Pep wraca do domu


Na ten mecz wszyscy zacierają sobie już ręce. Absolutny szlagier Ligi Mistrzów, a dla wielu – przedwczesny finał. Rozpędzona Barcelona kontra niemiecka maszyna o niezwyklej sile, dowodzona przez Pep Guardiolę. To właśnie powrót Pepa na Camp Nou i występ Roberta Lewandowskiego w specjalnej masce zajmują uwagę mediów i opinii publicznej przed środowym hitem.

FC Barcelona 1.72, remis 3.85, Bayern Monachium 5.00 – godz. 20.45
To co się stanie w dwumeczu Barcelony z Bayernem na długo zmieni optykę spojrzenia na współczesny futbol. Takie mecze piszą historię i nową narrację. Wystarczy cofnąć się do sezonu 2012/13, kiedy to obie ekipy zmierzyły się także w fazie półfinałowej Champions League. Przeżywająca wyraźny kryzys Barcelona przegrała tamten dwumecz aż 0:7 (0:4 na wyjeździe i 0:3 u siebie w rewanżu), odpadając z hukiem z rywalizacji. Bayern zameldował się w finale, gdzie po emocjonującym meczu pokonał Borussię Dortmund i wygrał Ligę Mistrzów. Jeśli dziś goście sensacyjnie wygrają 3:0, możemy stać się bardzo bogaci, trafiając szalony kurs 61.00.

Po tamtym spotkaniu wszyscy ogłosili zmierzch futbolu zwanego „tiki-taką”. Ten projekt do Barcelony wprowadził Pep Guardiola. Wychowanek „Dumy Katalonii” przez okres swojej pracy trenerskiej w tym klubie zdobył aż 14 trofeów i co najważniejsze – stworzył coś niezapomnianego. Zupełnie nowy, charakterystyczny i niepodrabialny styl gry, czyli wspomnianą „tiki-taką”, opartą o setki podań w środku pola i sukcesywne zamęczanie rywala, biegającego za piłką. W kluczowych momentach geniusze środkowej linii w osobach Xaviego i Iniestę podawali w kierunku swoich asów w ataku (m.in. Messiego), a potem rywalom pozostało wyciąganie piłki z bramki. Tak w dużym uproszczeniu funkcjonowała ta niesamowita „maszyneria” Guardioli, która dwukrotnie wygrała Ligę Mistrzów, a w sezonie 2008/09 wygrała wszystkie możliwe trofea! Legenda Guardioli unosi się po Camp Nou i z całą pewnością trener Bayernu może dziś spodziewać się gorącego przyjęcia w Katalonii.

Na boisku sentymentów jednak nie będzie. To Barcelona jest faworytem meczu i każdy inny rezultat niż jej zwycięstwo, będzie uważany za niespodziankę. W ostatnich 11 meczach ligowych „Blaugrana” wygrywała 10-krotnie, a ostatnie dwa mecze to zwycięstwa 6:0 z Getafe i 8:0 z Cordobą. Forma tercetu Neymar – Messi – Suarez jest wybitna. W Lidze Mistrzów na rozkładzie Barcy są już dwaj potentaci – Manchester City i Paris SG. Ewentualny triumf w Champions League zespołu Luisa Enrique może być jednym z najbardziej spektakularnych wyczynów w europejskiej piłce ostatnich lat. Barcelona w grupie rywalizowała z Ajaksem i Paris SG, później jak wspomnieliśmy pojedynkowała się z „The Citizens” i znów z mistrzami Francji, a przed nią jeszcze Bayern i być może ktoś z duetu Juventus – Real. Na początek trzeba jednak wygrać u siebie, najlepiej różnicą co najmniej dwóch goli. Taki handicap wyceniamy na 2.85.

