Wembley do odczarowania


W środowy wieczór Tottenham zmierzy się z Borussią Dortmund w starciu o pierwsze punkty Ligi Mistrzów 2017/18. Mecz odbędzie się na Wembley i w tym momencie westchnęli zapewne tak kibice gospodarzy, jak i gości. Dla „Kogutów” ich domowy obiekt w tym sezonie na pewno nie jest ziemią obiecaną. Borussia także ma swoje niemiłe wspomnienia z legendarnego londyńskiego stadionu. Zabobony nie powinny jednak przeszkodzić piłkarzom w stworzeniu widowiska godnego czołowych ekip Premier League i Bundesligi.

Tottenham 2.35, remis 3.65, Borussia Dortmund 3.10 – godz. 20:45
Rozprawmy się jednak z „klątwą Wembley”. Tottenham już w zeszłym roku grał na tym obiekcie w Lidze Mistrzów i grał z marnym skutkiem, dodajmy. Dwie porażki i remis – taki był domowy bilans Spurs w fazie grupowej, a skutkowało to zajęciem 3. miejsca i „spadkiem” do Ligi Europy. I tam podopieczni Mauricio Pochettino nie zabawili zbyt długo – odpadli na pierwszej przeszkodzie, belgijskim KAA Gent. W tym samym czasie w lidze, na White Hart Lane, zespół spisywał się znacznie lepiej i pod koniec sezonu pozostawał jedynym groźnym dla Chelsea rywalem. W perspektywie był już jednak sezon 2017/18, a w nim Tottenham przeniósł się na Wembley także i w lidze, a to z powodu całkowitej przebudowy White Hart Lane. Jak Spurs zaczęli sezon? Po czterech ligowych meczach mogą się pochwalić dwoma pewnymi zwycięstwami na wyjeździe, a także porażką i remisem u siebie, na Wembley rzecz jasna! Remis lub wygrana Borussii po kursie 1.64.

Borussia swoją ostatnią wizytę na tym stadionie wspomina jednak równie niemiło. W 2013 roku grała tu w finale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium, przegrywając pechowo 1:2. Kilku graczy obecnego składu BVB pamięta tamten sobotni wieczór w Londynie, wśród nich jest oczywiście Łukasz Piszczek. Dla obu zespołów będzie to druga bezpośrednia rywalizacja w pucharach. Wcześniej kluby zmierzyły się w 1/8 finału Ligi Europy 2015/16. Borussia wygrała oba spotkania – 3:0 u siebie i 2:1 w północnym Londynie. Trzy z pięciu bramek dla BVB zdobył wtedy Pierre-Emerick Aubameyang, a dwie Marco Reus. Niemiec niemal tradycyjnie jest kontuzjowany, ale Aubameyang będzie na pewno niepokoił Hugo Llorisa. Gol Gabończyka po kursie 2.32.

Ten mecz zapowiadany jest zresztą jako konfrontacja dwóch klasycznych „dziewiątek” z absolutnego światowego topu. Z jednej strony wspomniany Aubameyang, a jeśli chodzi o Tottenham to oczywiście Harry Kane. Anglik zakończył już wstydliwy dla siebie sierpień, w którym jak zwykle nie zdobył ani jednego gola, a wrzesień rozpoczął strzelaniem dla reprezentacji Anglii, a także dubletem przeciwko Evertonowi w lidze. Kane wraca więc do gry, a mając za sobą będącego w wyśmienitej formie Christiana Eriksena, może liczyć na mnóstwo znakomitych asyst. Gol Kane’a wyceniamy na 2.07.

Dla Tottenhamu to trzecie podejście do Ligi Mistrzów. O ubiegłorocznym już wspomnieliśmy. Wcześniej Spurs grali w tych rozgrywkach w sezonie 2010/11. Poszło im wówczas znacznie lepiej – wygrali grupę z Interem, Twente i Werderem, a następnie wyeliminowali Milan. Na ich drodze do chwały w ćwierćfinale stanął jednak Real Madryt. Pod wodzą Pochettino Tottenham krok po kroku pnie się w górę i wydaje się, że może to znaleźć także odzwierciedlenie w tegorocznej Lidze Mistrzów. Problem polega jednak na tym, że poza Borussią i spisywanym na straty APOEL-em, w grupie tej jest także… Real! „Królewscy” są murowanym faworytem do wygrania grupy, a więc Spurs i BVB mogą grać o 2. miejsce. Jak ważny jest w tej sytuacji dzisiejszy mecz – widać wyraźnie.

W tym miejscu warto przypomnieć, że Borussia mierzyła się z Realem w grupie także rok temu. Wtedy jednak oprócz madryckiego giganta, rywalem zespołu z Westfalii były także Sporting Lizbona i Legia Warszawa. W dwumeczu z Legią podopieczni wówczas Thomasa Tuchela zdobyli łącznie aż 14 goli, a w sumie w grupie aż 21 – rekord jeśli chodzi o fazę grupową Champions League. Czy pod wodzą Petera Bosza ekipa z Dortmundu będzie tak samo skuteczna? Po trzech ligowych kolejkach w Bundeslidze na koncie żółto-czarnych jest 7 punktów – zwycięstwa 3:0 z Wolfsburgiem i 2:0 z Herthą, a także bezbramkowy remis z Freiburgiem. Efekt? Pozycja lidera! Czy także w Lidze Mistrzów BVB zdoła zagrać na zero z tyłu? Kurs 4.60.