„Obywatele” w Księstwie


Po pierwszym meczu w Manchesterze i po tym co oglądamy niemal we wszystkich parach 1/8 finału Champions League, nasze apetyty na środowy wieczór są rozbudzone. Na stadionie Ludwika II w Monaco miejscowa ekipa będzie próbowała odrobić straty z Anglii, gdzie mimo prowadzenia 3:2, ostatecznie przegrała 3:5. Tamten mecz był niesamowitym rollercoasterem. Oba Liga Mistrzów utrzymała się na tym szalonym poziomie do końca.

Monaco 2.45, remis 4.00, Manchester City 2.70 – godz. 20:45
Kłopoty Monaco zaczęły się już na początku spotkania na Etihad Stadium, kiedy to żółtą kartkę eliminującą z gry w rewanżu otrzymał Kamil Glik. Polski stoper jest niewątpliwie liderem formacji obronnej Monaco i dziś drużyna gospodarzy będzie osłabiona. W sezonie 2016/17 to jednak nie defensywa, a atak jest tym, czym Monaco zaskarbia sobie sympatię milionów kibiców. W Ligue 1, gdzie team z Księstwa jest liderem tabeli, w 29 meczach zdobył on 84 gole. Dla porównania drugie w tabeli Paris SG strzeliło ich „zaledwie” 58. Strzelanie to więc dla graczy Monaco po prostu bułka z masłem. Dziś do awansu potrzebują oni minimum dwóch bramek. Over 1,5 gola gospodarzy po kursie 1.71.

Porażka na Etihad Stadium nie spowodowała specjalnych perturbacji w grze podopiecznych Leonardo Jardima. W lidze Monaco wygrało trzy kolejne spotkania, po drodze także zaliczając awans po dogrywce w Pucharze Francji. Manchester City w ostatnich tygodniach także wyraźnie znajduje się na fali wznoszącej. Wprawdzie ligowy remis 0:0 ze Stoke kładzie się cieniem na ostatnich wynikach, to jednak faktem jest, że „Citizens” ostatni raz przegrali dokładnie dwa miesiące temu – 15 stycznia z Evertonem 0:4. Tamten mecz był dla Pepa Guardioli i jego zespołu jak kubeł lodowatej wody na głowy. Terapia wstrząsowa pomogła, bo od tamtego momentu „Obywatele” wrócili na właściwe tory i dziś są murowanym faworytem do awansu – kurs 1.20.

 

Kartkowa karencja Kamila Glika to tylko jedna gorzka pigułka dla fanów Monaco. Druga może być jeszcze trudniejsza do przełknięcia, biorąc pod uwagę konieczność strzelania goli. Z powodu urazu pod znakiem zapytania stoi bowiem występ Radamela Falcao. Kolumbijczyk w Monaco odrodził się jako snajper – dość powiedzieć, że w Ligue 1 strzelił już 16 goli i zaliczył 4 asysty, a w Champions League dorzucił kolejne 4 trafienia. Dwa z nich przed trzema tygodniami w Manchesterze. Rola Falcao w Monaco jest więc niebagatelna. Klubowi medycy zapewne będą stawać na głowie, by umożliwić kolumbijskiemu napastnikowi grę dziś wieczorem. Kurs na to, że Falcao zdobędzie gola wynosi 2.02.

Monaco może pochwalić się bardzo dobrą statystyką występów przeciwko angielskim drużynom w fazie play-off europejskich pucharów. Na pięć takich konfrontacji zespół z Księstwa odpadł tylko raz – z Leeds United w Pucharze UEFA 95/96. U siebie Monaco przegrało tylko jeden z pięciu meczów z zespołami z Anglii – dwa lata temu rewanż 1/8 finału Ligi Mistrzów z Arsenalem (0:2), ale wtedy zwycięstwo 3:1 u siebie dało reprezentantom Ligue 1 awans dzięki bramkom na wyjeździe. Powiedzieć, że dziś Manchester City ląduje w jaskini lwa to może lekka przesada, ale na pewno przyjeżdża na stadion, gdzie zespoły z Premier League nigdy nie mają łatwo. Czy zatem podopiecznym Jardima stać na „remontadę” w stylu Barcelony? Awans drużyny Glika wyceniany jest na 4.60.