Zderzenie dwóch żywiołów


Po wtorkowym meczu Manchesteru City z Realem Madryt wciąż czekamy na bramki w półfinałach Ligi Mistrzów. Dziś Atletico Madryt gra z Bayernem. Ci pierwsi nie są gwarancją strzelania, a raczej skutecznego ryglowania dostępu do własnego pola karnego. Bayern z Robertem Lewandowskim to już z kolei żywioł ofensywy – nie tylko skutecznej, ale też ładnej dla oka, takiej made by Pep Guardiola. To właśnie konfrontacja filozofii Diego Simeone z tą Guardioli jest największym bodaj wabikiem tej półfinałowej pary.

Atletico Madryt 3.05, remis 3.15, Bayern Monachium 2.63 – godz. 20.45
„Los Colchoneros” po raz drugi w ciągu trzech ostatnich sezonów wyeliminowali w ćwierćfinale FC Barcelonę. Przegrywają z „Blaugraną” zdecydowaną większość meczów, ale te najważniejsze wygrywają. To także wielkość Simeone, jego charakteru i tego co potrafi przekazać swojej drużynie. Po tym jak bezradna „Duma Katalonii” pożegnała się z marzeniami na obronę trofeum Champions League, Atletico stało się niepożądanym w losowaniu zespołem.

Zyskaj zakład bez ryzyka 50 PLN obstawiając Ligę Mistrzów

Los zestawił podopiecznych „Cholo” z Bayernem Pepa Guardioli. Pepa, który powoli żegna się z Bawarią. Za dosłownie „chwilę” zdobędzie swój kolejny tytuł mistrzowski w Niemczech, ma duże szanse na krajowy puchar, ale wszyscy wiedzą, że Guardiola nie przybył do Monachium by dominować w lidze – to mógł załatwić każdy inny trener. Celem Bayernu jest triumf w Lidze Mistrzów. Odejść w glorii chwały po takim sukcesie – to byłaby prawdziwa wielkość Guardioli.

Swoją pierwszą Ligę Mistrzów w życiu wygrać może też Robert Lewandowski, który był już w 2013 roku w finale, ale wtedy nadzieję na sukces odebrał mu właśnie Bayern, pokonując 2:1 Borussię. Lewandowski wdarł się do tamtego finału, demolując w półfinale Real Madryt. Na Signal Iduna Park „Lewy” strzelił „Królewskim” cztery gole, na stałe wpisując się na karty historii Ligi Mistrzów. W tym sezonie trafiał już do bramki rywali osiem razy – wespół z Thomasem Müllerem i Luisem Suarezem jest wiceliderem klasyfikacji snajperów rozgrywek, daleko za Cristiano Ronaldo, który zdobył już 16 bramek. Pościg za CR7 jest już raczej niemożliwy, ale za swoim najlepszym osiągnięciem, ze wspomnianego sezonu 2012/13 – jak najbardziej. Wtedy Polak zdobył 10 bramek. Teraz przed nim jeszcze dwa mecze z Atletico i być może finał na San Siro. Gol Polaka w dzisiejszym spotkaniu oznaczony jest kursem 3.20.

Sen z powiek Diego Simeone spędza kontuzja najważniejszego zawodnika – Diego Godina. Urugwajczyk to filar nr 1 żelbetonowej konstrukcji, przez którą nie potrafiło się przebić ostatnio nawet słynne „tridente” MSN. Simeone oczywiście znajdzie receptę i na to, ale czy materiał ludzki nie nawali w kluczowym momencie, gdy trzeba będzie sobie radzić z takim tytanem pracy jak Lewandowski, takim lisem pola karnego jak Müller, czy takimi dryblerami jak Costa i Ribery? Stracony na własnym terenie gol byłby dla Atletico prawie jak wyrok śmierci, zwłaszcza że w poprzednich 12 meczach Champions League na Vicente Calderon, gospodarze tracili bramki tylko raz – w bieżącej edycji w fazie grupowej przeciwko Benfice. Pozostałe mecze na zero! Dziś czyste konto Jana Oblaka wyceniamy na 2.85.

Wczoraj pierwszy, choć uczciwie trzeba przyznać – niewielki – krok do finału zrobił sąsiad Atletico, czyli Real. „Królewscy” zremisowali 0:0 na Etihad Stadium i całkiem możliwe, że powtórzy się scenariusz z sezonu 2013/14, kiedy to w finale zameldowały się zespoły ze stolicy Hiszpanii. Tamten finał to jedna z boleśniejszych zadr w sercu Simeone. Atletico prowadziło 1:0 do ostatniej minuty, a wręcz do ostatniego rzutu rożnego, po którym gola wyrównującego zdobył Sergio Ramos. W dogrywce Real nie miał już litości dla Atletico i wygrał 4:1. Jeśli „Cholo” wróci do finału, to zapewne jego drużyna będzie naładowana energią jak nigdy dotąd, co samo w sobie wydaje się wręcz niemożliwie. Trudno bowiem znaleźć ekipę, która mogła by się równać z Atletico pod względem intensywności gry i waleczności.