Wembley wita elitę


Wszyscy czterej półfinaliści Pucharu Anglii zaliczają się do czołowej szóstki tego sezonu Premier League. Z ligowej elity w walce o FA Cup nie ma tylko Liverpoolu i Manchesteru United. W sobotę i niedzielę na Wembley obejrzymy starcia półfinałowe, które wyłonią skład majowego finału. Chelsea gra z Tottenhamem, a trzeci z londyńskich klubów, Arsenal, zmierzy się z Manchesterem City. Szykuja się zatem dwie piłkarskie uczty.

Chelsea 2.70, remis 3.20, Tottenham 2.80 – sobota 18:15
Lider Premier League podejmuje wicelidera i aż szkoda, że poza stawką pucharową, mecz nie zalicza się do ligowej tabeli. Tam przewaga Chelsea stopniała do czterech punktów, a będący w niesamowitym gazie zespół Spurs nie zamierza rezygnować z mistrzowskich aspiracji. W zeszłym sezonie „Koguty” całkowicie zawaliły ostatnie kolejki i złoto powędrowało do Leicester, a srebro rzutem na taśmę wydarł Arsenal. Wygląda jednak na to, że Mauricio Pochettino wyciągnął wnioski z tamtej lekcji i jego Tottenham może naprawdę do samego końca liczyć się w grze o tron, a może nawet podwójną koronę. W obu wypadkach trzeba jednak okazać się lepszym od Chelsea.

Zespół Antonio Conte jest regularny i od wielu kolejek punkty gubi sporadycznie. Wprawdzie ostatnio „The Blues” przegrali z Manchesterem United, ale włoski menadżer na pewno nie robi z tego tragedii, a jego doświadczony zespół wie jak wybrnąć z chwilowych kłopotów. W tym sezonie Chelsea mierzyła się z Tottenhamem w lidze już dwukrotnie i za każdym razem wygrywali gospodarze. Na Stamford Bridge było 2:1, a na White Hart Lane 2:0, co przerwało wówczas wyśmienitą serię 14 ligowych zwycięstw z rzędu Chelsea. Sobotni mecz jest wprawdzie na terenie neutralnym, ale bardziej jako gospodarz czuć może się zespół „Kogutów”, który w Lidze Mistrzów domowe mecze rozgrywał właśnie na Wembley! Czy to będzie znacząca przewaga Spurs? Zakład bez remisu na ten zespół po kursie 1.95.

Chelsea ostatni raz zameldowała się w finale FA Cup w 2012 roku. Co ciekawe, w półfinale „The Blues” mierzyli się wtedy z… Tottenhamem. Kibice z White Hart Lane tamtego meczu nie wspominają zbyt miło, bo Chelsea rozbiła ich zespół aż 5:1. Dla fanów Tottenhamu czas oczekiwania na finał Pucharu Anglii jest zresztą znacznie dłuższy. „Koguty” w tym prestiżowym meczu zagrały po raz ostatni w 1991 roku, pokonując w finale Nottingham Forest. Aktualnie zespół z północnego Londynu notuje serię sześciu kolejnych porażek w półfinale FA Cup, co jest marnym prognostykiem przed sobotnią batalią przeciwko Chelsea. To jednak tylko statystyki, a liczyć się będzie boiskowa rzeczywistość i forma największych gwiazd obu zespołów. W Tottenhamie do gry powrócił już po kontuzji Harry Kane i to na pewno na niego najbardziej liczą sympatycy Spurs. Kurs na gola Kane’a wynosi 2.60.

Arsenal 4.10, remis 3.95, Manchester City 1.85 – niedziela 16:00
O ile wskazanie faworyta w sobotnim spotkaniu jest zadanie wręcz karkołomnym, o tyle łatwiej jest w przypadku rywalizacji niedzielnej. Arsenal jest kompletnie bez formy, a Manchester City choć może nie zachwyca, to w miarę regularnie punktuje i kroczy po medal ligi lub w najgorszym wypadku miejsce w TOP 4. W tej sytuacji wiele wskazuje na to, że w niedzielę górą będą „Obywatele”. Kurs na ich awans do finału to 1.48.

„Kanonierzy” w ostatnim okresie zaliczali całą serię katastrofalnych występów, co zepchnęło ich poza czołową czwórkę ligi. Jest wielce prawdopodobne, że Arsene Wenger po raz pierwszy w roli szkoleniowca Arsenalu nie zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów. Nie wszystko jest jeszcze stracone, ale oglądając grę drużyny z północnego Londynu trudno być optymistą i liczyć na happy end. Dość powiedzieć, że Arsenal przez ostatnie dwa miesiące wygrał raptem cztery mecze – z Sutton United i Lincoln City w Pucharze Anglii (zespoły z niższych lig) oraz z West Hamem i Middlesbrough w lidze.

W ciągu całej tej mizernej serii Arsenal grał także ligowy mecz z Manchesterem City. 2 kwietnia na Emirates Stadium drużyny Arsene’a Wengera i Pepa Guardioli podzieliły się punktami po remisie 2:2. Arsenal dwukrotnie przegrywał, ale dwukrotnie był w stanie odrobić straty. W grudniu na Etihad Stadium triumfowali „Citizens” (2:1). Obie drużyny prezentują ofensywny styl gry, więc nie dziwi fakt, że w ich meczach prawie zawsze pada sporo bramek. Jeśli w niedzielę zobaczymy ich więcej niż 2,5, zgarniamy kurs 1.51.

Co ciekawe, Arsenal i Manchester City mierzyły się ze sobą w Pucharze Anglii raptem trzykrotnie i tylko raz triumfowali zawodnicy w Manchesteru, a miało to miejsce w sezonie… 1903/04! W tamtym sezonie „Obywatele” zgarnęli zresztą to trofeum. To jednak Arsenal jest specjalistą od FA Cup. „The Gunners” sięgali po FA Cup 12 razy, a w finale grali 19-krotnie. Dokładnie takim samym dorobkiem pochwalić się może Manchester United, ale w tym roku londyńczycy mogą zdystansować „Czerwone Diabły” w jednej lub obu statystykach. Pięć zdobytych pucharów i dziesięć finałów Manchester City wygląda przy dorobku Arsenalu i ManU dość blado, choć to przecież wynik naprawdę więcej niż solidny.