Po trzecie zwycięstwo


Warszawska Legia po dwóch seriach gier fazy grupowej Ligi Europy przewodzi swojej grupie z kompletem punktów. Dziś przed ekipą Henninga Berga staje szansa na trzecie zwycięstwo. Rywalem Metalist Charków.

Metalist Charków 2.75, remis 3.25, Legia Warszawa 2.55 – godz. 18.00
Spotkanie z powodu napiętej sytuacji na Ukrainie odbędzie się w Kijowie. Pierwotnie mówiło się o bliższej od Polski lokalizacji we Lwowie, ale ostatecznie stanęło na stolicy Ukrainy. Metalist po dwóch spotkaniach jest na przeciwległym biegunie grupy L z dwoma porażkami na koncie. Już faza eliminacyjna była sygnałem, że zespół z Charkowa przeżywa poważny kryzys, a jego podłożem jest m.in. odejście wielu czołowych zawodników, którzy zrezygnowali z gry ze względu na polityczną sytuację. Metalist męczył się niemożebnie z Ruchem Chorzów, finalnie awansując do fazy grupowej dopiero dzięki bramce w dogrywce! Z kolei w tabeli ukraińskiej ekstraklasy najbliższy rywal Legii Warszawa zajmuje obecnie dopiero siódmą pozycję. Podopieczni Igora Rachajewa w rozegranych dotychczas dziewięciu spotkaniach zdobyli zaledwie 12 punków. Podwójna szansa na Legię to kurs 1.43.

Ukraińcy przystąpią do meczu z wieloma osłabieniami. Z Legią na pewno nie zagrają Jaja oraz Rodrigo Moledo – to efekt kontuzji. Jakby tego było mało Metalist opuścił najlepszy strzelec - Cleiton Xavier zdecydował się opuścić Ukrainę i wyjechać na nieokreślony czas do Brazylii, choć klub utrzymuje, że gracz... ma problemy gastryczne. Problemy z zestawieniem składu ma jednak także mistrz Polski – kontuzje wykluczają występ Miroslava Radovicia, Tomasza Brzyskiego i Dossy Juniora – jak wielkie to osłabienia przekonywać nikogo nie trzeba. Dodatkowo za czerwoną kartkę pauzuje Michał Żyro. Wydaje się, że w związku z tak poważnymi ubytkami szansę gry od pierwszej minuty otrzyma Orlando Sa. Portugalczyk w lidze zaczyna imponować skutecznością, więc trener Berg ma pełne prawo dać szansę swojemu napastnikowi także na arenie międzynarodowej. Bramka Sa wyceniana jest na 3.20.

Gra bez czołowych zawodników będzie dla Legii niewątpliwie prawdziwym testem. Trener Berg podkreśla, że drużynę motywuje fakt, iż finał Ligi Europy odbędzie się w Warszawie. Czy możliwy jest awans „Wojskowych” aż do ostatniego meczu rozgrywek? Na razie jest stanowczo za wcześnie na takie dywagacje, zwłaszcza że w wielu spotkaniach Legia nie zachwyca – tak było choćby ostatnio w lidze z Lechią, a i poprzedni mecz Ligi Europy z Trabzonsporem to spory „fuks”, bowiem to Turcy przeważali, oddając wiele strzałów na bramkę Dusana Kuciaka. Słowacki golkiper potrafi jednak być zaporą nie do przejścia, o czym świadczą dwa czyste konta – wcześniej także z Lokeren. Trzecie dziś oznaczone jest kursem 2.85.

Warto zauważyć niesamowitą passę Legii w pucharach. Jeśli przegrany walkowerem mecz z Celtikiem zgodnie z boiskowym stanem faktycznym zaliczać jako wygraną, okaże się, że Legia wygrała 7 meczów z rzędu w europejskich pucharach! Takiej passy od dawien dawna nie miał żaden polski klub. Dziś nie brakuje przesłanek by sądzić, że znakomita seria może zostać przedłużona. Trzymamy kciuki za nasz klubowy „towar eksportowy”. Kolejna wygrana 1:0 Legii to kurs 7.50.