Osłabiony Real faworytem Superpucharu


Wtorkowy wieczór fanom sportu upłynie na uważnym „skakaniu” po kanałach telewizyjnych, pomiędzy Igrzyskami w Rio a transmisją meczu Realu Madryt z FC Sevillą. Meczu o piłkarski Superpuchar Europy, czyli starciu zwycięzcy piłkarskiej Ligi Mistrzów z triumfatorem Ligi Europy. „Królewscy” zagrają bez kilku gwiazd, a mimo to są faworytem.

Real Madryt 1.85, remis 3.65, Sevilla 4.20 – godz. 20.45
W zespole Realu nie zobaczymy przede wszystkim Cristiano Ronaldo, za którym od finału Euro 2016 ciągnie się kontuzja. Portugalczyk straci najprawdopodobniej kilka tygodni z początku sezonu 2016/17 i dziś jedynie z wysokości trybun obejrzy poczynania swoich kolegów na stadionie w Trondheim. Z powodu zbyt krótkiego uczestnictwa w okresie przygotowawczym trener Zinedine Zidane nie brał także pod uwagę Garetha Bale’a, Pepe i Toniego Kroosa. Wszyscy trzej zaszli daleko podczas Mistrzostw Europy i dość późno udali się na wakacje, przez co nie mogli intensywnie przepracować letnich przygotowań. Dodatkowo kontuzjowany jest także Keylor Navas, więc pomiędzy słupkami „Królewskich” stanie Kiko Casilla. Golkiper ten dobrze spisywał się w okresie przygotowawczym, więc „Zizou” powinien być spokojny o jego postawę. Czy Casilla zachowa czyste konto w meczu z Sevillą? Kurs na to wynosi 3.05.

Sevilla to już także zupełnie inny zespół, niż ten, który oglądaliśmy w ostatnim sezonie. Ekipa ze stolicy Andaluzji zdołała po raz trzeci z rzędu sięgnąć po triumf w Lidze Europy, ale latem straciła kilku bardzo ważnych zawodników oraz trenera Unaia Emery’ego. Ten przeszedł do Paris SG, zabierając tam ze sobą Grzegorza Krychowiaka. Drugi z żelaznych żołnierzy środkowej strefy Sevilli Ever Banega przeszedł zaś do Interu Mediolan. Kierunek na Madryt, a konkretnie na Vicente Calderon, obrał z kolei Kevin Gameiro. To zresztą nie wszystkie, ale tylko najistotniejsze ubytki letniego okienka transferowego w Sevilli. Kogo udało się sprowadzić nowemu trenerowi Jorge Sampaoliemu? Ganso, Joaquin Correa, Franco Vazquez, Luciano Vietto czy Matias Kranevitter – te nazwiska może nikogo nie powalają na kolana, ale wszyscy właśnie w Andaluzji mogą zrobić spory skok w swoich karierach. Sevilla nie kupuje gwiazd, ona je tworzy, więc skreślanie drużyny z Estadio Ramon Sanchez Pizjuan byłoby sporym nieporozumieniem. Gdyby to właśnie podopieczni Sampaoliego sięgnęli dziś po trofeum, zgarniamy kurs 2.85.

Sevilla po raz trzeci z rzędu gra o Superpuchar Europy. Dwa poprzednie podejścia zakończyły się porażkami z gigantami hiszpańskiego futbolu – dwa lata temu z Realem Madryt (0:2 po dwóch golach Ronaldo), a rok temu z Barceloną (4:5 po dogrywce i niesamowitym meczu). Dziś w Trondheim historia zatacza swoiste koło, bowiem znów Real Madryt, który znów wygrał Champions League po finale z Atletico, zmierzy się z triumfatorem Ligi Europy, którym jest Sevilla. Tym razem jednak gwiazdą meczu nie będzie na pewno Ronaldo. Pod nieobecność CR7 w ataku „Królewskich” pierwsze skrzypce grać mogą Karim Benzema, Alvaro Morata czy James Rodriguez. Kurs na gola tego ostatnie wynosi 3.10.

W zeszłym sezonie w La Liga Real z Sevillą wygrały po jednym meczu u siebie. Sevilla pokonała rywali ze stolicy Hiszpanii 3:2, by w drugim meczu polec aż 0:4. Wówczas to każdy z tercetu BBC strzelił po golu, a czwarte trafienie dorzucił Jese Rodriguez – od wczoraj zawodnik Paris SG.

Zinedine Zidane w 2002 roku wygrał Superpuchar Europy jako zawodnik. Teraz może stać się szóstym menadżerem, któremu uda się wygrać to trofeum, po tym jak wcześniej zdobywał je w roli piłkarza. Pięciu pozostałych to Johan Cruyff, Luis Enrique, Pep Guardiola, Diego Simeone i Carlo Ancelotti.