Wielki czwartek z Ligą Europy


Pary 1/8 finału Ligi Europy zadowolą nawet najbardziej wybrednych kibiców futbolu. Od kiedy zwycięzca tych rozgrywek otrzymuje bezpośrednią przepustkę do kolejnej edycji Ligi Mistrzów, puchar nabrał dodatkowej wartości, prestiżu i znaczenia. Dziś pierwsze mecze 1/8 finału i możemy zaręczyć, że będzie się działo! Hity? Starcia w Dortmundzie i Liverpoolu.

Borussia Dortmund 1.57, remis 4.25, Tottenham 6.00 – godz. 19.00
Pod względem piłkarskiego widowiska trudno wyobrazić sobie lepszą parę. Borussia pod wodzą Thomasa Tuchela wraca do swojego oblicza z wczesnego Kloppa – gra widowiskowo i skutecznie, mając w swoim składzie zawodników, o których pyta cała Europa. Westfalczyków śmiało można stawiać w roli faworyta całych rozgrywek, a ostatnia niwelacja straty do Bayernu w Bundeslidze pozwala sądzić, że i tam nie wszystko jest jeszcze rozstrzygnięte.

Z kolei Tottenham stoi przed historyczną szansą by na ogniu wysokiej formy upiec dwie historyczne pieczenie – zdobyć mistrzostwo i wreszcie skończyć Premier League wyżej niż lokalny rywal, Arsenal. Realizacja tego celu byłaby jeszcze łatwiejsza gdyby w ostatnią sobotę „Koguty” dowiozły prowadzenie 2:1 z „The Gunners”, mając przewagę jednego zawodnika. Tak się jednak nie stało – padł remis 2:2. Nie zmienia to jednak faktu, że Spurs są w tym sezonie bardzo dobrze dysponowani i co stanowi najważniejszą różnicę w stosunku do ubiegłych lat – poukładani od tyłu.

Wicelider Bundesligi podejmuje wicelidera Premier League – niech to wystarczy za rekomendację tego meczu. To absolutnie mogłoby być starcie na tym samym etapie, ale w Lidze Mistrzów. Na Signal Iduna Park powinno być ciekawie, tym bardziej, że w akcji zobaczymy Łukasza Piszczka. Nasz prawy obrońca jest w dobrej formie i teraz będzie chciał dokonać to, czego nie udało się w poprzedniej rundzie zrobić Jakubowi Błaszczykowskiemu. Jego Fiorentina odpadła z Tottenhamem, ale Borussia, która ma z kolei na koncie ogranie Porto, wcale nie stoi na straconej pozycji przed dwumeczem z podopiecznym Mauricio Pochettino.

Ręce zacierać można dziś przede wszystkim na pojedynek supersnajperów – po jednej stronie Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang, wicelider klasyfikacji strzelców Bundesligi, a po drugiej Anglik Harry Kane, trzeci aktualnie strzelec Premier League. Mało? Pojedynek wyśmienitych kreatywnych pomocników – Marco Reus kontra Christian Eriksen. Takie starcia można by mnożyć i szybko dojść do wniosku, że w ten czwartek obejrzymy tak naprawdę przedłużenie, a może nawet intensyfikację doznać po wtorkowo-środowej sesji Champions League. Over 3,5 gola? 2.90.

Liverpool 2.10, remis 3.35, Manchester United 3.80 – godz. 21.05
Wśród spotkań zaplanowanych na 21.05 największe zainteresowanie budzi oczywiście wewnętrzna sprawa Anglików, mecz Liverpoolu z Manchesterem United, czyli pod względem prestiżu, historii i kibicowskich animozji najważniejsza konfrontacja na Wyspach. Aura wyjątkowości bije od tej rywalizacji na kilometr, przysłaniając nieco gorsze czasy obu klubów.

Liverpool powoli może zapomnieć o TOP4 w tym sezonie Premier League, dlatego europejska furtka do bram Ligi Mistrzów wydaje się sensownym celem do szturmowania. Z kolei Manchester United wciąż jest w grze o czwórkę, ale jeśli będzie tracił punkty w takich meczach jak ostatnio z West Bromwich Albion, ten cel znów oddali się na ładnych parę punktów. Niedzielna wpadka „Czerwonych Diabłów” popsuła nastroje na Old Trafford, które poprawiły się dzięki ostatnim wynikom – m.in. zwycięstwu nad Arsenalem i zrównaniu w tabeli z lokalnym rywalem – City.

Miejsca Liverpoolu i ManU w tabeli Premier League są poniżej oczekiwań kibiców, ale wcale nie oznacza to, że dziś obejrzymy kiepskie spotkanie. Dodatkowych pozapiłkarskich atrakcji mogą dostarczyć trenerzy. Mimika, gesty i zachowania ekspresyjnego Jurgena Kloppa to temat na osobną rozprawkę. Louis van Gaal też potrafi być nieprzewidywalny, a najlepszym tego przykładem jest jego słynny już w całym Internecie pad w meczu z Arsenalem, kiedy to Holender próbował zaprezentować sędziemu technicznemu „symulkę” jednego z „Kanonierów”.

W poprzedniej rundzie jedni i drudzy trochę się męczyli, byli na krawędzi wyeliminowania, ale finalnie zameldowali się w 1/8 finału. W ligowych meczach Liverpoolu z United w tym sezonie dwa razy górą byli podopieczni van Gaala. U siebie wygrali 3:1, a na Anfield Road 1:0. Czy dziś powtórzy się taki wynik w mieście Beatlesów? Kurs 9.50.