Po potrójną koronę


Tegoroczni finaliści Ligi Mistrzów nie znaleźli się na pewno w Berlinie przypadkiem. Barcelona i Juventus zgarnęły już w tym sezonie mistrzostwo i puchar kraju, a teraz jednemu z tych zespołów przypadnie w udziale tryplet, czyli potrójna korona.

Juventus Turyn 6.25, remis 4.20, FC Barcelona 1.58 – godz. 20.45
Mało kto daje szanse na sukces Juventusowi. Pokutuje opinia, że już awans do finału jest dla „Starej Damy” ogromnym sukcesem i powrotem do europejskiego „topu” po wielu latach. W starciu z niesamowitą w tym sezonie Barceloną „Bianconerri” nie mają zbyt wielu atutów. Trzeba jednak od razu przypomnieć, że przed rywalizacją z Realem Juve także nie było faworytem. Włosi zrobili jednak sporą niespodziankę i ograli „Królewskich”, meldując się w finale Champions League. Podwójna szansa (remis lub wygrana) turyńczyków w starciu finałowym to kurs 2.50.

Finałowa promocja Unibetu - sprawdź

Ostatni raz Juventus w finale Ligi Mistrzów grał 12 lat temu. Wówczas rywalem „Starej Damy” był inny włoski potentat – AC Milan. Po rzutach karnych to właśnie „Rossonerri” okazali się lepsi. Trzy ostatnie finały Champions League to dla Juventusu za każdym razem porażki. W 1998 roku pogromcą ekipy z Piemontu był Real, a rok wcześniej Borussia Dortmund. Dla odmiany Barcelona wygrała trzy ostatnie swoje finały. Czy nastąpi odwrócenie serii czy raczej jej przedłużenie? A może znów, jak w 2003 roku, spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem? Kurs na taki wynik końcowy wynosi 11.50.

Ogromnym problemem dla trenera Massimiliano Allegriego jest kontuzja lidera defensywy – Giorgio Chiellini. Włoch jest filarem Juventusu i jego brak w finałowym pojedynku na Stadionie Olimpijskim w Berlinie może być nad wyraz odczuwalny. Nie dojdzie więc też do starcia Luisa Suareza z Chiellinim. Podczas zeszłorocznego Mundialu Urugwajczyk stracił kontrolę nad sobą i ugryzł obrońcę reprezentacji Włoch, za co został zawieszony na 4 miesiące. Powrócił już jako piłkarz Barcelony i szybko nadrobił stracony czas, stając się nieodzownym elementem katalońskiej układanki. Gol Suareza w finale Ligi Mistrzów wyceniamy na 2.43.

Turyńską odpowiedzią na niesamowity południowoamerykański tercet Messi-Suarez-Neymar ma być Carlos Tevez w asyście Alvaro Moraty. „Carlito” w zakończonym już sezonie włoskiej Serie A strzelił 20 goli, a 7 kolejnych dorzucił w Lidze Mistrzów. Argentyńczyk to najgroźniejsza broń Juventusu. To jednak nie on, a 9 lat młodszy Morata był bohaterem półfinałowego dwumeczu z Realem. Hiszpan zdobył dwa gole przeciwko swojemu byłemu pracodawcy, dając sobie szansę na niezwykłe osiągnięcie – obronę trofeum Ligi Mistrzów, które rok temu zdobywał jeszcze w barwach „Królewskich”. Jeśli Morata wpisze się na listę strzelców, trafimy kurs 4.50.

Juventus to świetnie zorganizowany zespół, mający w swoim składzie zawodników o nieprzeciętnych umiejętnościach, takich jak wspomniany Tevez czy Paul Pogba – transferowy cel wielu klubów. Na papierze mocniejsza jest jednak Barcelona. Trener Luis Enrique znalazł równowagę między miażdżącą siłą ataku, a prawidłowym funkcjonowaniem defensywy. Barcelona traci bardzo mało bramek i być może to jest największą wartością dodaną pracy szkoleniowca „Blaugrany”. Czyste konto Marca-Andre ter Stegena w berlińskim finale to kurs 2.05.

Nawet jeśli „Duma Katalonii” straci gola, trudno sobie wyobrazić, by ani jednego nie strzeliła. Barcelona w drodze do finału rozprawiła się już z mistrzem Cypru, Holandii, Francji (zarówno w grupie, jak i fazie pucharowej), Anglii i wreszcie Niemiec. Każdemu z tych zespołów ekipa z Camp Nou aplikowała co najmniej kilka bramek. Czy mistrz Włoch może obronić się przed rażącą jak burzowe pioruny siłą ataku trzech wielkich artystów, z geniuszem Messim na czele? Gianluigi Buffon, bramkarz i legenda Juve, powiedział nawet, że Messi jest kosmitą, który po prostu grywa sobie z ludźmi na ziemi w piłkę nożną. Te słowa wystarczą za recenzję gry fenomenalnego Argentyńczyka, współlidera (z Cristiano Ronaldo) klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów.

Messi ma na koncie 10 goli i jeśli strzeli choć jedną, zostanie samodzielnym liderem i królem strzelców. Pod warunkiem, że żaden inny uczestnik sobotniego finału nie zechce przyprowadzić szturmu na ten zaszczyty tytuł. Najbliżej jest Neymar. Brazylijczyk ma w dorobku 9 bramek i ewentualny dublet może dać mu koronę najlepszego snajpera rozgrywek. Jeśli to jednak Messi wpiszę się na listę strzelców swojego trzeciego finału Champions League w karierze, wówczas trafimy kurs 1.98. Dublet Argentyńczyka wyceniamy na 5.50, a hat-trick na 21.00.