Starcie dwóch żywiołów


Monaco i Juventus to jak ogień i woda. Ten półfinał Ligi Mistrzów może być zapamiętany na długo, choćby jako wyznacznik czy lepiej postawić na szalone ataki czy na spokojną, wyrachowaną grę obronną. Nagrodą za zwycięstwo w tym dwumeczu jest przecież przepustka do Cardiff, gdzie na Principality Stadium dojdzie do rozgrywki finałowej. Za faworyta uchodzi Juventus, ale Monaco zaskoczyło już choćby Manchester City i Borussię Dortmund, więc co stoi na przeszkodzie, by przygoda zespołu z Księstwa zakończyła się co najmniej tak jak w 2004 roku? Wtedy był finał z FC Porto…

Monaco 3.05, remis 3.45, Juventus 2.30 – godz. 20:45
Turyńczycy prawdziwą moc pokazali w dwumeczu ćwierćfinałowym przeciwko FC Barcelonie. Wygrana u siebie 3:0 nie dawała jeszcze pewności awansu, bo o tym, że Barcelona jest zdolna do rzeczy wielkich wiedzieliśmy już od rewanżu „Blaugrany” z Paris SG. Tym razem mowy o remontadzie jednak nie było. Juventus zaryglował dostęp do własnej bramki, niczym bandyci do wilii w Magdalence w marcu 2003 roku. Barcelona próbowała, szukała swoich okazji, ale nie strzeliła nawet jednego gola przez całe 180 minut dwumeczu! To mówi wszystko o możliwościach „Starej Damy” w obronie. Stawianie czystych kont Gianluigiego Buffona to dość pewna inwestycja. Kurs w tym wypadku wynosi 3.10.

Na pewno zachować czyste konto w Monaco będzie jednak ciężko, bo podopieczni Leonardo Jardima to zespół nastawiony na ultraofensywę. Nie interesują ich półśrodki. W tym sezonie Ligue 1 strzelili już 95 goli, a kolejnych 21 w Lidze Mistrzów. Najbardziej uderzające jest to, że Monaco rozkręca się w fazie pucharowej Champions League. W grupie w sześciu spotkaniach zawodnicy Jardima strzelili 9 bramek, a w dwóch dwumeczach play-off aż 12! Po sześć z Manchesterem City i Borussią. To naprawdę istna miazga. Sami nie wiemy czy większe wrażenie robi popis gry obronnej Juve z Barcą, czy to co wyprawiają piłkarze Monaco. Jeśli jednak górą będzie ofensywa, to warto rozważyć bramkowy over w tym meczu. Ponad 3,5 gola to kurs aż 3.25.

Po wyeliminowaniu Barcelony Juventus stał się według wielu ekspertów głównym kandydatem do wygrania rozgrywek Ligi Mistrzów. Świetnie zorganizowana gra, żelazna wręcz obrona to przecież nie jedyne przymioty zespołu ze stolicy Piemontu. Dodatkowym atutem drużyny Massimiliano Allegriego jest fakt, że nie musi ona specjalnie martwić się sytuacją w lidze. Przewaga nad Romą jest bezpieczna, a nad Napoli więcej niż bezpieczna. Celebracja kolejnego Scudetto jest więc praktycznie kwestią czasu. Słowem „Stara Dama” może skupić się na grze o Ligę Mistrzów – tego komfortu nie ma ani Monaco, ani Real Madryt. W mniejszym stopniu dotyczy to Atletico, ale podopieczni Diego Simeone także nie mogą odpuścić finiszu w La Liga, bo za ich plecami czai się Sevilla, a utrata 3. miejsca oznacza krótsze wakacje (grę w eliminacjach Ligi Mistrzów). Czy Juventus ma więc wszelkie atuty by myśleć o wzniesieniu „uszatego” pucharu? Wygrana lub remis turyńczyków w środowy wieczór po kursie 1.39.

Mecz Monaco z Juventusem to nie tylko starcie dwóch zupełnie różnych filozofii futbolu. To także okazja, by obejrzeć wschodzące gwiazdy światowej piłki, które już teraz są jednymi z najgorętszych możliwych „towarów” na rynku transferowym. Mowa oczywiście o Kylianie Mbappe z Monaco i Paulo Dybali z Juventusu. Ten pierwszy stał się właśnie najmłodszym zawodnikiem w XXI wieku, któremu udało się zdobyć 15 ligowych goli w sezonie! Przypomnijmy, że Mbappe dopiero w grudniu skończy 19 lat! Dybala jest pięć lat starszy, ale to co zaprezentował w pierwszym meczu z Barceloną na Juventus Stadium, było najlepszą wizytówką argentyńskiego napastnika. Obaj panowie za kilka lat mogą rządzić w plebiscytach Złotej Piłki, zwłaszcza że ich talent rozbłyska już teraz, w epoce Messiego i Ronaldo. Gol Mbappe – 2.80, gol Dybali – 2.70.

Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć w dwóch słowach o Kamilu Gliku. Nasz stoper może traktować ten dwumecz szczególnie ze względu na to, że przez ostatnie lata był graczem Torino, a lokalny rywal Juventusu na pewno nie jest zespołem zaprzyjaźnionym ze „Starą Damą”. Glik nigdy nie ukrywał, że nie darzy Juve sympatią. Wspominał nawet, że gdyby otrzymał ofertę od „Bianconerrich”, odmówiłby ze względu na swoje przywiązanie do Torino. Niezwykłą historią byłoby, gdyby Glik zdobył w środowy wieczór kolejnego swojego gola w tym sezonie. W sobotę w meczu ligowym z Tuluzą otworzył wynik! Kurs na to, że trafi jako pierwszy przeciwko Juve wynosi 22.00!