Osłabiony Arsenal w paszczy lwa


Zwycięstwo Arsenalu z Bayernem 2:0 przed dwoma tygodniami uratowało „Kanonierów”, którzy dzięki temu zachowują szanse na wyjście z grupy F. Dziś jednak przyszedł czas rewanżu, a „The Gunners” znów mogą znaleźć się na musiku, zwłaszcza że grają na wyjeździe, a sami cierpią z powodu kadrowych problemów.

Bayern Monachium 1.43, remis 5.25, Arsenal 7.50 – godz. 20.45
Bayern, podobnie jak dwa tygodnie temu, jest murowanym faworytem w rywalizacji z Arsenalem. Czy „Kanonierom” po raz kolejny może udać się nie lada sztuka zatrzymania Bawarczyków? Na własnym terenie Arsenal zagrał konsekwentnie w obronie i wykorzystał dwie ze swoich licznych groźnych okazji. Gole Oliviera Giroud i Mesuta Oezila dały Arsenowi Wengerowi i jego drużynie zastrzyk z adrenaliny w serce. Po sensacyjnych i kompromitujących porażkach z Dinamem Zagrzeb oraz Olympiakosem Pirues, nadzieja wróciła na „The Emirates”. Czy dziś nie ulotni się? Bayern nie zwykł przegrywać u siebie, a i punkty na Allianz Arenie traci niezwykle rzadko. Wygrana gospodarzy różnicą co najmniej dwóch bramek to kurs 2.00.

Ekipa Pepa Guardioli mimo porażki z Arsenalem i ostatniego remisu 0:0 w lidze z Eintrachtem Frankfurt, jest w komfortowym położeniu. Przewaga nad rywalami w Bundeslidze jest bardzo duża, a w Champions League nawet kolejna wpadka z londyńczykami niespecjalnie popsuje sytuację Bayernu. Guardiola i jego zawodnicy są świadomi, że najważniejsze rzeczy w sezonie 2015/16 jeszcze daleko przed nimi. O ile w Bundeslidze znów mogą koło kwietnia cieszyć się już z tytułu mistrzowskiego, o tyle niewygrana przez dwa kolejne lata Liga Mistrzów ciąży na psychice katalońskiego menadżera. Do Monachium Guardiola nie przyszedł wszakże by dominować w lidze, co w przypadku Bayernu jest raczej oczywistą oczywistością. Cel bawarskiego klubu to sukcesu na arenie międzynarodowej – stąd transfery najlepszych zawodników, którzy szybko stają się nieodzownymi elementami w układance trenera – wypada tu wspomnieć nazwisko Douglasa Costy czy Arturo Vidala. Jeśli Costa trafi dziś do bramki Petra Cecha, my trafimy kurs 2.70.

Polscy kibice mecz obejrzą ze szczególną uwagę, oczywiście ze względu na osobę Roberta Lewandowskiego. Polski snajper nieco spuścił z tonu, ale chyba nikt nie przypuszczał, że może utrzymać genialną serię zdobywanych goli, którą zapoczątkował pięcioma bramkami przeciwko Wolfsburgowi. Pozycja „Lewego” w ataku Bayernu jest niepodważalna i zapewne dziś znów będzie on niepokoił defensorów Arsenalu. W pierwszym meczu Lewandowski miał doskonałą sytuację sam na sam z Petrem Cechem, ale przegrał ten pojedynek. Gdyby Cechowi udało się zachować czyste konto w Monachium, możemy zgarnąć okazały kurs 8.00.

Arsenal jedzie do Monachium mocno osłabiony. W ostatnich tygodniach kontuzji doznali czołowi zawodnicy drużyny – Aaron Ramsey, Theo Walcott, Alex Oxlade-Chamberlain, a także Hector Bellerin. Czy wraca koszmar Wengera, który spędzał mu sen z powiek w kolejnych sezonach? Na liście kontuzjowanych są przecież także Jack Wilshere, Tomas Rosicky, Mikel Arteta i Danny Welbeck, a to już całkiem pokaźna gromadka zawodników. Szczęście Wengera polega na tym, że w bardzo dobrej formie są kluczowi zawodnicy drużyny – wspomniany Cech, Laurent Kościelny czy niemal wszyscy gracze drugiej linii, z Mesutem Oezilem na czele. Czy to jednak wystarczy na bawarski walec, jak zwykło się określać Bayern przed własną publicznością? To mocno wątpliwe. Arsenalowi przydałby się nawet punkt, bowiem może mieć on ogromne znaczenie w ostatnich dwóch kolejkach, gdy londyńczycy będą rywalizować o wyjście z grupy, zapewne z Olympiakosem Pireus. Remis dzisiejszego wieczora wyceniamy na 5.25.