Trudne zadania Zagłębia i Piasta


Z europejskimi pucharami 2016/17 pożegnała się już Cracovia, co najwyżej przeciętnie rozpoczęła je Legia Warszawa, a dziś przed nami drugi etap rywalizacji Zagłębia Lubin i pierwszy dla Piasta Gliwice. Obie drużyny walczące o kwalifikację do Ligi Europy czeka jednak trudne zadanie. Rywale to uznane marki, choć na pewno nie poza zasięgiem polskich klubów.

Partizan Belgrad 1.60, remis 3.75, Zagłębie Lubin 5.50 – godz. 20.15
Partizan to 25-krotny mistrz – najpierw Jugosławii, potem Serbii i Czarnogóry, a ostatnio Serbii. W sezonie 2015/16 piłkarze Partizana musieli jednak w rozgrywkach ligowych uznać wyższość odwiecznego rywala – Crvenej Zvezdy. Był to zresztą sezon upokorzeń dla fanów Partizana – zespół przegrał batalię o Champions League tylko różnicą bramek wyjazdowych, a następnie w fazie grupowej Ligi Europy zajął 3. miejsce w grupie, tylko przez gorszy bilans bramek (sic).

W Lubinie kibice liczą na pewno, że pech Partizana trwa nadal i faworyt tego dwumeczu wyłoży się na konfrontacji z „Miedziowymi”. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że w przedsezonowym sparingu ekipa ze stolicy Serbii pewnie ograła Lechię Gdańsk w stosunku 3:0, trudno spodziewać się cudów. Remis byłby dla podopiecznych Piotra Stokowca sukcesem. Stawiając na remis lub wygraną lubinian, trafiamy kurs 2.20.

Zagłębie w pierwszej rundzie rywalizowało z bułgarską Sławiją Sofia. Pierwszy mecz nie wyszedł polskiej drużynie i zakończył się porażką 0:1. W rewanżu przed własną publicznością brązowi medaliści ubiegłego sezonu Ekstraklasy pokazali jednak znacznie wyższe umiejętności i udokumentowali swoją przewagę zdobyciem trzech goli. W ten sposób Sławija została odprawiona z kwitkiem. Czy taka gra wystarczy na sprawienie problemów Partizanowi, w składzie którego zadebiutuje dziś prawdopodobnie dobrze znany z występów w Serie A Valerij Bojinov?

 

Piast Gliwice 2.83, remis 3.15, IFK Göteborg 2.40 – godz. 20.45
Piast rozpoczyna rywalizację o Ligę Europy od meczu u siebie, ale także nie jest w nim faworytem. Do Gliwic przyjeżdża bowiem szwedzkie IFK Göteborg, wicemistrz kraju, podobnie jak „Piastunki” zresztą. Szwedzka liga wydaje się być jednak ciut mocniejsza niż polska Ekstraklasa, stąd wielu zwycięzcę tego dwumeczu widzi właśnie w zespole IFK. Prowadzenie gości do przerwy wyceniamy na 3.20.

Gliwiczanie dzisiejszym meczem przeciwko IFK rozpoczynają sezon. To także nie jest dla polskiej drużyny handicap, zwłaszcza że rywale są w samym środku ligowej rywalizacji. W Szwecji liga toczy się systemem wiosna-jesień. W ostatniej kolejce IFK rozgromiło 4:1 Sundsvall, dzięki czemu przesunęło się na 3. pozycję w tabeli Allsvenskan. Strata do prowadzącego Malmo FF wynosi sześć punktów.

Promocja przed startem Ekstraklasy - sprawdź sam

W Gliwicach trudno o przesadny optymizm, zwłaszcza że klub opuścili dwaj czołowi zawodnicy – Martin Nespor i Kamil Vacek. Pierwszy był najlepszym strzelcem zespołu, a drugi jednym z najlepszych rozgrywających Ekstraklasy. Takie osłabienia będzie ciężko „załatać”, choć skład wicemistrzów Polski uzupełniło przecież kilku nowych ludzi. Wśród nich jest wypożyczony z Legii Warszawa ofensywny pomocnik Michał Masłowski, który w tym sezonie zdążył już zagrać w meczu o Superpuchar Polski. „Masło” jest już do dyspozycji trenera Radoslava Latala i dziś prawdopodobnie wystąpi przeciwko Szwedom.