Polski tercet gra o Ligę Europy


Po wczorajszej kompromitacji warszawskiej Legii, z niepokojem można spoglądać na dzisiejszy trójmecz polskich drużyn w eliminacjach Ligi Europejskiej. Do boju wkraczają Lech Poznań, Ruch Chorzów i Zawisza Bydgoszcz.

Ruch Chorzów 2.00, remis 3.20, Vaduz 3.50 – godz. 18.00
Chorzowianie jeszcze nie rozpoczęli rywalizacji w pucharach, a już okryli się wstydem. Ich boisko było w tak fatalnym stanie, że nie zostało dopuszczone do gry. W tej sytuacji Ruch zagra swój mecz w roli gospodarza... w Gliwicach! W zespole trenera Jana Kociana doszło do kilku zmian personalnych. Cichą opuścili m.in. Maciej Sadlok, Maciej Jankowski i Michał Buchalik (wszyscy Wisła Kraków). Z kolei zespół zasilił np. Michał Efir, młody dobrze zapowiadający się napastnik z Legii Warszawa, któremu do tej pory kilkukrotnie karierę przerywały kontuzję kolan. Rywalem Ruchu będzie FC Vaduz – jedyny profesjonalny klub piłkarski w Liechtensteinie, grający na co dzień w rozgrywkach drugiej ligi szwajcarskiej. Jeśli „Niebiescy” nie przejdą takiego przeciwnika, wówczas jeszcze raz przekonamy się jak słaba stała się polska piłka klubowa. Podwójna szansa na gości to kurs 1.67.

Nomme Kalju 6.85, remis 4.00, Lech Poznań 1.40 – godz. 18.00
Wicemistrz Polski jedzie do Estonii, gdzie liga rozgrywana jest systemem wiosna-jesień. Nomme jest więc w trakcie ligowego sezonu i zapewne ten argument zostanie wytoczony, jeśli „Kolejorzowi” powinie się noga w starciu z obecnie 3. zespołem ligi estońskiej. Wydaje się to mało prawdopodobne, ale przypomnieć warto ubiegłoroczną potyczkę Lecha z Żalgirisem Wilno. Wówczas także mało kto przypuszczał, że Litwini mogą odprawić poznaniaków z kwitkiem – a jednak tak właśnie się stało. W Lechu w przerwie letniej nie doszło do zbyt wielu roszad personalnych. Duże nadzieje trener Mariusz Rumak wiąże z przybyciem Muhameda Keity. – Jesteśmy dobrze przygotowani i chcemy grać swoją piłkę – mówi Rumak. Estońska piłka klubowa jest słabsza nawet od polskiej, więc w tym meczu stawiamy na prowadzenie Lechitów już do przerwy – kurs 1.93.

Zulte-Waregem 1.40, remis 4.25, Zawisza Bydgoszcz 6.50 – godz. 20.00
W najtrudniejszej sytuacji jest bydgoski Zawisza. Zulte-Waregem to czołowy zespół ligi belgijskiej, a wystarczy przypomnieć sobie ostatni Mundial i występy „Czerwonych Diabłów” Marca Wilmotsa, by uświadomić sobie siłę tamtejszego futbolu. Wprawdzie oparta jest ona głównie o zawodników spoza Jupiter League, tym nie mniej gospodarze są murowanym faworytem meczu z Zawiszą. Do niedawna w Zulte występował m.in. brat Edena Hazarda – Thorgan. Nadzieją Polaków może być też sytuacja Belgów z bramkarzami – podstawowy Bossut odpoczywa po MŚ, a rezerwowy golkiper jest kontuzjowany. Bydgoszczanie mają już za sobą jeden oficjalny występ w tym sezonie. W meczu o Superpuchar Polski ekipa trenera Jorge Paixao pokonała grająca rezerwowym składem Legię 3:2, sięgając po to trofeum. Prezes Radosław Osuch to człowiek bardzo ambitny i nie chce by przygoda jego klubu z europejskimi pucharami szybko się zakończyła, zwłaszcza że to dopiero drugi raz w historii Zawisza będzie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej (wcześniej w Pucharze Intertoto). Jeśli obydwie drużyny zdobędą gola, trafimy kurs 1.91.