreszcie może się spełnić? Niektórzy twierdzą wręcz, że to już nie tylko marzenie senne, a po prostu obłęd „Cholo”, który rokrocznie musi przeżywać pechowe porażki z Realem. A los znów stawia mu na drodze derbowego przeciwnika, jakoby dając szansę na odegranie się za trzy poprzednie sezony.

Skoro w krajowych rozgrywkach „Los Colchoneros” nie walczą już o nic konkretnego, to mogą skupić całą swoją moc na dwumeczu z Realem. Zidane takiego komfortu nie ma – w La Liga wciąż czuje oddech Barcelony na plecach. Sprawę ratują jednak znakomici rezerwowi, których „Zizou” często posyła do boju w ligowych starciach, a ci praktycznie nigdy nie zawodzą. Jeśli Real zgarnie w tym roku podwójną koronę (mistrzostwo i Ligę Mistrzów) to w głównej mierze dzięki wspaniałej ławce rezerwowych i mądrej rotacji składem w wykonaniu trenera. Jednym z etatowych zmienników, który zawsze wnosi coś do gry jest Alvaro Morata. Gol tego zawodnika po kursie 2.70.