Co wymyśli Pep Guardiola? Trener Bawarczyków nie jest na pewno w komfortowej sytuacji. Kontuzjowani są jego czołowi zawodnicy – Frank Ribery, Arjen Robben, David Alaba i Holger Badstuber. To ogromne osłabienia. Mało brakowało, a z gry wykluczony byłby także jego najlepszy snajper – Robert Lewandowski. Polak w meczu półfinału Pucharu Niemiec z jego dawnym klubem, Borusssią, doznał urazu czaszki, w skutek zderzenia z Michaelem Langerakiem. Efektem tego było złamanie nosa i wstrząśnienie mózgu. Dzięki specjalnej masce, uwidocznionej na zdjęciu powyżej, „Lewy” będzie mógł jednak zagrać i straszyć defensorów gospodarzy. Nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim umiejętnościami. Gol Lewandowskiego na Camp Nou to w naszej ofercie kurs 3.90.

Kontuzje i nie najwyższa forma podstawowych zawodników – te problemy spędzają sen z powiek Guardioli. Bayern wprawdzie na cztery kolejki przed końcem rywalizacji zapewnił sobie mistrzostwo kraju, ale z Pucharu Niemiec odpadł, a w ostatnim meczu Bundesligi uległ Bayerowi Leverkusen. Bawarczycy grali mocno rezerwowym składem, tym nie mniej zaniepokoili swoich fanów, którzy doskonale pamiętają ćwierćfinałową batalię z FC Porto. Na Estadio Dragao monachijczycy przegrali 1:3, popełniając katastrofalne błędy w defensywie. Na ich szczęście – w rewanżu wszystko zafunkcjonowało znakomicie i Bayern udowodnił swoją gigantyczną siłę ofensywną, gromiąc „Smoki” aż 6:1. Ewentualna porażka 1:3 dziś, kurs na którą wynosi 14.00, może oznaczać koniec marzeń o finale Ligi Mistrzów.

Kibice z Monachium choć po cichu liczą na powtórkę z 2013 roku, to równie skrycie obawiają się innego deja vu. W rywalizacji półfinałowej w 2009 roku Barcelona rozniosła Bayern u siebie 4:0, a w rewanżu „odcięła kupon”, remisując 1:1. To była wielka Barcelona Guardioli, ale wygląda na to, że Enrique jest na dobrej drodze do stworzenia równie wielkiej „Dumy Katalonii” pod swoją wodzą. Jest to zupełnie inny zespół – bardziej zrównoważony w defensywie, potrafiący grać z kontry, zdobywać gole po stałych fragmentach gry, a nawet zaskakiwać długimi podaniami. Nowa Barcelona jest wszechstronniejsza i ma znacznie silniejszy atak, ale czy będzie w stanie tak zdominować przeciwnika, jak robiła to magiczna ekipa Guardioli? Kluczowe pytanie dla dzisiejszej rywalizacji brzmi – kto częściej będzie utrzymywał się przy piłce, bowiem obie drużyny znane są z wysokich procentów w tej materii. Over 54,5% Barcelony to kurs aż 1.95.

Nawet wyraźna przewaga w posiadaniu piłki nie zagwarantuje jednak nikomu zwycięstwa. Kluczowa może okazać się postawa bramkarzy. W obu zespołach na tej pozycji wystąpią Niemcy. W Bayernie to oczywiście słynny już Manuel Neuer, protoplasta nowego stylu gry golkipera. Często wychodzący na przedpole, potrafiący rozegrać piłkę, zaliczający wiele kontaktów z nią, ma jednak w tym sezonie na swoim koncie także kilka spektakularnych kiksów w sztuce czysto bramkarskiej. Po drugiej stronie zobaczymy Marca-Andre ter Stegena. W lidze bramki Barcelony strzeże Claudio Bravo, a w pucharach tę rolę pełni właśnie młody Niemiec, który z meczu na mecz czuje się coraz pewniej i powoli zaczyna stanowić silny punkt swojej nowej drużyny. Dzisiejszy mecz będzie dla niego okazją by pokazać, że nie odstaje od swojego starszego rodaka.

Wszystko wskazuje na to, że przed nami znakomity mecz i popis absolutnie doskonałego futbolu. Mnóstwo smaczków i zagwozdek, a w tle pytanie nr 1 – kto uzyska awans do finału Ligi Mistrzów? Dziś odpowiedzi jeszcze raczej nie uzyskamy.