Arsenal musi zatrzymać Mahreza


Po bolesnych porażkach z Dinamo Zagrzeb i Chelsea, „Kanonierzy” chcą koniecznie wygrać ligowy mecz. Środowe zwycięstwo w derbach północnego Londynu było prestiżowym sukcesem, ale Puchar Ligi to nie ta sama skala co rozgrywki Premier League. By jednak wygrać z Leicester, trzeba znaleźć sposób na Riyada Mahreza. Algierczyk ma już w dorobku 5 goli i 3 asysty.

Leicester 4.25, remis 3.85, Arsenal 1.83 – sobota godz. 16.00
„Lisy” pod wodzą Claudio Ranieriego nie straciły nic na jakości z końcówki sezonu 2014/15. Ba, wręcz przeciwnie. Zespół Leicester jest jednym z objawień nowych rozgrywek, mając w dorobku 3 zwycięstwa i 3 remisy. Niepokonany Leicester to jedyny zespół w całych rozgrywkach, który może poszczycić się takim wyczynem. Kolejny mecz bez porażki „Lisów” (zwycięstwo lub remis) to kurs 2.02.

Bezpieczne 90+ - promocja

Cały zespół Leicester gra znakomicie, ale bezwzględnie postacią nr 1 jest Riyad Mahrez. Algierczyk zaczyna być porównywany do Leo Messiego i choć oczywiście są to porównania na wyrost, to ten wyrost nie jest wbrew pozorom tak wielki jak się wydaje. Lewonożny as atutowy w talii Ranieriego jest technicznym brylantem, który doskonale kontroluje piłkę, imponuje szybkością i krótkim dryblingiem, a także dobrym mierzonym strzałem. Opis łudząco podobny do walorów Argentyńczyka z Barcelony. I choć to jeszcze nie ta skala, to na pewno Arsene Wenger musi uczulić swoich obrońców na Mahreza. W innym wypadku trzecia ligowa porażka „The Gunners” w tym sezonie może stać się faktem. Bramka Mahreza wyceniana jest na 4.30.

 

Wyraźnego lidera brakuje z kolei Arsenalowi. O ile w zeszłym sezonie w trudnych momentach grę na siebie brał Alexis Sanchez, o tyle w obecnej kampanii „Kanonierzy” wyglądają dość blado. Niby wciąż próbują swojej typowej gry w ataku pozycyjnym, ale żaden z graczy nie błyszczy formą, a co za tym idzie – wyniki nie przekonują. Bilans 3-1-2 w lidze jest jeszcze do przyjęcia, biorąc pod uwagę, że Arsenal grał już z Liverpoolem i Chelsea, gdzie został skrzywdzony sędziowskimi decyzjami. Kibice ciężko jest jednak wybaczyć Wengerowi porażkę w Lidze Mistrzów z mistrzem Chorwacji. W dodatku zespół z północnego Londynu nie zanotował żadnego spektakularnego zwycięstwa różnicą kilku goli. Maszyna wyraźnie nie złapała jeszcze wysokich obrotów. Under 1,5 gola zdobytego przez Arsenal na King Power Stadium to kurs 2.07.

Fani mają do francuskiego menadżera tym większe pretensje, że ten w lecie nie sprowadził do klubu żadnego zawodnika z pola. Jedynym transferem Wengera był bramkarz – Petr Cech. Wzmocnienia wymagał szczególnie atak, gdzie Olivier Giroud rywalizuje sam ze sobą, względnie z nominalnymi skrzydłowymi – Theo Walcottem i Dannym Welbeckiem (obecnie kontuzjowanym). Mało zwrotny Giroud zawiódł zwłaszcza w Zagrzebiu, gdzie otrzymał czerwoną kartkę i obecnie ciut wyżej stoją notowania Walcotta, choć i on nie potrafi w pełni przekonać do siebie w roli napastnika, bowiem gra bardzo nierówno. Jeśli jednak trafi do bramki strzeżonej przez Kaspera Schmeichela, my trafimy kurs 2.50.