Przełamanie w Europie?


Polskie kluby w Lidze Europy muszą zachować się dokładnie odwrotnie niż angielskie w Lidze Mistrzów. Zespoły z Premier League tworzą wspaniały produkt w postaci rodzimej ligi, ale na arenie międzynarodowej coraz częściej zbierają manto. Dla przeciwwagi – polską ligę ogląda się ciężko, a w tym sezonie nasz duet eksportowy zbiera w niej gonga za gongiem. Pora więc pokazać swoją prawdziwą wartość meczami w pucharach. Legia i Lech ruszają na podbój Ligi Europy.

FC Midtyjlland 2.26, remis 3.25, Legia Warszawa 3.30 – godz. 19.00
Obie drużyny reprezentujące Polskę rozpoczynają od meczów z teoretycznie najłatwiejszymi rywalami – zespołami z czwartego koszyka. To oczywiście czysta teoria, bo już nie raz w pucharach przekonywaliśmy się o tym, że polski klub może przegrać z każdym. Na szczęście historia zna też chlubne przypadki, kiedy nasze drużyny stawały ością w gardle faworytom. FC Midtyjlland to bardzo ciekawy klub, założony… w roku 1999! W klubie nie boją się nowinek technologicznych, a o nowatorskich metodach pracy Duńczyków można było przeczytać naprawdę ciekawego artykuły. Czy wykorzystanie skomplikowanych analiz pomoże gospodarzom w ograniu wicemistrzów Polski, którzy w ostatnich spotkaniach prezentują się słabo? Podwójna szansa na gospodarzy oznaczona jest kursem 1.33.

Po ośmiu kolejkach na krajowym podwórku Midtyjlland jest liderem. Dzisiejszy rywal Legii wygrał 5 meczów i 3 zremisował, tracąc w sumie zaledwie 2 gole. Można więc w ciemno obstawiać, że to właśnie defensywa jest najmocniejszą stroną Duńczyków. Under 1,5 gola zdobytego przez Legię wyceniamy na 1.27, a under 0,5 – 2.48.

W zeszłym sezonie Legia zaliczyła niezwykle udaną kampanię w Lidze Europy, wygrywając grupę i potykając się dopiero na Ajaksie Amsterdam. Kibice na Łazienkowskiej wciąż pamiętają tamte świetne mecze ich ulubieńców, ale ostatnia forma podopiecznych Henninga Berga nie napawa optymizmem. Legia po trzech zwycięstwach w trzech pierwszych kolejkach sezonu, nie wygrała pięciu kolejnych gier. Składają się na to trzy remisy i dwie porażki. To jeszcze na katastrofa, a zespół z Warszawy zajmuje 4. miejsce, ale każdy kto oglądał choćby ostatni mecz Legii z Zagłębiem wie, że zespół nie stanowi monolitu – mówiąc najdelikatniej. Prowadzenie gospodarzy już do przerwy wyceniamy na 3.00.

Warto dodać, że z powodu urazów w dzisiejszym meczu nie zobaczymy Ondreja Dudy, Michała Pazdana i Tomasza Jodłowca. Cała trójka to nie tylko podstawowi zawodnicy, ale wręcz trzon zespołu Henninga Berga. Wydaje się, że takie osłabienia nie mogą nie odbić się na jakości gry drużyny. Eksperymenty Berga z wystawianiem zawodników na nie swoich pozycjach ostatnimi czasy kończą się fatalnie. Skład Legii stanowi pewnego rodzaju niewiadomą, a wynik jeszcze większą. Pozostaje być optymistą – mimo wszystko.

Lech Poznań 1.77, remis 3.55, Belenenses 4.75 – godz. 21.05
Jeśli źle dzieje się w Legii, to co mają powiedzieć kibice Lecha? Mistrzowie Polski wylądowali… w strefie spadkowej Ekstraklasy! To już sytuacja z gatunku absurdalnych, ale trudno się dziwić temu, kiedy „Kolejorz” notuje bilans 1-1-6 i bramkowy 5-12!! Kilka tygodni temu z poznaniakami wiązaliśmy nadzieję dotyczące Ligi Mistrzów, a teraz zespół Macieja Skorży jest ligowym dostarczycielem punktów. Piłkarze bardziej niż umiejętności potrzebują oczywiście psychicznego przełamania. Dobrą okazją wydaje się więc mecz w Lidze Europy. Wygrana Lecha różnicą minimum dwóch goli to kurs 3.25.

Powiewem optymizmu dla Lecha jest sytuacja ich rywali. Belenenses gra w swojej lidze równie słabo. Po trzech remisach w trzech pierwszych kolejkach, drużyna z Lizbony przegrała w derbach miasta z Benficą aż 0:6! Jeśli jednak ktoś liczy, że podopieczni Sa Pinto odpuszczą rywalizację w Europie, jest w błędzie. Z obozu portugalskiego słychać wręcz głosy, że nieistotne jak będzie układać się ich sytuacja w portugalskiej Superlidze – mecze Ligi Europy będą traktowane priorytetowo! Podwójna szansa na gości? 2.02.

Mecz u siebie z najniżej notowanym zespołem w grupie to teoretycznie dla Lechitów absolutna konieczność zwycięstwa. To samo jednak w stolicy Wielkopolski mówili sobie fani, gdy na ich stadion przyjeżdżało Podbeskidzie Bielsko-Biała. Po meczu „Górale” wyjeżdżali z Bułgarskiej w bardzo dobrych nastrojach. Marna atmosfera wokół Lecha, a także decyzja o przekazaniu 1% wpływu z biletów na pomoc uchodźcom z Bliskiego Wschodu na pewno wpłynie na frekwencję. Część kibiców zapowiedziało bojkot tego meczu. Wydaje się, że zapełnienie stadionu w 1/4 będzie dla Lecha sukcesem.

Wieczory z najlepszym europejskim futbolem - promocja

Jak w tych okolicznościach spiszą się piłkarze, na których ciąży coraz większa presja? W dwumeczu z węgierskim Videotonem mistrzowie Polski, mówiąc kolokwialnie, dali radę. Teraz pora to samo uczynić w meczu z portugalskim Belenenses. Nie zważając na ligową tabelę, nie zważając na „fumy” kibiców, ani nawet na kontuzje, które wykluczają z gry m.in. Marcina Robaka i Macieja Gajosa. Trener Skorża wie, że wygrywanie u siebie to podstawa, by myśleć o wyjściu z grupy.