Powrót Old Firm Derby!


Po czteroletniej przerwie w szkockiej ekstraklasie znów dojdzie do wielkiego pojedynku o dominację w Glasgow. Najważniejszy mecz szkockiej piłki – Old Firm Derby powraca! Celtic podejmuje na swoim terenie odwiecznego rywala, wracającego do krajowej elity wroga nr 1, czyli Rangersów. Ten mecz startuje w sobotę o 13.00 czasu polskiego.

Celtic Glasgow 1.60, remis 4.10, Glasgow Rangers 5.50 – sobota 13.00
Wzajemne animozje fanów The Bhoys i The Gers są powszechnie znane. Najczęściej utrwala się podział na katolickich fanów Celticu i protestanckich Rangers, ale nie jest to w 100% dokładna i w pełni oddają rzeczywistość analiza. Nie zmienia to jednak w najmniejszym stopniu faktu, że oba kluby to zwaśnione od lat strony, a fani żyją ze sobą w mieście jak pies z kotem. Ostatnie lata nieco wygasiły ten konflikt, bowiem w 2012 roku Glasgow Rangers wylądowali na marginesie dużego futbolu. Z powodu ogromnych długów Gers zostali karnie zdegradowani do IV ligi! Przez kolejne sezony Old Firm Derby było tylko wspomnieniem. Celtic stał się ligowym hegemonem, który nie musiał się praktycznie martwić o konkurencję w lidze, a Rangersi mozolnie odbudowywali swoją potęgę, rok po roku uzyskując kolejne awanse. Paradoksalnie Celtic wcale nie zyskał na spadku głównego rywala – zespół sportowo wyraźnie podupadł. Brak konkurencji okazał się zgubny. Teraz już sam awans Celticu do Champions League odbierany jest jako sukces, a jeszcze dekadę temu trudno było sobie wyobrazić inny scenariusz. Były sezony, że oba kluby z Glasgow grały w Lidze Mistrzów. W tym sezonie w drodze do piłkarskiej elity The Bhoys „zdołali” nawet zaliczyć wyjazdową porażkę z mistrzem Gibraltaru!

O potędze klubów z Glasgow w szkockim futbolu najlepiej niech świadczy fakt, że na 120 możliwych tytułów mistrzowskich w całej historii rozgrywek, tylko 19 padło łupem klubu spoza „Old Firm”. 54 mistrzostwa Rangersów i 47 Celtów – to mówi samo za siebie. Jeśli w szkockiej Premiership ktoś gwarantuje jakość piłkarską, to są to właśnie te ekipy. Dlatego też w sobotę można liczyć na dobry, wyspiarski futbol, a także bramki. Over 2,5 wyceniamy na 1.74.

Derby Glasgow wracają po czteroletniej przerwie w odsłonie ligowej, ale od czasu degradacji Rangersów odbyły się już dwa pojedynki tych klubów. Pierwszy w lutym 2015. Celtic pokonał sąsiadów zza miedzy 2:0 w Pucharze Ligi. The Gers wzięli rewanż ponad 2 miesiące później, pokonując The Bhoys w półfinale Pucharu Szkocji po rzutach karnych. Tamta porażka mocno przyczyniła się do zwolnienia trenera Celticu Ronny'ego Deili.

W sobotę faworytem będą gospodarze i nie tylko atut własnego stadionu Parkhead wskazuje na ich triumf. To także forma u progu sezonu 2016/17. Celtic prowadzi w ligowej tabeli z kompletem 9 punktów w trzech meczach. Rangers są wprawdzie za plecami, ale mają punkt mniej i jedno spotkanie rozegrane więcej. W przypadku ewentualnej porażki na stadionie Celticu, strata „wirtualnie” wzrośnie nawet do 7 punktów, co oczywiście nie jest na tym etapie sezonu nie do odrobienia, jednakże może być sporym ciężarem dla beniaminka. Otwarcie mówi się o tym, że forma podopiecznych Marka Warburtona jest daleka od tej, którą prezentowali oni wiosną tego roku, choćby we wspomnianym pucharowym starciu z Celtikiem. Kurs na prowadzenie gospodarzy już do przerwy wynosi 2.16.

Problemem Brendana Rodgersa są urazy dwóch istotnych zawodników. O ile w wypadku lewego obrońcy Kierana Tierney’a wszystko wskazuje na to, że kontuzja nie wykluczy go z gry, o tyle wciąż wielką niewiadomą pozostaje występ króla strzelców Premiership, najgroźniejszego zawodnika Celtów - Leigh Griffithsa. Nieobecność tego gracza byłaby niepowetowaną stratą dla Rodgersa. Jeśli zagra, to drżeć będą przyjezdni. Kurs na to, że to właśnie ten zawodnik otworzy wynik spotkania wynosi 4.00.