Wszystkie światła na Kloppa


Ten ćwierćfinałowy dwumecz Ligi Europy będzie miał tylko jednego bohatera. Jürgen Klopp przez wiele lat prowadził Borussię Dortmund, wiodąc klub do piłkarskiego rozkwitu, którego apogeum były dwa mistrzostwa kraju i finał Ligi Mistrzów. Teraz ekspresyjny niemiecki trener przyjeżdża na Signal Iduna Park by zaszkodzić swojemu byłemu pracodawcy, a pomóc Liverpoolowi w awansie do półfinału.

Borussia Dortmund 1.55, remis 4.30, Liverpool 6.30 – godz. 21.05
Ten mecz to bezwzględnie hit 1/4 finału w Europa League. Gdy tylko los skojarzył Borussię z Liverpoolem, rozpoczęły się dywagacje na temat Kloppa, a także pojawiły się głosy, że oto już w ćwierćfinale obejrzymy przedwczesny finał. To jednak mocno krzywdząca opinia dla pozostałych zespołów, które są w walce, choćby dwukrotnych zwycięzców z dwóch poprzednich edycji – Sevilli.

Niewątpliwie jednak dziś na Signal Iduna Park zobaczymy dwie drużyny, które na poważnie brane są pod uwagę jako potencjalni zwycięzcy Ligi Europy w sezonie 2015/16. Zwycięzca tej pary będzie już bardzo blisko upragnionego finału w Bazylei. Dortmundczycy to główni faworyci rozgrywek, a co za tym idzie także konfrontacji z Liverpoolem.

To jednak „The Reds” mogą być dziś i za tydzień bardziej zmobilizowani. Dla nich triumf w Lidze Europy to ostatnia szansa na wdarcie się do przyszłej edycji Ligi Mistrzów. Jeśli się nie uda, może to oznaczać, że w przyszłym sezonie na Anfield Road europejskie puchary nie zagoszczą wcale. Zespół Kloppa wciąż obraca się w środkowej strefie tabeli Premier League i nigdzie nie jest powiedziane, że zakwalifikuje się do Ligi Europy. Świadomość celu i stawki o jaką się gra, w połączeniu z niezwykłą motywacją Kloppa, który za wszelką cenę z najlepszej strony będzie chciał się przypomnieć kibicom z Westfalii – te elementy w połączeniu ze sobą czynią z Liverpoolu naprawdę poważnego przeciwnika dla Borussii. Zwycięstwo lub remis gości dziś? Kurs 2.55.

Atuty piłkarskie są jednak po stronie gospodarzy dzisiejszego spotkania. Borussia w lidze siedzi na ogonie Bayernu i ze stratą pięciu punktów wciąż liczy się w wyścigu o tytuł. Podopieczni Thomasa Tuchela są także w grze o Puchar Niemiec, gdzie niedługo czeka ich półfinał przeciwko Hercie Berlin. Do tego dochodzi naprawdę bardzo dobra postawa w Lidze Europy. Po nieudanym zeszłym sezonie, Tuchel odbudował drużynę i dziś ma szansę udowodnić fanom na Signal Iduna Park, że nie ma żadnych powodów, by tęsknić za Kloppem. Temu przecież w Liverpoolu idzie na razie jak po grudzie i to właśnie Europa League jest dla niego ostatnią deską ratunku w sezonie 2015/16. Oczywiście, na Anfield nikt nie rozważa zwolnienia Niemca, który na pewno dostanie czas, by wzorem Dortmundu, także i w mieście Beatlesów zbudować swój silny zespół. Bez europejskich pucharów w przyszłym sezonie będzie to jednak zadanie możliwe tylko w realizacji połowicznej.

Znany ze swojej otwartości na media Klopp stara się tonować nastrój przed tym arcyważnym dwumeczem. Mówi, że nie zamierza się kontaktować z nikim z Borussii, aż do momentu rozstrzygnięcia tej rywalizacji. Szkoleniowiec liverpoolczyków musi jednak zdawać sobie sprawę, że w Westfalii jest kimś bardzo ważnym. Jest na pewno jednym z najbardziej zasłużonych dla klubu trenerów, a jego gorące, owacyjne pożegnanie, zwiastuje dokładnie takie same powitanie dziś wieczorem. Po pierwszym gwizdku uprzejmości jednak się skończą. Klopp będzie chciał wyeliminować swojego byłego pracodawcę, ale piłkarze BVB z równie wielką ambicją będą starali się odebrać byłemu opiekunowi nadzieję na trofeum Ligi Europy.

Co ciekawe, Liverpool jest w tym sezonie Ligi Europy nie pokonany, notując 4 zwycięstwa i aż 6 remisów. Z kolei Borussia wygrała sześć z siedmiu meczów u siebie w tym sezonie Ligi Europy, co także pokazuje jej klasę. Inna ciekawostka jest taka, że w poprzednich fazach rozgrywek obie drużyny eliminowały już rywali z kraju dzisiejszego przeciwnika. Liverpool w 1/16 uporał się z Augsburgiem, a Borussia w 1/8 finału odprawiła Tottenham. Na Signal Iduna Park „Koguty” poległy 0:3! Dziś wygrana miejscowych różnicą co najmniej dwóch goli wyceniana jest na 2.40.

Klopp mierzył się z Tuchelem już 10 razy. Wszystkie te mecze miały miejsce w Bundeslidze, gdy Klopp prowadził Borussię, a Tuchel Mainz. Statystyki są korzystne dla obecnego szkoleniowca Liverpoolu, który wychodził z tych pojedynków górą 7 razy, 2 razy remisował i tylko raz przegrał.

Warto wspomnieć, że Pierre-Emerick Aubameyang z 7 bramkami na koncie jest wiceliderem klasyfikacji strzelców Ligi Europy, tak zresztą jak w Bundeslidze, gdzie także ogląda plecy jednego rywala. To Gabończyka, sprowadzonego do Dortmundu przez Kloppa, obrońcy „The Reds” powinni obawiać się najbardziej. W drugiej kolejności zawodnicy gości powinni martwić się o kartki. Aż pięciu liverpoolczyków jest zagrożonych pauzą w rewanżu – to Roberto Firmino, Dejan Lovren, Nathaniel Clyne, Albero Moreno i Philippe Coutinho.