Real zdobędzie Etihad Stadium?


Dziś pierwszy półfinał Ligi Mistrzów. Na Etihad Stadium Manchester City zmierzy się z Realem Madryt. Faworytem do awansu są madrytczycy, ale raczej nie spodziewamy się, by konfrontacje z „Obywatelami” miały być dla nich spacerkiem. Forma obu ekip jest wysoka, a to z kolei daje nam dużą szansę na wspaniałe widowisko.

Manchester City 3.00, remis 3.50, Real Madryt 2.46 – godz. 20.45
„Citizens” nigdy w historii nie grali w półfinale Ligi Mistrzów. Pompowane przez Szejka Mansoura w klub grube miliardy wreszcie mogą przynieść konkretny, wymierny sukces. Na drodze do europejskiej glorii staną jednak najwięksi rywale – w półfinale Real, a w ewentualnym finale Atletico lub Bayern. W żadnym z tych spotkań piłkarze Manchesteru nie będą faworytem, co świetnie obrazuje kryzys angielskiej piłki w europejskich pucharach.

Manchester City może się jednak podobać na boiskach Champions League w tym roku. O ile wyeliminowanie Dynama Kijów nie było nadludzkim wysiłkiem, o tyle rozprawienie się ze zgłaszającym mistrzowskie aspiracje Paris SG, to już duże osiągnięcie „Obywateli”. Teraz na ich drodze staje grupowy rywal paryżan – Real Madryt. „Królewscy” marzą o jedenastym w historii triumfie w Pucharze Europy, ale ich uwaga ogniskuje się także wokół drugiego celu – wygrania ligi. Pod wodzą Zinedine’a Zidane’a zespół osiągnął bardzo wysoką formę, strzela mnóstwo bramek, ale w pucharach prawdziwej, naprawdę mocnej weryfikacji jeszcze nie było.

Grupowe mecze z Paris SG, choć pod względem wyników udane, zasiały wątpliwość. W fazie pucharowej Real rywali miał łatwych, a i tu nie obyło się bez problemów. Wolfsburg pokonał u siebie madrytczyków 2:0 i tylko geniuszowi Cristiano Ronaldo i jego hat-trickowi w rewanżu, Real zawdzięcza „drugie życie”, czyli konkretnie awans do półfinału. W półfinale trudno było już jednak liczyć na kolejnego „kopciuszka” w stawce, choć nie brakuje opinii, że kimś takim jest właśnie Manchester City.

Czy jednak o zespole, w składzie którego mamy takich graczy jak Sergio Aguero, Kevin De Bruyne czy Yaya Toure, można powiedzieć, że jest „kopciuszkiem”? Czy można go lekceważyć? Odpowiedź jest oczywista. „Citizens” mają w garści sporo argumentów, by sprawić niespodziankę i pozbawić Madryt nadziei na derby miasta w finale Champions League. Przed własną publicznością trzeba jednak wypracować konkretną zaliczkę, bo na Santiago Bernabeu pod wodzą Zidane’a Real strzela jak szalony i chyba tylko cud pozwoliłby Joe Hartowi na zachowanie czystego konta.

 

Manchester City i Real mierzyły się ze sobą w fazie grupowej Ligi Mistrzów w 2012 roku. Na Etihad Stadium padł remis 1:1. W Madrycie gospodarze wygrali 3:2, choć na kilka minut przed końcem meczu przegrywali 1:2! Właśnie na takie, gigantyczne emocje, liczymy także w półfinałowym dwumeczu tego sezonu.

Zyskaj zakład bez ryzyka 50 PLN za obstawianie Ligi Mistrzów

W Realu najważniejszy temat ostatnich dni to zdrowie Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wraca już jednak do składu, choć z powodu drobnych problemów mięśniowych odpuścił występ w sobotnim meczu z Rayo Vallecano. Mało brakowało, a skończyłoby się to katastrofą. Rayo prowadziło już 2:0, ale ostatecznie uległo „Królewskim” 2:3 i w czołówce La Liga zachowany został status quo. Barcelona przed Atletico, a punkt za tą dwójką Real, który podłączany do tlenu dzięki kryzysowi Barcy, zyskał nadzieję na podwójną koronę sezonu 2015/16.

Takich „problemów” nie mają już gospodarze dzisiejszej konfrontacji, którzy z zazdrością mogą patrzeć na korespondencyjny pojedynek „Lisów” z „Kogutami”, powoli rozstrzygający się na korzyść tych pierwszych. Podopiecznym Manuela Pellegriniego pozostanie walka o 3. miejsce, gwarantujące grę w Lidze Mistrzów bez eliminacji. Oczywiście to samo może zagwarantować triumf w bieżącej edycji rozgrywek, ale już ustaliliśmy, że do tego droga jeszcze bardzo wyboista.

Warto wspomnieć, że Manuel Pellegrini, któremu w roli trenera Manchesteru City pozostało do rozegrania już tylko 5 lub 6 spotkań, był w przeszłości szkoleniowcem Realu. W sezonie 2009/10 zdobył z „Królewskimi” 96 punktów w La Liga, a i tak przegrał walkę o mistrzostwo z FC Barceloną Pepa Guardioli! Teraz Guardiola zastąpi go w Manchesterze, ale wcześniej obaj panowie mogą spotkać się jeszcze w finale Ligi Mistrzów, co byłoby już arcyciekawą sytuacją.