Pewniak nawet bez Messiego


FC Barcelona rozpoczęła Ligę Mistrzów 2016/17 od zwycięstwa 7:0, a Borussia Mönchengladbach od porażki 0:4. Już samo to wystarczy za wstęp do dzisiejszej potyczki, która odbędzie się na stadionie Borussia-Park. Mistrzowie Hiszpanii muszą radzić sobie bez swojego najlepszego piłkarza, Leo Messiego, ale mimo tego mało kto doszukuje się w tym meczu niespodzianki.

Borussia Mönchengladbach 6.45, remis 4.65, FC Barcelona 1.52 – godz. 20.45
„Źrebaki”, bo taki przydomek nosi Borussia, drugi sezon z rzędu reprezentują Niemcy w rozgrywkach Champions League. Ubiegłoroczna przygoda nie była jednak pasmem sukcesów. Zespół z Borussia-Park trafił do grupy śmierci, rywalizując przeciwko Juventusowi, Sevilli i Manchesterowi City. W sześciu meczach ekipa z Mönchengladbach zdobyła pięć punktów i pożegnała się z europejskimi pucharami. Los w tym sezonie nie był dla Niemców specjalnie łaskawszy. Grupa z Barceloną, Manchesterem City i Celtikiem nie wydaje się specjalnie słabsza niż ubiegłoroczna. Wprawdzie Celtic jest jak najbardziej w zasięgu „Źrebaków”, ale nadzieja na awans do 1/8 finału graniczy z hurraoptymizmem, raczej niczym nieuzasadnionym.

Już pierwszy grupowy mecz podopiecznych Andre Schuberta pokazał, że faworyci grupy mogą być poza zasięgiem. Manchester City rozbił rywali 4:0, a hat-trickiem popisał się Sergio Aguero. Jeśli coś ma być pierwiastkiem pozytywnego myślenia dla kibiców Borussii, to fakt, że ich jedyna wygrana w Champions League została odniesiona u siebie, akurat przeciwko drużynie z La Liga. Barcelona to jednak ciut wyższy pułap niż Sevilla. Dużo prawdopodobniejsze od punktów dla gospodarzy, jest dziś strzelenie przez nich gola. Klub z Mönchengladbach strzelał bramkę u siebie w każdym z 19 ostatnich meczów w europejskich pucharach. Ostatni raz na zero z przodu w Europie przed własną publicznością zawodnicy Borussii zagrali w sezonie 1987/88, notabene przeciwko ekipie z Barcelony, ale tej mniej renomowanej – Espanyolowi. Co najmniej jedna bramka gospodarzy po kursie 1.44.

Barcelona przyjeżdża do Niemiec bez Leo Messiego, który w zeszłotygodniowym hicie La Liga przeciwko Atletico Madryt doznał kontuzji przywodziciela. Uraz wyklucza Argentyńczyka z gry na około 3 tygodnie. W pierwszym meczu bez „Pchły” Barcelona wygrała 5:0 ze Sportingiem Gijon, co oczywiście trudno odbierać w kategoriach wielkiego sukcesu. Katalończycy mają tak ogromną siłę w ofensywie, że w konfrontacjach z zespołami z niższej półki, nieobecność Messiego nie powinna być widoczna. Więcej swobody ma Neymar, wciąż skutecznością imponuje Luis Suarez, a linię ataku uzupełniać może zarówno Paco Alcacer, jak i choćby Arda Turan. Turek przed bieżącym sezonem został przekwalifikowany na zawodnika grającego bliżej bramki przeciwnika i póki co ten pomysł Luisa Enrique sprawdza się znakomicie. Turan jest skuteczny i bardziej wydajny niż w drugiej linii. Jeśli dziś zdobędzie gola na niemieckiej ziemi, trafimy kurs 3.90.

Mecz z Borussią Mönchengladbach to szczególne wydarzenie dla jednego z zawodników Barcelony, a konkretnie dla jej bramkarza, Marca-Andre ter Stegena. Niemiec urodził się w Mönchengladbach, wychowywał się w juniorskich zespołach Borussii, a następnie reprezentował barwy pierwszego zespołu w latach 2011-2014. Stamtąd trafił na Camp Nou, gdzie nie od razu stał się numerem 1. Zacięta rywalizacja z Claudio Bravo skutkowała dość pokracznym, ale paradoksalnie skutecznym systemem rotacji, w którym Bravo grał w lidze, a ter Stegen w meczach pucharowych. Teraz Chilijczyk trafił jednak do grupowego rywala Barcelony w Champions League – Manchesteru City. Niemiec jest więc bezapelacyjnym numerem 1, a dziś celem samym w sobie będzie dla niego zachowanie czystego konta w rodzinnych stronach. Kurs na to, że ta sztuka mu się powiedzie wynosi 2.60.