„Narodowy” znów zobaczy wielką piłkę?


Wielki finał Pucharu Polski z najlepszą możliwą obsadą. Po jednej stronie Mistrz Polski i lider T-Mobile Ekstraklasy, a po drugiej wicemistrz i wicelider. Warszawa kontra Poznań. Berg kontra Skorża. Legia kontra Lech. Tylko jeden mecz i jedno trofeum. Brakuje tylko Michaela Buffera z jego słynnym „Let’s get ready to rumble!”.

Legia Warszawa 2.25, remis 3.20, Lech Poznań 3.20 – godz. 16.00
W minioną środę Legia i Lech toczyły korespondencyjny pojedynek o pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy po rundzie zasadniczej. Miejsce to gwarantuje rozgrywanie u siebie meczu 31. kolejki, w którym lider podejmuje wicelidera, a zatem… Legia Lecha. Przez pewien czas Lechici prowadzili w Bielsku-Białej z tamtejszym Podbeskidziem, a Legia przegrywała, a potem tylko remisowała z Pogonią. Taki układ dawał „Kolejorzowi” pierwsze miejsce. Zmiana lidera nie stała się jednak faktem. Warszawianie odrobili straty, a potem wyszli na prowadzenie za sprawą Igora Lewczuka. Co ciekawe, Lewczuk rok temu zdobywał Puchar Polski, będąc zawodnikiem Zawiszy Bydgoszcz. Czy powtórzy sukces w nowym klubie? Kurs na Legię z trofeum wynosi 1.55.

Lech nie dogonił i nie przegonił najgroźniejszego rywala, ale strata punktu to nie katastrofa. Trener Maciej Skorża musi przygotować drużynę do dwóch absolutnie kluczowych batalii w stolicy. 2 maja o Puchar Polski, a tydzień później o najważniejsze 3 punkty w fazie finałowej ligi. Czy Lech będzie w stanie dwukrotnie stanąć ością w gardle faworytowi? Przypomnijmy, że ostatni ligowy mecz obu ekip zakończył się wygraną 2:1 poznaniaków, a kluczowym momentem tamtego spotkania była czerwona kartka Arkadiusza Malarza. Do przerwy notowaliśmy remis 0:0. Powtórka takiego wyniku do przerwy oznaczona jest kursem 2.85.

Finał Pucharu Polski zapowiadaliśmy już w sekcji „Newsy”

Z kolei ostatni mecz Legii z Lechem w Warszawie zakończył się remisem 2:2. Przyjezdni z Wielkopolski prowadzili już 2:0, ale dzięki bramkostrzelnym obrońcom – Tomaszowi Brzyskiemu i Dossie Juniorowi – mistrzowie Polski doprowadzili do wyrównania. Wszystko co było oddzielone zostało jednak grubą kreską. „Derby Polski” nr 3 i 4 w sezonie 2014/15 będą spotkaniami najwyższej rangi. Ubiegłoroczny finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, w którym Zawisza pokonał Zagłębie Lubin, w regulaminowym czasie gry zakończył się bez bramek. Under 1,5 gola w sobotnim meczu daje możliwość zgarnięcia kursu 3.30.

Droga na Stadion Narodowy obu drużyn była odmienna. Lech po ograniu Wisły Kraków, która pod wodzą Franciszka Smudy kompletnie odpuściła to trofeum, miał już „z górki” – przynajmniej teoretycznie. Z Jagiellonią u siebie udało się wygrać dopiero po dogrywce, dwumecz ze Zniczem Pruszków był dla poznaniaków „bułką z masłem”, ale prawdziwe nerwy zaczęły się półfinale, kiedy ekipa Skorży uległa na wyjeździe 1:3 drugoligowym Błękitnym Stargard Szczeciński. W rewanżu stratę udało się odrobić, a po dogrywce uzyskać awans. Pozostał tylko niesmak. Legia w pokonanym polu pozostawiła Miedź Legnica, Pogoń Szczecin, Śląsk Wrocław i wreszcie Podbeskidzie Bielsko-Biała. Tylko w rywalizacji z wrocławianami podopieczni Berga mogli mówić o kłopotach, ale ostatecznie po rzutach karnych przeszli dalej. Choćby z drabinki wynika więc, że faworytem są Legioniści. Jeśli do przerwy będzie remis, a mecz zakończy się ich zwycięstwem, trafiamy kurs 5.60.

W ostatnim meczu z Pogonią grę Legii wyraźnie rozruszał wprowadzony na boisko w przerwie Orlando Sa. Portugalczyk nie ma wysokich notowań u trenera Berga, ale golami i statystykami przekonuje, że warto na niego stawiać. Wiele wskazuje na to, że na Stadionie Narodowym to on wyjdzie w podstawowym składzie mistrzów Polski. Sa to faworyt do otwarcia wyniku – kurs 5.50. Gdyby jednak powtórzyła się sytuacja z ostatniego meczu tych drużyn i na „dzień dobry” piłkę w bramce umieścił Barry Douglas, wówczas przelicznik rośnie do 15.00!

Mamy nadzieję, że kibice na Stadionie Narodowym w Warszawie zapełnią obiekt do ostatniego miejsca i zobaczą naprawdę dobry mecz, na poziomie adekwatnym do estetyki miejsca i prestiżu trofeum Pucharu Polski.

Unibet – zarejestruj się i wejdź do gry