O roli udanego początku rzecz


Do gry we wtorkowy wieczór wchodzi faworyt rozgrywek – FC Barcelona. Katalończycy na własnym stadionie podejmują Celtic Glasgow. Są murowanymi pewniakami do zwycięstwami. Problem w tym, że byli także w minioną sobotę, kiedy to psikusa na Camp Nou sprawił im beniaminek z Alaves! Udany początek w Champions League to jednak absolutnie kluczowa sprawa. Mamy na to dowody.

FC Barcelona 1.10, remis 12.40, Celtic 28.00 – godz. 20.45
Dla pełnej największych gwiazd światowego futbolu Barcy drugi sezon z rzędu bez zwycięstwa w Lidze Mistrzów byłby już pewnego rodzaju problemem. Niewątpliwie presja na odniesienie sukcesu na Camp Nou będzie spora, a jak pokazują statystyki – by myśleć o zwycięstwie w Lidze Mistrzów, należy rozpocząć rozgrywki od zwycięstwa. W 11 z ostatnich 12 sezonów późniejszy triumfator rozgrywek, rozpoczynał wyprawę po „złote runo” od wygranej. Co więcej – nigdy w historii nie zdarzyło się, by zwycięzca rozgrywek na inaugurację przegrał swój mecz! Porażka w meczu otwarcia Champions League to prawie wyrok. W ponad 70% wypadków kończy się odpadnięciem z rozgrywek w grupie. To oczywiście tylko statystyki, które mogą się odwrócić i serie, które mogą się zakończyć. Na Camp Nou wiedzą jednak doskonale, że lepiej nie przekonywać się na własnej skórze, czy te prawidłowości mają szczególną moc czy można je łatwo obalić.

Barcelona w ostatnią sobotę zaliczyła sensacyjną i kompromitującą porażkę w La Liga. Nikt nie spodziewał się, że beniaminek Deportivo Alaves może sprawić jakiekolwiek kłopoty obrońcom tytułu mistrzowskiego. Tymczasem Barcelona była bezproduktywna, nieskuteczna, a na dodatek obrona nie ustrzegła się prostych błędów i dzielni goście wywieźli z najtrudniejszego terenu w Primera Division komplet punktów, wygrywając 2:1. Co zdarzy się, jeśli dziś znów skazywany na pożarcie „kopciuszek” powtórzy ten scenariusz? Wygrana „The Bhoys” 2:1 wyceniana jest na bagatela 61.00.

Mecz z Alaves na ławce rozpoczęli zarówno Leo Messi, jak i Luis Suarez, a poza nimi jeszcze kilku podstawowych zawodników „Dumy Katalonii”. Trener Luis Enrique dał odpocząć najbardziej wycieńczonym przerwą na reprezentację zawodnikom. Gdy południowoamerykański snajperzy weszli na ratunek, wcale nie błyszczeli tak, jak przyzwyczajali do tego przez ostatnie miesiące. Dziś prawdopodobnie tridente MSN zagra ze sobą razem od pierwszej minuty po raz pierwszy w sezonie 2016/17. Czy będzie to zabójcza broń? Kurs na over 3,5 gola gospodarzy wynosi 1.98.

Celtic do meczu na Camp Nou przystępuje w zgoła odmiennym nastroju. Podopieczni Brendana Rodgersa w sobotę zaliczyli epickie zwycięstwo 5:1 nad odwiecznym rywalem z miasta. Po czteroletniej przerwie do ligowego krajobrazu w Szkocji powróciły Old Firm Derby, czyli mecz, który elektryzuje nie tylko fanów w Glasgow, Edynburgu i innych szkockich miastach. Celtowie nie pozostawili sąsiadom zza miedzy najmniejszych złudzeń, gromiąc ich i upokarzając. Dzięki temu „The Bhoys” prowadzą w rozgrywkach Premiership z kompletem punktów. Gdy do tego dołoży się awans do Champions League, to Rodgersowi wybaczyć można nawet marny styl tegoż awansu. Na razie wyniki bronią byłego trenera Liverpoolu, ale dziś przychodzi czas dużo poważniejszej weryfikacji niż mistrz Gibraltaru, Izraela czy ligowy konkurent z Ibrox Park. Dla Celticu punkt wywalczony na Camp Nou byłby losem wygranym na loterii, zwłaszcza że skład grupy C jest bardzo silny – poza Barceloną i Celtikiem zagrają w niej Manchester City i Borussia Moenchengladbach. Remis lub wygrana Celticu w dzisiejszym spotkaniu to kurs 8.50.

Do historii Ligi Mistrzów przeszła grupowa rywalizacja Celticu z Barceloną w sezonie 2012/13. W Szkocji gospodarze wygrali 2:1 (po raz drugi w historii pokonując „Blaugranę). Co niezwykłe – Celtic w tym meczu zachował posiadanie piłki na poziomie 11%! Barcelona stworzyła 23 bramkowe okazje, przy raptem pięciu rywali, ale i tak przegrała ten mecz. Sezon później Celtic znów próbował powtórzyć ten „wariant”, ale Barcelona wygrała zarówno na wyjeździe (skromnie 1:0), jak i siebie (nieskromnie, bo już 6:1). Szkoci na Camp Nou gościli w historii sześciokrotnie i dwa razy udało im się „uszczknąć” remis. Ostatni raz 12 lat temu w fazie grupowej Champions League – padł wówczas wynik 1:1. Dziś za taki rezultat płacimy kursem 21.00.

Na koniec warto przypomnieć, że Barcelona i Celtic zmierzyły się w przedsezonowym meczu kontrolnym w ramach International Champions Cup. Hiszpanie wygrali ten mecz 3:1, choć składy obu ekip było mocno oddalone od tych, jakie zobaczymy dziś na Camp Nou.