Angielska konkurencja dla El Clasico?


Kto nie trawi piłki hiszpańskiej, w sobotę będzie miał ciekawą alternatywę w postaci hitu 13. kolejki Premier League. Na Etihad Stadium Manchester City podejmie FC Liverpool. Czy po tej serii spotkań „Obywatele” zdołają zachować fotel lidera?

Manchester City 1.63, remis 4.10, FC Liverpool 5.50 – godz. 18.15
Dla kibiców Liverpoolu rywalizacja z Manchesterem City to okazja by powrócić wspomnieniami do sezonu 2013/14. Wtedy Liverpool po raz pierwszy od wielu sezonów liczył się w walce o tytuł mistrzowski. Na trzy kolejki przed końcem wszystko wskazywało na to, że złote krążki zawisną na szyjach zawodników „The Reds”. Tymczasem pamiętny mecz z Chelsea, poślizg Stevena Gerrada, porażka i kolejne potknięcie z Crystal Palace (remis 3:3) – to wszystko całkowicie przekreśliło nadzieje liverpoolczyków. Mistrzami zostali piłkarze Manchesteru City. Oni są też faworytem sobotniej konfrontacji.

„Citizens” są nie tylko faworytem, ale także gospodarzem meczu i liderem tabeli. W tej rywalizacji wszystko wskazuje na sukces podopiecznych Manuela Pellegriniego. No, może prawie wszystko, bo kiedy cofniemy się do 12. kolejki i przypomnimy ostatni mecz „Obywateli” z zamykającą tabelę Aston Villą, wiemy że w Premier League nic nie jest oczywiste przed pierwszym gwizdkiem. „The Villans” zremisowali 0:0 z Manchesterem, sprawiając małą niespodziankę. Skala trudności dla błękitnej ekipy wzrasta, bo przecież Liverpool dysponuje znacznie większym potencjałem niż Aston Villa. Remis lub wygrana gości? 2.35.

Gospodarze są świadomi, że na ich plecach siedzi już Arsenal. „Kanonierzy” przed przerwą na kadry mogli przeskoczyć Manchester City, ale tylko zremisowali 1:1 z Tottenhamem w derbach północnego Londynu. W pojedynku z West Bromem „The Gunners” znów są faworytem, więc Manchester City do meczu z Liverpoolem może przystępować już nie jako przodownik tabeli! Jeśli jednak miejscowi wytrzymają presję i odeślą „The Reds” z kwitkiem, wygrają dziewiąty mecz w sezonie. Wygrać 9 gier z 13 pierwszych udało im się tylko raz w historii – w sezonie 2011/12, zwieńczonym tytułem mistrzów Anglii, czyli tegorocznym celem nr 1 zespołu.

Goście muszą się zresztą liczyć z ostrzałem własnej bramki. W 23 ostatnich meczach domowych w Premier League „Citizens” nie zdołali strzelić gola zaledwie razy – w styczniu tego roku z Arsenalem (porażka 0:2). Czy Mignolet może zachować czyste konto w sobotę? Tu mamy do czynienia z kursem 5.40.

Kibice z niebieskiej części Manchesteru bardziej niż na mecz z podopiecznymi Jurgena Kloppa czekają na powrót swoich ofensywnej dwójki – Sergio Aguero i Davida Silvy. Ci dwaj gracze mają niebagatelną wartość dla jakości ataków zespołu i nawet tacy piłkarze jak Kevin De Bruyne czy Raheem Sterling nie są w stanie w 100% zastąpić asów atutowych „Obywateli”. Jest szansa, ale bardzo niewielka, że obaj wrócą właśnie na sobotni mecz. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że zasiądą na trybunach lub w najlepszym wypadku na ławce rezerwowych. W ataku zapewne od 1 minuty znów wystąpi Wilfried Bony. Jego gola wyceniamy na 2.35.

Liverpool bezskutecznie poszukuje odpowiedniej formy. Zespół Kloppa (wcześniej jeszcze pod wodzą Rodgersa) z ostatnich 11 meczów w lidze, wygrał zaledwie dwa. Być może w meczu z „Citizens” team z miasta Beatlesów do zwycięstwa poprowadzi James Millner. Anglik w latach 2010-2015 rozegrał 147 meczów w barwach Manchesteru, strzelając dla tej drużyny 13 bramek. Latem przeszedł jednak do Liverpoolu, gdzie wciela się częściej w rolę środkowego pomocnika, zastępując m.in. kontuzjowanego Jordana Hendersona. Jeśli Millner trafi do siatki swojego byłego klubu na jego stadionie, my trafimy kurs 8.50.