Puchar niespodzianek już na etapie półfinałów


Nie ma europejskiego państwa, w którym krajowy puchar cieszyłby się takim prestiżem jak w Anglii. FA Cup stoi przed fazą półfinałową, kiedy drużyny mierzą się już na neutralnym terenie stadionu Wembley. Zestaw ostatniej czwórki rozgrywek jest mocno zaskakujący i pokazuje jak dużo niespodzianek mieliśmy po drodze. Będą kolejne?

Everton 4.00, remis 3.45, Manchester United 2.00 – sobota 18.15
W zasadzie jedyną możliwą niespodzianką w obecnej sytuacji jest porażka Manchesteru United – albo dziś w półfinale z Evertonem, albo w meczu finałowym. Mimo, że „Czerwone Diabły” nie notują wcale zbyt dobrego sezonu, to i tak są pewniakami to zwycięstwa w FA Cup. Dziś trafiają na Everton, który z historycznego punktu widzenia potrafi radzić sobie z Manchesterem w Pucharze Anglii. Liczy się jednak tu i teraz, a mocno nagięlibyśmy rzeczywistość, mówiąc że podopieczni Roberto Martineza są w dobrej formie.

Ich dyspozycje nieźle obrazuje środowe spotkanie derbowe z Liverpoolem, przegrane 0:4, kompletnie bez walki, za to z idiotyczną czerwoną kartką Ramiro Funes Moriego, który rzeźnickim wejściem potraktował Divocka Origiego.

Wykluczenie Funes Moriego to tylko jeden z problemów trenera Martineza. W rozsypce jest właściwie cała linia obrony. Kontuzje wykluczają występ Phila Jagielki, Seamusa Colemana, Tony’ego Hiberta, a być może także Johna Stonesa. Również spec od gry w roli defensywnego pomocnika – Gareth Barry – prawdopodobnie obejrzy ten mecz z trybun. Everton ma zbyt wąską kadrę, by bezboleśnie zapełnić lukę po takich zawodnikach. To stawia „The Toffees” w arcytrudnej sytuacji, zwłaszcza gdy naprzeciwko pojawia się Manchester United, który może nie zachwyca swoją grą, ale ostatnio dość regularnie punktuje w Premier League (wygrał 5 z 6 ostatnich meczach we wszystkich rozgrywkach). A warto nadmienić, że Everton do tej pory przeszedł przez Puchar Anglii w zasadzie suchą stopą, wygrywając wszystkie 4 spotkania bez straty gola, wszystkie różnicą dwóch lub trzech goli! Jeśli dziś Everton nie straci gola, trafimy kurs 3.95.

Kto jest nadzieją zespołu z Liverpoolu na awans do finału? Z pewnością Romelu Lukaku. Belg trafiał we wszystkich pucharowych meczach w Evertonie, łącznie zdobywając 6 goli w 5 meczach. Gol Lukaku – 3.10.

Jeszcze szczypta optymizmu? W sześciu z ostatnich siedmiu półfinałów FA Cup Everton wychodził zwycięsko! Było tak m.in. w 2009 roku, kiedy los skojarzył „The Toffees” z Manchesterem United. Po remisie 0:0 lepiej rzuty karne egzekwowali gracze Evertonu. „Czerwone Diabły” to z kolei rekordziści jeśli chodzi o obecność w półfinale (28), ale dwa ostatnie kończyły się porażkami – wspomniana z Evertonem oraz dwa lata później z Manchesterem City. Co równie ciekawe – United wygrali raptem 4 z 14 ostatnich meczów na Wembley! Gdyby opierać się więc na historycznych przesłankach i ciekawostkach, warto byłoby rozważyć postawienie na awans Evertonu, co u nas związane jest z kursem 2.50.

Transmisje meczów Pucharu Anglii obejrzysz w Unibet TV

Pamiętać należy, że dwa mecze tego sezonu w Premier League pomiędzy zespołami Evertonu i Manchesteru United kończyły się zwycięstwami zespołu z Old Trafford (3:0 i 1:0).

 

Crystal Palace 2.40, remis 3.20, Watford 3.20 – niedziela 17.00
O ile obecność w półfinałach Manchesteru i Evertonu można jeszcze uznać za normalną, o tyle Crystal Palace i Watford są w tej stawce dużym zaskoczeniem. Nie można jednak tego nazwać przypadkiem, skoro ci pierwsi eliminowali kolejno Southampton, Stoke, Tottenham i Reading, a ci drudzy Newcastle, Nottingham, Leeds i przede wszystkim Arsenal. Szczególnie zwycięstwo na Emirates Stadium zrobiło wrażenie na wszystkich śledzących angielski futbol. Arsenal był przecież zwycięzcą Pucharu Anglii w dwóch ostatnich sezonach, a biorąc pod uwagę drabinkę bieżącej edycji – faworytem do trzeciej koronacji.

Crystal Palace to drużyna o której powiedzieć można dużo, ale na pewno nie to, że gra równo. Wyśmienity początek sezonu to już prehistoria. Zespół z Selhurst Park z ekipy, która gra o europejskie puchary (przynajmniej w teorii) wylądował na dole tabeli, przegrywając lub maksymalnie remisując kolejne spotkania. Gdyby nie niedawne zwycięstwo z Norwich, „Orły” byłyby jedynym zespołem w pięciu czołowych ligach Europy bez wygranej w 2016 roku! Tak czy owak – dla Crystal Palace samo utrzymanie się w lidze, które raczej nie podlega dyskusji, jest sukcesem i raczej nikt nie zamierza rozstawać się z Alanem Pardew, który dla fanów Crystal Palace jest ikoną.

Niewiele lepiej radzi sobie Watford, który zgromadził dwa oczka więcej. Dla beniaminka jest to jednak także satysfakcjonujący rezultat, a może być przecież poparty awansem do finału Pucharu Anglii. Byłby to drugi w historii klubu awans na ostatni szczebel drabiny FA Cup. W 1984 roku „Szerszenie” musiały uznać wyższość… Evertonu.

Obie drużyny w Pucharze Anglii mierzyły się ze sobą do tej pory 4 razy. Trzykrotnie górą byli zawodnicy Watford, raz Crystal Palace. Z kolei na Wembley niedzielni półfinaliści zagrali do tej pory tylko raz – w 2013 roku w finale fazy play-off ligi Championship (zaplecze Premier League). Crystal Palace wygrał 1:0. W bieżącym sezonie ligowym drużyny sprawiedliwie i gościnnie podzieliły się zwycięstwami. „Orły” wygrały w delegacji 1:0, a w rewanżu Watford triumfował na Selhurst Park 2:1.

Wyłonienie finalisty w tej parze to trochę jak wróżenie z fusów. Dla obu stron już obecność w półfinale jest dużym osiągnięciem, ale jak się powiedziało A, to można powiedzieć też B – szczególnie gdy przeciwnikiem nie jest żaden tuz angielskiej piłki. To może być kawałek naprawdę niezłego, otwartego spotkania. Over 2,5 gola? Kurs 2.30.