W przedsionku historii


Podkreślamy to często w naszych tekstach dotyczących Ligi Mistrzów. Jeszcze żadnej ekipie w historii tych rozgrywek nie udało się obronić tytułu. Uszaty puchar zawsze po roku trafia w inne ręce. Teraz Real Madryt stoi przed historyczną szansą na powtórzenie sukcesu. „Królewscy” jedną nogą są już w finale Champions League. Dziś muszą postawić drugi krok, by znaleźć się w Cardiff. Po wygranej 3:0 z Atletico u siebie, rewanż na Vicente Calderon nie wydaje się szczególnie trudnym zadaniem.

Atletico Madryt 2.70, remis 3.60, Real Madryt 2.65 – godz. 20:45
Diego Simeone może powoli nabawić się kompleksu Realu. Wprawdzie na krajowym podwórku do tej pory przeważnie w derbach Madrytu to on i jego Atletico bywało górą, to jednak w kluczowych meczach Ligi Mistrzów po raz czwarty z rzędu prawdopodobnie to „Królewscy” zatriumfują. Gdy do tego dołoży się fakt, że dwie z tych wiktorii to mecze finałowe rozgrywek, trudno się dziwić, że „Cholo” może traktować rywalizacje z Realem jak swoją prywatną urazę. Gdyby nie sąsiedzi zza miedzy prawdopodobnie Simeone miałby już na swoim koncie triumf w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach. Dziś szans na to zbyt wielkich nie ma. Kurs na awans Atletico do finału to aż 15.00.

Real miewa wahania formy, ale najczęściej przekładają się one na jakość gry, a znacznie rzadziej na wyniki. W ubiegły wtorek i gra i wynik „Królewskich” były olśniewające. Zespół Zinedine’a Zidane’a przez większą część meczu z „Los Colchoneros” wyraźnie przeważał i spychał rywali do głębokiej defensywy. Atletico to wprawdzie specjaliści od gry obronnej, ale tym razem boiskowa praktyka tego nie potwierdziła. Gospodarze udokumentowali swoją wyższość aż trzema bramkami, co sytuuje ich w strefie komfortu przed dzisiejszym rewanżem na Vicente Calderon. Podstawowe pytanie brzmi jednak czy popularny „Zizou” desygnuje dziś do boju swój najsilniejszy skład, bo już w weekend jego podopiecznych czeka kluczowa batalia dla losów mistrzostwa Hiszpanii. Rywalem będzie Sevilla, a ewentualna porażka przy samych zwycięstwach Barcelony do końca oznaczać będzie utratę tytułu! Czy to zwiększa szanse Atletico? Być może w dzisiejszym meczu. Kurs na Atletico (zakład bez remisu) wynosi 1.94.

Bohaterem zeszłotygodniowych derbów Madrytu został oczywiście Cristiano Ronaldo. Genialny Portugalczyk zdobył wszystkie trzy bramki dla swojej drużyny i strzelił w ten sposób drugiego hat-tricka z rzędu w Lidze Mistrzów. Jeśli ktoś mówił, że CR7 nie strzela w meczach z silnymi zespołami, teraz powinien zapaść się pod ziemię ze wstydu. Ronaldo w dwumeczu z Bayernem zdobył w sumie pięć bramek, a w pierwszym meczu z Atletico trzy kolejne. W tym momencie wciąż nomen omen realna jest korona króla strzelców Ligi Mistrzów dla Ronaldo, który traci do Messiego tylko jednego gola. Argentyńczyk jest już za burtą rozgrywek, a mistrz Europy zdaje się być w optymalnej dyspozycji strzeleckiej. Co ciekawe, w tym sezonie w trzech meczach przeciwko Atletico Ronaldo dwukrotnie zaliczał hat-tricki. Raz w La Liga, raz w Champions League. Dziś za trzy bramki CR7 płacimy kursem 21.00.

Na palcach jednej ręki można policzyć mecze Atletico na przestrzeni ostatnich sezonów, w których w Champions League zespół „Los Colchoneros” zdobywa więcej niż dwa gole. Przypomnijmy, że dziś strzelenie trzech to niezbędne minimum dla gospodarzy, by pokusić się o dogrywkę, a to przy założeniu, że goście z Santiago Bernabeu ani razu nie pokonają Jana Oblaka. Patrząc na ostatnie ligowe występy Atletico można było wysnuć teorię, że podopieczni Simeone są w bardzo dobrej formie, ale Real okazał się brutalnym weryfikatorem tych tez. „Królewscy” dzisiejszy mecz mogą po trosze potraktować jako sprawdzian przed finałem, gdzie rywalem będzie zespół prezentujący bardzo podobny, defensywny styl gry – Juventus.