W Warszawie nie tylko o puchar


Wielki finał Ligi Europy to od tego sezonu nie tylko szansa na triumf w prestiżowych europejskich rozgrywkach, ale także okazja na otrzymanie przepustki do kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Dziś na Stadionie Narodowym o realizację tych dwóch celów powalczą drużyny Sevilli i Dnipro. W składzie Hiszpanów nie zabraknie Grzegorza Krychowiaka.

Dnipro Dnipropietrowsk 6.50, remis 3.90, Sevilla 1.60 – godz. 20.45
Polak na Stadionie Narodowym czuć będzie się jak ryba w wodzie. Dodatkowo z pewnością może liczyć na wsparcie biało-czerwonej części publiki, która chciałaby zobaczyć Polaka podnoszącego trofeum Ligi Europy. Dodatkowym bodźcem i motywacją dla reprezentanta Polski może być ostatnie wyróżnienie, które na niego spłynęło. Krychowiak został wybrany do jedenastki sezonu Primera Division, znajdując się wśród takich asów jak Leo Messi, Cristiano Ronaldo, James Rodriguez czy Gerard Pique. To świadczy o poziomie jaki Krychowiak osiągnął. Gol Polaka w warszawskim finale wyceniamy na 6.50.

Finał Ligi Europy – podkręcamy emocje na maksa

Sevilla w fazie pucharowej Ligi Europy eliminowała kolejno Borussię Moenchengladbach (1:0 i 3:2), Villareal (3:1 i 2:1), Zenit St. Petersburg (2:1 i 2:2) i wreszcie Fiorentinę (3:0 i 2:0). Niełatwa drabinka i naprawdę efektowne wyniki – tak można by pokrótce scharakteryzować drogę Andaluzyjczyków na Stadion Narodowy. Nic więc dziwnego, że Hiszpanie są faworytem dzisiejszego meczu, a ich wygrana różnicą co najmniej dwóch goli wyceniana jest na 2.60.

Dnipro w finale Ligi Europy również nie znalazło się przypadkiem. Ukraińcy to specjaliści od dobrej i zorganizowanej gry w defensywie, co najlepiej potrafili zaprezentować w półfinałowej potyczce z Napoli. Trzeba jednak pamiętać, że w niespodziewanym wyeliminowaniu Włochów pomogła im sędziowska pomyłka. Wcześniej Dnipro ograło Club Brugge, strzelając w dwumeczu raptem jednego gola. W 1/8 finału Ukraińcy rozprawili się z pogromcą Legii – Ajaksem Amsterdam (1:0 i 1:2). Wcześniej po rywalizacji z Dnipro z Ligą Europy pożegnał się także Olympiakos (2:0 i 2:2). Warto dodać, że w fazie grupowej zespół z Dnipropietrowska zdobył pierwszego gola dopiero w czwartym meczu, a awans uzyskał rzutem na taśmę i także po sędziowskim skandalu. W meczu Interu z Karabachem sędzia nie uznał prawidłowej bramki dla Azerów i dzięki temu Dnipro prześlizgnęło się dalej, nie przypuszczając nawet, że finisz tej wędrówki będzie miał miejsce 27 maja. – Nie zakładaliśmy tego, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia – stwierdził szczerze trener Ukraińców, Myron Markiewicz. Ich ewentualny triumf w Lidze Europy to kurs 3.80.

Finał LE zapowiadaliśmy także w „Newsach”

Zmienione przez UEFA przepisy wprowadziły dodatkową motywację dla uczestników Ligi Europy. Zwycięzca rozgrywek zapewnia sobie bowiem start w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, od fazy grupowej. Sevilla zakończyła już rozgrywki ligowe, finiszując na 5. pozycji w La Liga. Miejsce to nie daje awansu do Champions League, więc dodatkowa nagroda jest szczególnie mocnym bodźcem do walki dla Andaluzyjczyków. Dnipro może jeszcze zakończyć rozgrywki ligi ukraińskiej na 2. miejscu (póki co drugi jest Szachtar), ale to miejsce daje tylko kwalifikacje do Ligi Mistrzów, zatem ewentualna wygrana rozwiązałaby ten problem. W przyszłym sezonie w piłkarskiej elicie możemy więc zobaczyć aż pięć drużyn z Hiszpanii lub aż trzy z Ukrainy! Faworytem na pewno są podopieczni Unaia Emery’ego, którzy bronią trofeum zdobytego przed rokiem w Turynie. Jeśli wzniosą puchar także dziś, trafimy kurs 1.28.