Real rozpocznie nową serię?


Po 40 kolejnych meczach bez porażki, w minioną niedzielę przyszła „kryska na Matyska”. „Królewscy” ulegli Sevilli w ligowym meczu 1:2. Dziś wicemistrzowie Hiszpanii mogą zacząć budować nową serię – zmierzą się w Celtą Vigo w ćwierćfinale Pucharu Króla. Są murowanymi faworytami dwumeczu. W pozostałych trzech parach także łatwo wskazać zespoły, które w teorii powinny zameldować się na etapie półfinałów. Czy ćwierćfinały Copa del Rey będą więc nudne? To mało prawdopodobne!

Alcorcon 2.70, remis 3.00, Alaves 2.90 – środa 19.15
Alcorcon to klub, który nigdy w swojej historii nie zaznał smaku gry w Primera Division. W tym sezonie na zapleczu La Liga drużyna z przedmieść Madrytu zajmuje niskie 18. miejsce na 22 drużyny. Jest jednak rewelacją Copa del Rey i dzięki szczęśliwemu losowaniu ma w miarę realną szansę na grę w półfinale! Oczywiście niekwestionowanym faworytem dwumeczu jest grające w Primera Division Alaves, ale jeśli chodzi o środowy mecz, szanse są wyrównane. Na rozkładzie Alcorcon ma już Getafe, Elche, Espanyol i Cordobę. Czy „czarny koń” Pucharu Króla znajdzie sposób na kolejne „papierowego” faworyta? Stawiając dziś na awans Alcorcon możemy zarobić kurs 2.90!

Real Madryt 1.19, remis 7.10, Celta Vigo 15.00 – środa 21.15
W tej parze faworyt jest nader oczywisty. „Królewscy” rozgrywają kapitalny sezon i nawet niedzielna porażka z Sevillą niczego tu nie zmienia. Real w lidze wciąż prowadzi, a przez Puchar Króla podąża pewnym krokiem. Praca Zidane’a pozwala fanom z Madrytu mieć nadzieję, że na krajowym podwórku wreszcie na dobre uda się zdetronizować Barcelonę. Ćwierćfinałowy rywal Realu nie jawi się tutaj jako specjalnie mocna przeszkoda. Obie drużyny spotkały się w tym sezonie w 2. kolejce ligowej, podobnie jak dziś na Santiago Bernabeu. Real wygrał tamten mecz 2:1. Powtórka dokładnego wyniku 2:1? Płacimy kursem 10.00.

Atletico 1.27, remis 5.50, Eibar 12.00 – czwartek 19.15
Kolejny madrycki zespół, Atletico, również pierwszy mecz zagra u siebie i zapewne Diego Simeone marzy się załatwienie kwestii awansu już w czwartkowy wieczór. Rywalem „Los Colchoneros” będzie typowy średniak La Liga – Eibar. Zespół z Kraju Basków zajmuje 9. miejsce w ligowej tabeli. Na wcześniejszych etapach Eibar wyeliminował Osasunę i Gijon, czyli ekipy ze strefy spadkowej Primera Division. Atletico to już zupełnie inna półka, zwłaszcza że ekipa z Vicente Calderon traci do Realu sześć punktów i ma jeden mecz rozegrany więcej. Płynie z tego prosty wniosek – Simeone jako pragmatyk zdaje sobie sprawę, że nadzieje na mistrzostwo kraju bezpowrotnie odpłynęły, ale wciąż można namieszać w Copa del Rey i Lidze Mistrzów. To zapewne staną się priorytety Atletico. Trudno więc liczyć na niespodziankę w tym dwumeczu. Prowadzenie Atletico w czwartkowy wieczór już do przerwy wyceniamy na 1.73.

Real Sociedad 5.50, remis 4.25, FC Barcelona 1.58 – czwartek 21.15
To teoretycznie najciekawsza para, zwłaszcza że pierwszy mecz odbędzie się w czwartkowy wieczór na Estadio Anoeta. Trudno wskazać obiekt w Hiszpanii, który gorzej kojarzy się zawodnikom Barcelony. „Duma Katalonii” nie wygrała tutaj od blisko dekady, czyli od maja 2007. Czwartkowy mecz to ostatnia szansa, by pełne 10 lat nie wybiło. W listopadzie oba zespoły zmierzyły się już bowiem w ligowym starciu w San Sebastian i padł tam remis 1:1. W ostatnich siedmiu wyjazdowych meczach z Realem Sociedad, Barcelona aż pięciokrotnie schodziła z boiska pokonana!

Notabene w poprzedniej rundzie Barcelona także rywalizowała z baskijskim zespołem – Athletikiem Bilbao. Pierwszy wyjazdowy mecz zakończył się porażką „Blaugrany” 1:2, ale w rewanżu faworytowi udało się wygrać 3:1. W obu wypadkach swój zespół strzałami z rzutów wolnych ratował Leo Messi. W Bilbao zdobył kontaktową bramkę na 1:2, a w rewanżu to on przesądził o losach rywalizacji. Gol Messiego w czwartkowym meczu na Anoeta po kursie 1.83.

Real Sociedad sprawił małą niespodziankę dostając się już do ćwierćfinału. W poprzedniej rundzie Baskowie nie uchodzili za faworyta dwumeczu z Villarreal, zwłaszcza że ostatnio w lidze losy obu drużyn układały się odmiennie - Villarreal było w stanie urwać punkty właśnie Barcelonie, a w tej samej kolejce Real Sociedad został rozgromiony przez Sevillę 4:0! Koniec końców za nomen omen burtą Copa del Rey wylądowała "Żółta łódź podwodna".