Zadyszka czy kryzys?


Trzy z rzędu mecze ligowe bez zwycięstwa, przedzielone wprawdzie wygranym 2:1 pierwszym meczem z Atletico, ale po grze, która pozostawiła sporo wątpliwości. Wątpliwość nr 1 – czy jedenastu na jedenastu „Duma Katalonii” zdołałaby przebić się przez mur gości? Życie nie znosi jednak próżni i przed dzisiejszym rewanżem stawia nowe pytania. Czy Barcelonę dopadła drobna zadyszka czy koło 23.00 będziemy mogli mówić już o kryzysie?

Atletico Madryt 3.25, remis 3.50, FC Barcelona 2.30 – godz. 20.45
Pewne jest jedno – to będzie wielka wojna o każdy metr boiska od pierwszej sekundy spotkania. Atletico w tym sezonie już trzy razy napoczynało Barcelonę, by finalnie przegrać 1:2. Diego Simeone to mistrz neutralizacji atutów rywala, ale z „Blaugraną” już trzykrotnie w jednym sezonie sztuka ta mu się nie udała, choć był całkiem blisko. „Cholo” na pewno skrupulatnie przeanalizował mecz sprzed tygodnia i te poprzednie. Czy znalazł nową receptę na obrońców trofeum Ligi Mistrzów? Awans Atletico wyceniany jest na 4.40!

By tak się stało, zespół Simeone powinien unikać kartek. Na Camp Nou konieczność ponad godzinnej gry w osłabieniu okazała się dla „Los Colchoneros” zabójcza. Barcelona zamknęła gości niemalże na własnym polu karnym i wyrok był w zasadzie kwestią czasu. W tym nieludzkim tłoku najskuteczniejszą bronią okazał się kiler Barcy – Luis Suarez, strzelec obu goli dla „Dumy Katalonii”. Czy znów z tercetu MSN to on będzie najgroźniejszy? Czy przebudzi się Messi, który nie strzelił gola od ponad 300 minut, co takiemu zawodnikowi zdarza się rzadziej niż rzadko? Czy z lekkiego dołka formy wyjdzie też Neymar? Jeśli wszyscy trzej panowie zagrają, to co potrafią, to nawet najbardziej konsekwentna gra obronna Atletico może zdać się na nic.

 

Na Vicente Calderon gospodarze nie będą mogli skorzystać z zawieszonego za kartki Fernando Torresa, który na Camp Nou obejrzał dwa „ekspresowe” żółte kartoniki, a wcześniej zdobył także gola na 1:0. W Barcelonie kartkowych pauz nie ma, ale jeśli napomniani zostaną Sergio Busquets i Javier Mascherano, to wówczas może ich zabraknąć w pierwszym półfinale, pod warunkiem, że Barca uzyska do niego awans. To właśnie Atletico jest ostatnim zespołem, który udaremnił Barcelonie grę w 1/2 finału. Było to nie tak dawno, bo w sezonie 2013/14. Wtedy „Los Colchoneros” dotarli do finału rozgrywek. Barcelona myśli zaś o obronie tytułu, co jeszcze nie udało się nikomu, od kiedy Puchar Mistrzów stał się Ligą Mistrzów.

Sprawdź promocje Unibetu

Wracając do porażki Barcelony sprzed dwóch lat. Na Vicente Calderon goście przegrali wówczas 0:1. Dziś taki wynik premiowałby awansem do półfinału Atletico. Warto dodać, że od tamtej porażki Barcelona strzelała gola w każdym z 22 następnych spotkań Ligi Mistrzów! Czy dziś historia zatoczy koło i „Duma Katalonii” znów zagra na zero z przodu, podobnie zresztą jak w sobotnim spotkaniu ligowym przeciwko Realowi Sociedad? Kurs na under 0,5 Barcy to 3.50! Kurs na dokładny wynik 1:0 dla Atletico to zaś 9.50.

Artyści gry ofensywnej kontra niemal bezbłędni rzemieślnicy destrukcji. Poezja kontra proza. Beletrystyka kontra literatura faktu. Luis Enrique kontra Diego Simeone. Czyje będzie na wierzchu po drugich 90 minutach dwumeczu? A może konieczna będzie dogrywka lub dogrywka i konkurs rzutów karnych? Pytania się mnożą, a niepewna forma Barcelony tylko dodaje rumieńców rywalizacji, która rozpocznie się o 20.45.

O tej samej porze rozpoczyna się drugi środowy półfinał, w którym Benfica na własnym stadionie spróbuje odrobić stratę z pierwszego meczu w Monachium. Tam Bayern wygrał 1:0, choć grał niezbyt przekonująco. Cel uświęca jednak środki i jeśli Pep Guardiola po raz kolejny w swojej karierze trenerskiej zamelduje się w półfinale, to nikt nie będzie rozliczał go ze stylu gry Bayernu.